PLUSY I MINUSY

Plusy i minusy z SmackDown Live – 06.02.2018

MINUS

Shame on you Shane

Od kogo SmackDown Live mogło się rozpocząć? No oczywiście, że od Shane’a McMahona. Mam wrażenie, że przez to, jak jest on pokazywany na tygodniówkach, staje się on ważniejszy niż sam mistrz WWE AJ Styles. Shane oczywiście odniósł się do decyzji swojego Generalnego Menadżera Daniela Bryana, który tydzień temu zdecydował o tym, że jeden z dwójki Owens – Zayn zmierzy się z AJ Stylesem o mistrzostwo WWE na Fast Lane. Cóż za zaskoczenie, że był to główny temat.

Niestety, ale WWE ewidentnie idzie w stronę walki Shane vs Bryan, gdyż podczas tego samego segmentu McMahon wspomniał, że Daniel chce wejść do ringu i w nim walczyć tak, jak cały roster SmackDown Live. Jestem zdecydowanie przeciwny temu starciu. Czemu? To tylko pokaże, jak wielkie ego ma Shane, mimo zdecydowanej porażki w ewentualnym pojedynku. Wszystko obecnie się kręci wokół rywalizacji pomiędzy Commissionerem niebieskiej tygodniówki a Kevinem Owensem i Samim Zaynem. To jest po prostu nudne, a WWE ciągnie to od samego SummerSlam. Powinno to być zakończone najpóźniej na Clash of Champions, a nie być ciągnięte aż do dziś.

Już nawet wejście Stylesa nic nie pomogło, gdyż ten jedynie powiedział parę zdań i poszedł sobie. Tak więc, co było ważniejsze dzisiaj? Walka o miano pretendenta czy to, że McMahon prawie do niej nie dopuścił? To jest paranoja, co się dzieje wokół Shane’a od kilku miesięcy.

KATEGORIE
PLUSY I MINUSYWIW

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

KOMENTARZE

*

*