Plusy i minusy z SmackDown Live – 15.05.2018

PLUS

Bryan vs Cass kontynuowane

SmackDown Live rozpoczęliśmy od segmentu Daniela Bryana, który został przerwany przez Big Cassa. Cass stwierdził, że zeszłotygodniowa porażka jego rywala z Rusevem była zasługą Collina, który go wystarczająco zniszczył po ich walce na Backlash. Oprócz tego też mówił, że odklepał po Yes Locku przez to, że chciał szybciej pobić Daniela, a nie dlatego, że go tak bardzo bolało.

No cóż, to wszystko oznacza, że feud jest kontynuowany i bardzo dobrze. Cieszę się z tego powodu, że po pierwsze pokazuje to, że Daniel Bryan będzie miał, co robić przed tym, jak znów wróci na szczyt rosteru SmackDown Live. Tak jak to podkreślałem kilka tygodni temu, Daniel wrócił do ringu po trzech latach, więc potrzebuje kogoś spokojniejszego na początek, a nie od razu technicznych przeciwników. Przy okazji jeszcze podbuduje to jego pozycję i podniesie wiarygodność.

Ladder Match jest dla niego jeszcze zbyt niebezpieczny, więc postawiono właśnie na Big Cassa, który również wraca po ciężkiej kontuzji zerwania więzadeł w kolanie. Przy okazji będzie to przyzwoity dodatek do karty Money in the Bank i przynajmniej nie będziemy dostawali jakichś walk z niczego, a przecież już na Backlash pokazali znośny pojedynek.

1 2 3 4 5 6

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany