Przedostatnie SmackDown Live przed Battleground, miało nam wiele rzeczy wyjaśnić. Powinniśmy poznać nową pretendentkę do pasa kobiet na najbliższej gali PPV. Ostatecznie podczas kłótni zawodniczek w gabinecie Komisarza niebieskiej tygodniówki, Shane McMahon zadecydował, że w następną niedzielę zobaczymy Fatal-5 Way Elimination Match pomiędzy Charlotte Flair, Becky Lynch, Natalyą, Taminą oraz Laną. Zwyciężczyni tego starcia zmierzy się z Naomi o pas kobiet na SummerSlam.

Drugą i zdecydowanie najbardziej wyczekiwaną rzeczą była decyzja o tym kto będzie następnym pretendentem do pasa United Stages na Battleground. Po Live Evencie w Madison Square Garden, gdzie AJ Styles pokonał Kevina Owensa odbierając mu ten pas, po internecie krążyły plotki jakoby Kevin Owens miał doznać kontuzji i przez to stracił pas. Jednakże jak już wiemy z byłym mistrzem Universal wszystko jest dobrze i za 11 dni zobaczymy starcie rewanżowe pomiędzy tą dwójką.

Oprócz tego, mieliśmy zobaczyć walkę Barona Corbina z Shinsuke Nakamurą. Ostatecznie jeszcze przed wybrzmieniem gongu Japończyk zaatakował posiadacza walizki Money In The Bank i rozgorzał z tego brawl poza ringiem. Jedynie sędziowie byli w stanie ich od siebie odciągnąć, a kilka minut później oficjalnie został zapowiedziany pojedynek tej dwójki na Battleground.

Oczywiście co to za SmackDown Live bez segmentu Marii i Mike’a Kannelis oraz Samiego Zayna na zapleczu, który skończył się rozbiciem wazonu z kwiatem na głowie ex. El Generico. Oprócz tego zobaczyliśmy też Fashion Files z Hype Bros, co prawdopodobnie zwiastuje nam starcie tych dwóch Tag Teamów za tydzień, czy też zwycięstwo Jindera Mahala nad Tye Dillingerem.

Ogólnie SmackDown Live co prawda nie było lepsze od RAW, ale wypadło całkiem przyzwoicie. Co jednak wypadło ogólnie na plus, a co na minus?

1 2 3 4

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany