Brand split, do którego doszło w lipcu 2016 roku, był początkiem tzw. „nowej ery” w WWE. Wprowadzono kilka nowych tytułów mistrzowskich, a także powrócono do gal dla poszczególnych brandów. Jedynymi galami PPV, na których mogliśmy oglądać zawodników zarówno z RAW jak i ze SmackDown Live były te z „Wielkiej Czwórki”, czyli: Royal Rumble, Wrestlemania, SummerSlam i Survivor Series. Kilka miesięcy temu ogłoszono, że do tej czwórki dołączy Money In The Bank, oczywiście ze względu na Ladder Matche o walizki gwarantujące walki o główne tytuły mistrzowskie.

Wydawało się, że to tyle, jeśli chodzi o takie zmiany, jednak w ostatnich tygodniach pojawiły się plotki, mówiące o tym, że WWE planuje zerwać z „brandowymi” galami PPV. Patrząc na jakość tych gal, może to być świetny ruch dla federacji, ale jest jeden problem. Rostery RAW i SmackDown Live są wręcz przepełnione, przez co nawet na walki podczas gal z wielkiej czwórki wiele gwiazd po prostu nie znajduje miejsca.

Dzisiaj WWE wysyłając do subskrybentów WWE Network e-maile, ogłosiło, że marcowe Fast Lane będzie ostatnią ekskluzywną galą i tym samym po Wrestlemanii wrócimy do łączonych gal PPV. Dwie wcześniej zapowiedziane gale na ten rok, czyli Battleground i Payback zostały anulowane, a Extreme Rules oraz Hell In A Cell zostały przesunięte. Czy nie jest to przypadkiem nieuchronny początek końca brand splitu? Jak WWE rozwiąże problem z ogromną ilością walk o same tytuły mistrzowskie? Zobaczymy podczas drogi do pierwszej takiej gali, którą będzie Backlash.

Cały terminarz gal PPV na rok 2018 (po Wrestlemanii):

  • Backlash (6 Maja)
  • Money In The Bank (17 Czerwca)
  • Extreme Rules (15 Lipca)
  • SummerSlam (19 Sierpnia)
  • Hell In A Cell (16 Września)
  • TLC (21 Października)
  • Survivor Series (18 Listopada)
  • Clash of Champions (16 Grudnia)

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany