WIW Ocenia: NJPW/ROH G1 Supercard
7 kwietnia 2019
Marcel Rutkowski (76 WPISÓW)
UDOSTĘPNIJ

WIW Ocenia: NJPW/ROH G1 Supercard

Druga z trzech najważniejszych gal Wrestlemania Weeku, to oczywiście NJPW/ROH G1 Supercard. Wczoraj NXT Takeover: New York postawiła poprzeczkę niezwykle wysoko i pokazało nam fenomenalne show, które jestem pewien, że długo nie będzie w stanie nic przebić. Dzisiaj jednak przechodzimy już do Madison Square Garden, które zostało wyprzedane przez New Japan Pro Wrestling… no dobra, przez Ring of Honor też.

Karta wygląda bardzo dobrze i fani czekają na równie fantastyczne show. Jednakże tutaj mamy aż 10 walk w głównej karcie + Honor Rumble w Pre-Show. Dzisiaj odpuszczamy tę wariację Royal Rumble Matchu w WIW Ocenia i przechodzimy od razu do głównej karty. Czy G1 Supercard stanie na wysokości zadania? A może zawiodą? Przekonajmy się.


Title vs. Title Match

NEVER Openweight Champion Will Ospreay vs. ROH World Television Champion Jeff Cobb – *** i 3/4*

Bardzo dobry opener, który sprostał oczekiwaniom. Ospreay i Cobb dali nam miłe dla oka połączenie swoich stylów. Ospreay’a z jego połączeniem lotnika i Heavyweighta, w którego przekształca się coraz lepiej, ogląda się bardzo dobrze i możemy tylko czekać na to, co nam zaprezentuje w zbliżającym się wielkimi krokami G1 Climax. Świetne tempo z Cobbem i ciekawe akcje, które dawały jeszcze więcej emocji do tego pojedynku. Do tego świetny Oz Cutter i bardzo fajny, niespodziewany nearfall. No i na koniec ten przepiękny Tour of the Islands z trzeciej liny. Strasznie mi szkoda Willa, bo zasłużył na dłuższy reign z tytułem NEVER Openweight + nie wiadomo, jak często Cobb będzie się pojawiał w NJPW. Mam tylko nadzieję, że obu tych Panów zobaczymy w G1 Climax, a nie Taichiego, Yujiro Takahashiego, czy też Hikuleo w ich miejsce. Wynik jest zaskoczeniem przynajmniej dla mnie. Nie jest to jednak zły wynik, więc plusik za to dla federacji.

Zwycięzca: Jeff Cobb (12:50)


Singles Match

Dalton Castle vs. Rush – DUD

Hmm, co by tu dużo mówić? Squash, którego mało kto się spodziewał. Wynik jest do przewidzenia, bo Rush to najnowsza gwiazda ROH. Do tego po walce Castle przeszedł Heel Turn, więc spoko. Rush mógł być na Battle Riot w MLW… a za to wystąpił w 20-sekundowym pojedynku. Nice.

Zwycięzca: Rush (0:19)


ROH Women of Honor World Championship Match

Mayu Iwatani (c) vs. Kelly Klein – **

Słaba walka, która kompletnie mnie nie porwała. Zdecydowanie była ona zbyt długa i gdyby trwała ona o te 3-4 minuty mniej, to pewnie miałbym lepsze zdanie na jej temat. Kompletnie nie ogarniam Women of Honor, przyznaję się bez bicia, jednak wiem, że Mayu jest w stanie wykręcić znacznie lepsze pojedynki. Natomiast pierwsze minuty starcia były strasznie powolne i ciężko się to oglądało. Później Panie się trochę rozkręciły, jednak było to bez większego szału.

Zwyciężczyni: Kelly Klein (10:37)


New York City Street Fight Six-Man Tag Team Match

Bully Ray, Silas Young & Shane Taylor vs. Flip Gordon, Juice Robinson & Mark Haskins – ** i 1/2*

Zaskakująco niezła walka. Długą drogę przeszło to starcie. Najpierw Juice odpowiedział podczas jednej z ostatnich gal na wyzwanie Ray’a, by przed tym starciem zostać zaatakowanym na zapleczu i ostatecznie na wyzwanie odpowiedział Flip Gordon, czyli pewniak jeśli o to chodzi. Ale to nie był oficjalny skład pojedynku, gdyż dołączyli do tego jeszcze Robinson, Haskins, Young i Taylor… Po prostu chaos, ale nie ten z NJPW. Tylko ROH jest w stanie takie coś wymyślić. Ale przynajmniej fajnie się to oglądało. Typowy Street Fight, w którym dostaliśmy wykorzystanie wielu przedmiotów, co również należy pochwalić. Podobała mi się szczególnie ta sekwencja, kiedy Flip przyjął trzy soczyste ciosy kijem kendo. Dźwięk uderzania tego przedmiotu w plecy Gordona był cudowny. Wynik oczywisty i mam nadzieję, że to już zakończenie feudu Flipa z Bullym, bo co oglądam galę PPV od Ring of Honor, to oni walczą ze sobą.

Zwycięzcy: Flip Gordon, Juice Robinson & Mark Haskins (15:05)


IWGP Junior Heavyweight Triple Threat Match

Taiji Ishimori (c) vs. Dragon Lee vs. Bandido – *** i 3/4*

Kurcze, to miało tak ogromny potencjał. Fani okrzyknęli to od momentu ogłoszenia walki showstealerem i jednym z najlepszych zestawień tegorocznego Wrestlemania Week. Hype był ogromny, wszyscy spodziewali się pięknego spotfestu, który będzie długo wspominany przez nas. A tu dostaliśmy nawet nie 9 minut walki. Tak, był to piękny spotfest; tak, dostaliśmy bardzo szybkie tempo i karkołomne akcje. Piękny Moonsault Slam od Bandido na Lee i Taijim, skoki w ringu, poza nim, wszędzie, ale no… problem był taki, że to było zdecydowanie za krótkie. Wcześniejszy Six-Man Tag Team Match był prawie dwa razy dłuższy. Panie dostały półtorej minuty więcej od nich. Ta trójka wykręciłaby spokojnie showstealer, gdyby nie ten czas, po prostu szkoda tak słabego rozwiązania.

Zwycięzca: Dragon Lee (8:35)


IWGP & ROH Tag Team Championship Fatal 4-Way Match

IWGP Tag Team Champions Guerrillas of Destiny vs. ROH World Tag Team Champions PCO & Brody King vs. EVIL & SANADA vs. The Briscoes – *** i 1/4*

Dobra, choć dla mnie lekko poniżej oczekiwań walka. W ringu zmierzyły się cztery drużyny, które z pewnością są w stanie dać nam lepsze widowisko zwykłym Tag Team Matchem, więc wydawało mi się, że będzie tu lepiej. Szczególnie, że naprawdę ciężko było tu wytypować zwycięzców z uwagi na stypulację, która głosiła, że zwycięzcy zabierają tytuły mistrzowskie Tag Team obydwu federacji. Serce mówiło mi The Briscoes, rozum GoD i ostatecznie to rozum miał rację… niestety. Niestety doszło tutaj do „hot potato” w przypadku pasów ROH, jednak to było akurat pewne, bo nie wiem, jak głupią osobą musiałaby być osoba dająca tutaj zwycięstwo PCO i Brody’ego Kinga. Chociaż był jeden moment, w którym pomyślałem, że naprawdę mogą oni wygrać. Na całe szczęście Tama Tonga i Tanga Loa w ostatnim momencie uratowali mi odbiór tego pojedynku, przerywając pin. Ponownie otrzymaliśmy krótką walkę, co znów odbiło się na niej. Bardziej jednak boli to w przypadku Triple Threatu niż tutaj, gdyż dali z siebie dużo. Szkoda mi The Briscoes, jednak nadal mam nadzieję, że wrócą na stałe do NJPW, bo dywizja Tag Team wręcz błaga o coś ciekawego.

Zwycięzcy: Guerrillas of Destiny (9:58)


RevPro British Heavyweight Championship Match

Zack Sabre Jr. (c) vs. Hiroshi Tanahashi – ****

Bardzo dobre starcie, czyli coś, na co mogliśmy liczyć, widząc ich poprzednie potyczki. Jednak tutaj było to coś zupełnie innego w moich oczach. Ich dwie poprzednie walki były prowadzone przez Zacka, więc były skupione na obijaniu Hiroshiego, a następnie długich sekwencjach z dźwigniami. Dzisiejszy pojedynek wyglądał inaczej według mnie. Skupiono się bardziej na technicznym poprowadzeniu walki, dzięki czemu mieliśmy ciekawe tempo, a to Tanahashi był częściej w ofensywie. To mi się podobało, a starcie mocno zyskało na ocenie dzięki takiemu bookingowi. Świetnie się ogląda Sabre’a, kiedy to jego przeciwnik prowadzi walkę i tutaj nie było inaczej. Fajnie wyglądała wymiana przypięć, kiedy to Hiroshi próbował wykorzystać własną broń Anglika przeciwko niemu. Wynik był do przewidzenia, a co dalej dla Tanahashiego? Może Ibushi i mistrzostwo Interkontynentalne?

Zwycięzca: Zack Sabre Jr. (15:30)


IWGP Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito (c) vs. Kota Ibushi – **** i 3/4*

Cudowna walka, która zgodnie z moimi przewidywaniami skradła show w Madison Square Garden. Ibushi dostał kolejną szansę na zdobycie mistrzostwa Interkontynentalnego i większość fanów stawiała właśnie na niego, patrząc na to, że przecież związał się z NJPW na stałe. To akurat nie było takie pewne, znając Kotę, jednak w końcu do tego doszło i w końcu możemy być pewni, że będzie on jedną z najważniejszych gwiazd w federacji. Naito, to Naito, ulubieniec fanów, ale jak wiadomo, swoją szansę już zmarnował kiedyś podczas proma. Kto wie, jakby się potoczyła jego kariera, gdyby nie to. Wracając jednak do walki, stała ona na niezwykle wysokim poziomie, jestem w stanie stwierdzić, że była nawet lepsza niż ta z tegorocznego New Japan Cup.

Panowie postarali się, by fani oglądający G1 Supercard otrzymali to, na co liczyli, przychodząc do MSG, coś co może walczyć o miano najlepszej walki podczas tegorocznego Wrestlemania Week. I zdecydowanie dali nam to coś. Dosłownie karkołomne akcje, które powodowały, że wydawało się wręcz, że zawodnicy nie wyjdą cali z ringu. Przepiękny German Suplex zza lin, fenomenalna kontra na Hurricanranę poza ring z Ring Apronu od Ibushiego, Reverse Rana od Naito,  fantastyczne tempo, które napędzali pomimo słabszego początku. Piękne to było, po prostu piękne. Świetne nearfalle, emocje do samego końca. Zdecydowanie must-see starcie podczas tej gali.

Zwycięzca: Kota Ibushi (20:55)


ROH World Championship Triple Threat Ladder Match

Jay Lethal (c) vs. Marty Scurll vs. Matt Taven – *** i 1/2*

To było dobre starcie, ale po raz kolejny mam problem podczas tej gali z doborem minut dla pojedynków. Ten również był za długi i gdyby był krótszy, to jeszcze lepiej by mi się oglądało. Zawodnicy narzucili ciekawe tempo, jednak cały czas czegoś tutaj brakowało. Momentami wyglądało to ospale i czułem się, jakbym znów oglądał walkę z ROH 17th Anniversary i 60-Minute time limit tyle, że z trzecią osobą i drabinami wokół ringu. Mimo wszystko znów należy pochwalić Tavena, który bardzo dobrze się zaprezentował i dał nam popis swoich umiejętności. Przyznam, że kompletnie nie przewidywałem jego zwycięstwa. Ba, dawałem mu najmniejsze szanse na zwycięstwo, a głównym faworytem był zdecydowanie Marty, później Jay, a na samym końcu dopiero Matt. Bardzo miłe zaskoczenie i mam nadzieję, że będzie on godnie reprezentował Ring of Honor jako główny mistrz. Scurll natomiast po kolejnej porażce wielkimi krokami zbliża się do AEW, do którego najpewniej dołączy już w najbliższym czasie.

Zwycięzca: Matt Taven (29:45)


IWGP Heavyweight Championship Match

Jay White (c) vs. Kazuchika Okada – *** i 3/4*

No i pora na Main Event. Walkę, która wzbudzała wielkie emocje już w momencie jej zapowiedzenia. Okada był głównym faworytem do wygrania New Japan Cup i tak też się stało. White vs. Okada III. Bilans wynosił przed tą galą 2:0 dla Jay’a i teoretycznie to Rainmaker powinien to wygrać. Miałem ogromne obawy jeśli chodzi o tę walkę i były one spowodowane właśnie potencjalnym zwycięstwem Kazuchiki. O tym jednak opowiem na sam koniec, gdyż sytuacja tego wręcz wymaga. White przystąpił do G1 Supercard jako absolutna gwiazda tego roku. Czysta wygrana z Okadą na Wrestle Kingdom 13, zdominowanie feudu z Tanahashim podczas gal Road to New Beginning w tym zmuszenie go do poddania się, a następnie odebranie mu mistrzostwa IWGP Heavyweight, pokonanie Willa Ospreay’a na Anniversary Show. Czy można mieć lepsze momentum przed kolejną walką z Okadą w legendarnym Madison Square Garden? Nie wydaje mi się.

I tak też wyglądał White podczas starcia na G1 Supercard. Doskonale zna Okadę, zna jego moveset dzięki miesiącom spędzonym razem z nim w Chaosie. Jego Bladerunner wyglądał równie mocno. Jay wykonał go dzisiaj raz na Okadzie, by następnie nie być w stanie doczołgać się do niego do przypięcia. Tym samym finisher Switchblade’a nadal jest tym, po którym nikt nie był w stanie odkopać. Sama walka opiewała w fantastyczne dwa nearfalle. Jeden po Michinoku Driverze od White’a, a drugim po Rainmakerze Okady, których wykonał dzisiaj bardzo dużo, by pokonać swojego rywala. Pojedynek był bardzo dobry, chociaż gdyby nie pierwsze 10 minut, które było prowadzone w powolny sposób, to ocena byłaby znacznie wyższa. Mimo to nie mogę powiedzieć, że zawiodłem się na tej dwójce. Zawiodłem się na wyniku…

Okada pokonał White’a i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że White był w tak wielkim gazie, a przegrał tytuł w pierwszej swojej obronie, gdyż walka z Ospreay’em nie była o tytuł. Do tego, kto miałby wiarygodnie pójść teraz na Kazuchikę? Pokonał on przecież każdego podczas swojego rekordowego reignu. Obrona White’a dawała jednak więcej możliwości dla NJPW, gdyż mógłby on dostać: Naito, Ibushiego, Suzukiego, Ishii, Goto, Sanadę, Zacka.

Zwycięzca: Kazuchika Okada (32:42)


Podsumowanie: To była dobra gala, jednak zdecydowanie nie ma ona podejścia do wczorajszego NXT Takeover. Tak gdyby wyrzucić wszystkie walki od Ring of Honor i zostawić te dwie, w których na szali były tytuły mistrzowskie obydwu federacji, to gala byłaby świetna. Zawodem był booking i zagospodarowanie czasem. G1 Supercard było zdecydowanie zbyt długie. Gala trwała około 4,5 godziny i skończyła się koło 6 naszego czasu… Cóż, czy Wrestlemania będzie stać na lepszym poziomie? Kto wie, nie wykluczam tego i na pewno trzymam kciuki, by tak było.

Średnia Gali
3.5 out of 5
Najlepsza Walka
4.75 out of 5
Wyniki
3.75 out of 5

4

Good
4 out of 5
Marcel Rutkowski

Marcel Rutkowski

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi zawodnikami są: AJ Styles, Kevin Owens, Kenny Omega, Young Bucks i EC3. Oprócz tego interesuje się piłką nożną, a ulubionymi drużynami są: Real Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpool.