Plus / Minus

Dobre, choć nadal nie to…

Jak pojedynek pomiędzy AJ Stylesem i Shinsuke Nakamurą może nie wyjść? I nie, nie powiem, że trzy walki pomiędzy nimi były słabe. Powiem raczej, że były zbyt mocno promowane, co odbiło się na finałowej wersji. Wszyscy spodziewaliśmy się czegoś wielkiego od tej dwójki, a trzy razy dali oni po prostu dobry pojedynek. W przypadku Backlash był to najlepszy pojedynek pomiędzy nimi o WWE Championship ze wszystkich trzech. jednak sam pojedynek tutaj nie zmienia faktu, że federacja w najbliższym czasie przetestuje na nich wszelkie dostępne stypulacje.

No DQ Match oczywiście faworyzował tutaj Nakamurę i chyba każdy się spodziewał tutaj zmiany mistrza. Dlaczego? Ponieważ jako fani mamy chyba dość Stylesa jako mistrza, a na dodatek postać Nakamury jest teraz naprawdę ciekawa. Jednak poszło to wszystko w złą stronę. Bo nagle Nakamura i Styles zrobili sobie dziwne zawody w kopanie się wzajemnie w krocze. I kolejny raz walka skończyła się w sposób, który uchronił Stylesa. Tylko moje pytanie brzmi… dlaczego? Czy naprawdę chcemy im teraz dać Ladder Match podczas nadchodzącego Money In The Bank PPV? I co wtedy? Który z nich spadnie z drabiny na inną drabinę kroczem?

Dlaczego jednak dałem plus? Ponieważ sam pojedynek był naprawdę dobry. Choć pewnie ktoś mógł sobie życzyć większego wykorzystania stypulacji, a nie tylko jedno krzesełko. Choć to jedno krzesełko mogło pozbawić AJ oka i cieszmy się, że do tego nie doszło. Walka najlepsza z całej trylogii, dlatego jednak warto będzie kiedyś do niej wrócić. 


Minus

Sami i Kevin! WITAMY W JOBBERLANDZIE!

Chyba każdy częściowo rozumie, dlaczego ten pojedynek się tak potoczył. Braun Strowman przeszedł właśnie face turn, a postać Bobbiego Lashleya jest jeszcze nie wyrobiona, więc porażka może im bardzo zaszkodzić. Jednak z drugiej strony mamy Samiego Zayna i Kevina Owensa, którzy nadal są uważani za jednych z najlepszych zawodników w WWE. A obecnie są traktowani na poziomie Breezango, którzy pojawiają się na PPV tylko po to, aby podłożyć się jakiemuś tag teamowi. Szkoda tylko, że Bobby i Braun nie są tag teamem, tylko dwoma podstawionymi osobami, które nie znalazły sobie miejsca w środku gali.

Jednak trzeba poruszyć jeszcze jedną kwestię. Dlaczego zarząd nie zdecydował się na heel turn Lashleya? Przecież była po prostu świetna okazja do tego po pojedynku, gdy Braun stał plecami do Bobby’ego, a ten po prostu patrzył. Jeden spear i zmiana postaci Lashleya na dobre, a Braun znalazłby sobie godnego przeciwnika. Czasy Bobby’ego w TNA udowodniły, że potrafi świetnie wyglądać jako heel, który wchodzi, niszczy i wychodzi. Tak samo, jak rok temu Braun Strowman, więc dlaczego najzwyczajniej w świecie w to nie pójść? Co więcej, jeśli WWE zdecyduje się złożyć z nich tag team, to dywizję tag teamową czeka to samo, co dzieje się teraz dywizji kobiet. Więc błagamy… nie róbcie tego!

1 2 3 4 5 6

O Autorze

Fan Wrestlingu od ponad 15 lat. Założyciel i główny prowadzący całego projektu "What is Wrestling". Były student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Śląskim. Krytyk i opiniotwórca całej sceny pro wrestlingu. Do ulubionych zawodników zalicza Kevina Owensa i heelowego Setha Rollinsa. Charyzmatyczny naśladowca Paula Heymana!

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany