No i pierwsze PPV po WrestleManii 34 już za nami. I trzeba przyznać, że uczucia chyba wszyscy mamy niesamowicie mieszane. Jednak możliwe, że to po prostu nasza wina, ponieważ oczekujemy od obecnego produktu WWE zbyt wiele. Dostaliśmy kilka walk, które dało się przyjemnie oglądać, ale też kilka takich, których wyników już prawie nie pamiętamy.

Backlash niestety nie wyróżni się niczym wielkim spośród innych PPV. I jest to przykre, biorąc pod uwagę fakt, że jest to pierwsza łączona gala dla obu brandów, nie wliczając wielkiej czwórki. Nawet dostaliśmy segment, który pokazał nam, jak bardzo ta fuzja wpłynie na programy, które nie ocierają się o tytuły mistrzowskie. Wiele gwiazd straci na tym, jednak z drugiej strony wreszcie nie będzie gal co dwa tygodnie, a i kiedy już będą, to ich wydźwięk będzie o wiele większy.

Tak więc Panie i Panowie, ja nazywam się Seth Don… a nie, zaraz… to przecież strona! Ciężko jest mi skonstruować coś konkretnego, ponieważ gala prócz walki o tytuł Interkontynentalny po prostu nie wypaliła. Ale miejmy nadzieję, że to był tylko zły start i dalej w nowej formie PPV będzie o wiele lepiej. Zaznaczę też, że wszystko co znajduje się dalej jest moją prywatną opinią i refleksją na temat gali. DYSTANS ZALECANY!

1 2 3 4 5 6

O Autorze

Fan Wrestlingu od ponad 15 lat. Założyciel i główny prowadzący całego projektu "What is Wrestling". Były student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Śląskim. Krytyk i opiniotwórca całej sceny pro wrestlingu. Do ulubionych zawodników zalicza Kevina Owensa i heelowego Setha Rollinsa. Charyzmatyczny naśladowca Paula Heymana!

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany