Na to starcie czekał absolutnie każdy obserwator WWE. Asuka wybrała swoją przeciwniczkę na największą ze scen praktycznie w ostatnim momencie, co jeszcze bardziej podkręciło hype na ten pojedynek. Zacznijmy od początku, entrance Charlotte Flair był czymś absolutnie pięknym, pojawiła się ona w towarzystwie 4 rzymskich gladiatorów, na świetnie wykonanym tronie. Wejście Asuki nie było tak emocjonujące, ale poruszyła część publiczności, która zdecydowanie była „ready” na jej część show. Cały pojedynek stał na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Asuka doskonale pokazała swoje umiejętności kontrolowania tempa walki, schodząc z Królową do parteru w najlepszych momentach, pozwalając widzom na ochłonięcie po zapierających dech w piersiach akcjach.

Naprawdę, dla mnie ta walka pretenduje do showstealera dzisiejszej gali i spokojnie zasługuje na okolice pięciu gwiazdek. Widok taki, jak Natural Selection z trzeciej liny lub przejście z Asuka Lock do Figure 4 to coś, czego nie mamy okazji obserwować na tygodniówkach WWE. No i najważniejsze, stało się Panie i Panowie. Seria nieprzerwanych wygranych Japonki zakończyła się podczas największej ze scen w roku. Asuka nie przegrała do dzisiaj ani razu od momentu pojawienia się w rozwojówce Vince’a McMahon’a aż do dziś. Była to jednak porażka w pełnej klasie – po zakończeniu meczu Asuka podjęła w swą dłoń mikrofon i stwierdziła w tonie szacunku, że jednak ktoś jest na nią gotowy, po czym pogratulowała przeciwniczce.

O Autorze

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany