WIW Ocenia: NJPW New Beginning
11 lutego 2019
Marcel Rutkowski (89 WPISÓW)
UDOSTĘPNIJ

WIW Ocenia: NJPW New Beginning

Emocje po Wrestle Kingdom 13 opadły, a NJPW już na dobre weszło w nowy, bardzo zmieniony dla federacji rok 2019. Odszedł Kenny Omega, w jego miejsce gwiazdą staje się nowy lider Bullet Clubu Jay White, który podczas New Beginning in Osaka zmierzył się z Hiroshim Tanahashim o mistrzostwo IWGP Heavyweight. Trzy gale w ciągu 10 dni, pięć tytułów mistrzowskich na szali. Rok temu tournee New Beginning przyniosło nam takie świetne walki, jak Ospreay vs. Takahashi, Suzuki vs. Tanahashi, czy też Okada vs. SANADA. Tym razem nie zapowiada się na tak dobre pojedynki, jednak nadal powinniśmy otrzymać fajne widowisko.


BONUS

Singles Match (ostatnia walka KUSHIDY w NJPW)

Hiroshi Tanahashi vs. KUSHIDA – *** i 3/4*

Ostatnia walka KUSHIDY w NJPW, dziwne uczucie. Szczerze nie liczyłem na to jeszcze kilka miesięcy temu, że Japończyk odejdzie do WWE mimo tego, że w roku 2018 spowodował, że moje podejście do niego stało się bardzo sceptyczne. Pamiętam, że po Best of the Super Juniors mówiło się nawet o przejściu Time Splittera do dywizji Heavyweight. Ostatecznie najpewniej przez ogromne problemy federacji w dywizji Junior Heavyweight, KUSHIDA musiał w niej zostać. Dzień po Wrestle Kingdom 13 mieliśmy mały teaser rywalizacji Willa Ospreay’a z KUSHIDĄ, jednak do tego również nie doszło przez ogłoszenie odejścia z NJPW przez Japończyka. Na swoje pożegnanie otrzymał wielkiego rywala, największego z możliwych, mistrza IWGP Heavyweight, z którym przez długi czas też współpracował. Walka została nam zaprezentowana jako starcie Junior Heavyweighta z Heavyweightem, przez co KUSHIDA długo nie był w stanie m.in. podnieść swojego rywala, czy też wygrać z nim siłowych starć. Takie coś mi się podobało, a sam pojedynek był na zdecydowany plus. Nie liczyłem na wiele, gdyż już cały czas podchodzę z ogromnym dystansem do walk Tanahashiego oraz KUSHIDY. Mimo też tego, że wynik był jasny od samego zapowiedzenia starcia, dobrze się bawiłem, oglądając tę dwójkę. Powodzenia KUSHIDA, 205 Live cię potrzebuje (nie, nie jest to sarkazm, mimo że pewnie tak to brzmi).

Zwycięzca: Hiroshi Tanahashi (24:34)


New Beginning in Sapporo (Dzień 1)

Singles Match

Minoru Suzuki vs. SANADA – *** i 1/2*

Przyjemne starcie, choć liczyłem na trochę więcej od tej dwójki. Praktycznie zawsze jak widzę Suzukiego w pojedynku szczególnie solowym, to mam nadzieję, że zobaczę coś bardzo dobrego i brutalnego, a przez to, kogo miał za przeciwnika, po prostu dawało mi nadzieję na najlepszą walkę gali. Tu z SANADĄ czegoś brakowało. Oczywiście jak to w starciach członków Suzuki-Gun, akcja musiała się przenieść na kilka minut poza ring. SANADA został zdominowany, ale w samym ringu był w stanie zdziałać trochę z weteranem. Minoru był zdecydowanym faworytem do zwycięstwa, ale był moment, w którym mogło się wydawać, że odniesie zwycięstwo nad legendą japońskiego wrestlingu.

Zwycięzca: Minoru Suzuki (19:40)

 

Singles Match

Zack Sabre Jr vs. EVIL – *** i 3/4*

Tak, jak w przypadku Minoru i SANADY nie otrzymałem dokładnie tego, czego chciałem, tak tutaj muszę przyznać, że Panowie nawet przerośli moje oczekiwania. EVIL jest przyzwoitym, a może nawet dobrym wrestlerem, jednak w moich oczach nigdy w solowych starciach nie był w stanie mnie do siebie przekonać, jeśli nie ma odpowiedniego rywala. O Zacku nawet nie muszę się powtarzać, że strasznie lubię jego styl w ringu, więc byłem ciekawy, czy zdziała coś bardzo dobrego z EVILem. Dostaliśmy techniczny, bardzo przyjemny dla oka pojedynek, który skutecznie podbudował solową postać EVILa. Ta może się nieźle rozwinąć w tym roku szczególnie przez te spore zmiany w rosterze NJPW. EVIL w tej walce długo się nie mógł przełamać, jednak gdy do tego doszło, był w stanie już wykonać swoje firmowe Everything is Evil. Nie sądziłem, że będzie to starcie w czołówce moich ulubionych walk z tego tournee, o czym trochę później.

Zwycięzca: EVIL (22:01)

Tag Team Match

Hiroshi Tanahashi & Kazuchika Okada vs. Jay White & Bad Luck Fale – *** i 1/4*

Klasyczny Tag Team Match promujący galę w Osace. Odpowiedni Main Event na taką galę, szczególnie, że nie mieliśmy żadnego Title Matchu. A jak wypadła ta czwórka? Naprawdę dobrze. Tag Team Matche z udziałem Bullet Clubu rządzą się swoimi prawami, o czym chyba każdy fan NJPW wie. Jak nie Jado, to Gedo, który oczywiście pojawił się tutaj, by wspierać swoją nową gwiazdę White’a. Switchblade był tutaj skupiony na obijaniu swojego przyszłego rywala. Współpracę Tanahashiego i Okady cały czas się dziwnie ogląda mimo tego, że w ringu oczywiście jest to bardzo przyjemne dla fanów. Po prostu sam koncept Tag Teamu tej dwójki po tych wielu latach wzajemnej nienawiści, wojny o to, kto powinien być na szczycie New Japan Pro Wrestling i nagle połączył ich jeden White. Szczególnie mi się tutaj podobało ich jak to powiedział komentator „Tag Team Finisher”, czyli Tombstone Piledriver, Styles Clash, Flying Elbow Drop i High Fly Flow. Nie wiem, czy to wcześniej wykonywali, gdyż nie miałem okazji oglądać tej dwójki wcześniej w jednej drużynie. Rezultat był zrozumiały, ale nigdy bym nie obstawiał tego, w jaki sposób się to zakończy. Tanahashi odklepuje po Tanahashi Tap Out (świetna nazwa swoją drogą), muszę przyznać NJPW, że w ten sposób bardzo dobrze promują najważniejszą walkę New Beginning. Już wtedy było też wiadomo, na czym będzie się skupiała walka o mistrzostwo IWGP Heavyweight, ale cóż… w końcu na czym innym mogła ona polegać?

Zwycięzcy: Jay White & Bad Luck Fale (24:36)


New Beginning in Sapporo (Dzień 2)

IWGP Junior Tag Team Championship Match

BUSHI & Shingo Takagi (c) vs. El Desperado & Yoshinobu Kanemaru – *** i 3/4*

Brawa dla tej czwórki, a szczególnie dla Desperado i Kanemaru, że chciało im się wykręcać tak dobrą walkę. Najbardziej pozytywne zaskoczenie tego tournee i chyba najlepsza walka Tag Teamowa z udziałem tamtej dwójki z Suzuki-Gun, jaką widziałem, a na pewno w ciągu ostatniego roku. Podbudowa tego pojedynku stała pod znakiem głównie rywalizacji prywatnej pomiędzy BUSHIm a El Desperado, którzy w trakcie Road to New Beginning wzajemnie ściągali sobie maski, co oczywiście jest ogromnym znieważeniem. Tutaj również mieliśmy kilka takich momentów, podczas których akcja była na tym skupiona, jednak nie było to tak denerwujące, by aż obniżać ocenę tego pojedynku. Takagi i BUSHI świetnie się zgrali po tym dosyć desperackim połączeniu ich w Tag Team przez kontuzję Hiromu. Shingo odnalazł się w NJPW, a ze swoją posturą, jak i stylem walczenia może się stać w ciągu tego roku nawet mistrzem IWGP Junior Heavyweight, co się może zmienić, jeśli wróci szybko Takahashi. Wracając jednak do walki, mimo tego, że mało kto spodziewał się odzyskania tytułów przez Desperado i Kanemaru (i chyba nikt tego nie chciał, przypominając sobie ich poprzedni reign), to Panowie dali nam kilka ciekawych momentów, w których można było o tym pomyśleć. Ostatecznie jednak to członkowie Los Ingobernables de Japon zwyciężyli i już po New Beginning in Osaka wiemy, że ich następnymi rywalami będą YOH i SHO z Roppongi 3K, bo w sumie kto inny mógłby?

Zwycięzcy: BUSHI & Shingo Takagi (18:04)

 

IWGP Tag Team Championship Match

EVIL & SANADA (c) vs. Minoru Suzuki & Zack Sabre Jr – ***

Zawiodłem się i strzelam, że nie tylko ja. Liczyłem na znacznie więcej, patrząc na kartę gali. EVIL i SANADA to świetny Tag Team, a połączenie ich z dwoma najlepszymi wrestlerami w Suzuki-Gun, którzy znają się bardzo dobrze z jednej drużyny w Revolution Pro, powodowało u mnie ogromny hype na ten pojedynek. Niestety, to nie wyszło. Jak solowe starcia z poprzedniego dnia były na bardzo dobrym poziomie, tak tutaj po prostu brakowało wiele, by Panowie mogli sprostać moim oczekiwaniom. Zero emocji, kompletnie nie czułem tej walki i tego, co się wokół niej działo. Dostali mniej czasu niż Juniorzy, co też jest lekkim zaskoczeniem, ale nie była to na tyle duża różnica, by tamci mogli tak znacząco przeskoczyć Heavyweightów poziomem walki. Tak jednak się stało, a EVIL i SANADA zaczęli swój reign bardzo przeciętnie, a mieli prawdopodobnie najlepszy możliwy obecnie w NJPW Tag Team przeciwko sobie… Ta dywizja to żart.

Zwycięzcy: EVIL & SANADA (16:52)

 

IWGP Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito (c) vs. Taichi – ** i 3/4*

A idź Pan z tym Taichim. Nigdy nie wybaczę NJPW, jeśli to postanowi dać mu solowy, znaczący coś tytuł. Wiele osób może powiedzieć, że zrobił spory progres, od kiedy awansował z Junior Heavyweighta do Heavyweighta, jednak ja nie widzę wielkiej różnicy. Nadal nie jestem w stanie oglądać jego dłuższych walk, a jak widzę go jeszcze w walce o mistrzostwo Interkontynentalne, po prostu mi się słabo robi i to nie przez ból szczęki. Szkoda mi Naito, że właśnie tak rozpoczął swój reign z tytułem, że dostał tak słabego rywala, ale przynajmniej można wierzyć, że dzięki temu, że zostało to odbębnione, to nie zobaczymy już starcia tej dwójki. Oczywiście przed walką Naito został zaatakowany przez Iizukę, potem jeszcze przez Taichiego, przez co straciliśmy kilka minut tej walki. Potem przynajmniej się coś działo przez chwilę, bardzo ładny Piledriver z ring apronu na rozłożony poza ringiem stół od Naito, ale to tyle, co jestem w stanie zapamiętać z tego starcia. Wiecie co jest najgorsze? To, że NJPW może pójść w Taichiego w G1 Climax; rok temu jeszcze nas oszczędzili…

Zwycięzca: Tetsuya Naito (21:31)


New Beginning in Osaka

IWGP Junior Heavyweight Championship Match

Taiji Ishimori (c) vs. Ryusuke Taguchi – **** i 1/4*

No i to było coś. Nie spodziewałem się tak dobrej walki od tej dwójki mimo tego, że są to naprawdę utalentowani zawodnicy. Szczerze mówiąc, po Best of the Super Juniors zapomniałem jak dobrym wrestlerem jest Ishimori, gdyż po prostu odszedł w cień. Skupił się na Bullet Clubie, jednak wrócił do obrazku tytułu podczas Wrestle Kingdom 13. Pokonał KUSHIDĘ i miejmy nadzieję, że rozpoczął dobry reign. Gdy zapowiedzieli jego starcie z Taguchim nie byłem jakoś niesamowicie ciekawy tego starcia, jednak mimo wszystko czekałem na ten pojedynek. Japończycy przerośli moje oczekiwania i dali świetne widowisko. Masa emocji, kontr i nawet zabawy, gdyż nawet mi się podobał początek walki, kiedy to Ishimori parodiował swojego rywala i jego taniec po jednej z akcji. Rezultat był do przewidzenia, gdyż mówi się, że to Hiromu Takahashi pokona Taijiego w walce o tytuł IWGP Junior Heavyweight. Jednakże był jeden moment, w którym naprawdę uwierzyłem, że Ishimori nie odkopie po finisherze Ryusuke. Świetny Nearfall, który tylko dodał dramaturgii. Po starciu Ishimori wyzwał Jushina „Thunder” Ligera na walkę o mistrzostwo Junior Heavwyeight i fajnie, że dostaniemy taki pojedynek podczas NJPW 47th Anniversary.

Zwycięzca: Taiji Ishimori (16:10)

 

Singles Match

Kazuchika Okada vs. Bad Luck Fale – *** i 1/4*

Nic wielkiego, ale też nie nudnego. Okada po raz kolejny pokazuje, że potrafi dostarczyć dobrą walkę z Bad Luck Fale jako jeden z niewielu wrestlerów. Idealnym przykładem jest ich walka z NJPW Wrestling Dontaku 2017, kiedy to Panowie zmierzyli się ze sobą o mistrzostwo IWGP Heavyweight. Była ona zaskakująco bardzo dobra i wydaje się, że już nigdy Fale nie da nam tak dobrego pojedynku. Oczywiście mieliśmy interwencję Yujiro Takahashiego i Chase’a Owensa, ale na szczęście trwała ona krótko i nie miała wpływu na wynik tego starcia. Okada pokonał Fale po raz kolejny, co było do przewidzenia. Kto wie, czy nie dostaniemy rewanżu tej dwójki podczas New Japan Cup, który niedługo się rozpocznie, a Rainmaker jest oczywiście jednym z faworytów do wygrania tego turnieju

Zwycięzca: Kazuchika Okada (18:10)

 

IWGP Heavyweight Championship Match

Hiroshi Tanahashi (c) vs. Jay White – ****

No i przyszła pora na ten Main Event. Tanahashi vs. White o mistrzostwo IWGP Heavyweight. Walka wypadła bardzo dobrze, czego można było się spodziewać po tej dwójce. Czwarte już zetknięcie tych zawodników w solowym pojedynku, a bilans wynosił 2-1 dla Tanahashiego. Wydawało się, że Hiroshi odniesie trzecie zwycięstwo z dwóch względów. Po pierwsze Ace zdobył mistrzostwo zaledwie 38 dni temu podczas Wrestle Kingdom. Fani wiedzą, że może to być ostatni reign z głównym tytułem w karierze Tany, więc dziwnym by było odebranie mu złota tak szybko. Po drugie White zdominował feud trwający od New Years Dash. Jego Bullet Club wygrał znaczną większość bezpośrednich pojedynków, jeśli nie wszystkie. To było po prostu zbyt dziwne.

Tymczasem wyszło zupełnie inaczej. White oczywiście skupił się na obijaniu nogi Tanahashiego i oglądało się to naprawdę przyjemnie. Switchblade nie jest jakimś geniuszem w ringu, jego talent bardziej skupia się na opowiadaniu historii w ringu, a to tutaj wychodziło. Pokazano go jako tego, który wszedł w New Japan Pro Wrestling z wielkim przytupem i obrócił federację o 180 stopni. Pokonał jej największe gwiazdy, niemalże awansował do finału G1 Climax, jako druga osoba pokonał Okadę na Wrestle Kingdom i teraz zdetronizował Hiroshiego Tanahashiego po zaledwie 38 dniach reignu. Co najlepsze, zrobił to w stu procentach czysto, skontrował Ace’a i wykonał swój firmowy Bladerunner. Moment, w którym wybrzmiał gong był czymś wielkim.  Co ciekawe, jutro mija siedem lat od legendarnej pierwszej walki Okady z Tanahashim. Można tu też spojrzeć na White’a jako drugiego Okadę, choć ten dzisiejszy szok jest niczym w porównaniu do tego z 2012 roku.

Nowa era się właśnie rozpoczęła i teraz nasuwa się jedno pytanie. Kto następny? Ibushi jako pierwszy zapowiedział, że będzie w New Japan Cup. Ostatnio dużo się mówi też o Tetsuyi Naito, który mówił, że chce zostać pierwszym w historii mistrzem IWGP Heavyweight i Intercontinental jednocześnie.

Zwycięzca: Jay White (New Champion) (30:28)


Podsumowanie: New Beginning w tym roku było dobrym widowiskiem. Co prawda, żadna gala nie dała nam potencjalnej walki do gali roku, jednak nadal przyjemnie się to oglądało. Oczy fanów NJPW były oczywiście zwrócone na starcie White’a z Tanahashim i zadawali sobie pytanie, czy dojdzie do niespodzianki, jak 7 lat temu. Ostatecznie do tego doszło i to ewidentnie pokazuje, że rozpoczęliśmy nową erę w NJPW.

Średnia Gali
3.5 out of 5
Najlepsza Walka
4.25 out of 5
Wyniki
4 out of 5

3.92

Good
3.92 out of 5
Marcel Rutkowski

Marcel Rutkowski

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi zawodnikami są: AJ Styles, Kevin Owens, Kenny Omega, Young Bucks i EC3. Oprócz tego interesuje się piłką nożną, a ulubionymi drużynami są: Real Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpool.