Plus

Niesforny nicpoń dalej rozrabia

Jakże postać Jasona Jordana wyewoluowała na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Od szczęśliwego chłopaka, który odnalazł ojca i spełnia swoje marzenia do rozpieszczonego synalka, który jeśli czegoś chce, to idzie prosić o to tatę. 

Podejrzewam, że nie takie były początkowe plany na jego postać, ale wydaję mi się, że poszło to w dobrą stronę. O wiele bardziej podoba mi się taki Jordan, aniżeli miałby być Babyface’em.

Teraz już o tym, co zrobił wczoraj… Razem z Sethem Rollinsem mieli walczyć z The Bar o mistrzostwo, które stracili na Royal Rumble. Syn Kurta Angle zapewniał Rollinsa, że jest w stanie walczyć (Jordan jest kontuzjowany naprawdę, ale również WWE wykorzystuję to w storylinie, by nie nadwyrężać go, co mogłoby doprowadzić do poważnego urazu).

Jak się później okazało, nie był. Zastąpił go Roman Reigns. Gdy, 2/3 The Shield walczyło z Cesaro i Sheamusem po pewnym czasie na arenie pojawił się wyżej wspomniany syn GM’a. Dopingował on swojego Tag Team partnera, ale później stało się to… Mistrzowie chcieli uciec z tytułami i po prostu poddać walkę, ale na drodze stanął im Jason. Nie pozwolił im przejść, ale gdy został sprowokowany, zaatakował jednego z mistrzów. Jego atak kosztował Reignsa i Rollinsa możliwość zdobycia mistrzostwa Tag Team RAW… Pojedynek zakończył się dyskwalifikacją, a Szwajcar i Irlandczyk celebrowali zwycięstwo pod titantronem. Było to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ nikt na nim nic nie tracił. A postać Jasona Jordana może „denerwować” nas jeszcze bardziej.

1 2 3 4 5

O Autorze

Uczeń liceum, profil jaki sobie wybrał to: klasa dziennikarska. Środowisko wrestlingowe może go kojarzyć spod pseudonimu "OffcaBaran". Fanem rozrywki sportowej jest od 2008 roku. Uwielbia takich zawodników jak: Moj... Marty Scrull, AJ Styles oraz Kenny Omega, a jego ulubioną galą w roku jest Royal Rumble.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany