PLUS

Może jednak coś z tego będzie?

SmackDown Live rozpoczęliśmy od niedoszłego Miz TV, w którym gościem miał być Daniel Bryan. Czemu niedoszłego? A to dlatego, że były Generalny Menadżer SmackDown Live został zaatakowany przez swojego obecnego rywala Big Cassa. I to właśnie on pojawił się w ringu zamiast Bryana, by wziąć udział w Miz TV i trzeba przyznać, że słuchało się całej wypowiedzi naprawdę bardzo dobrze. Cass pokazał właśnie, że mimo bycia przez kilka lat w cieniu Enzo Amore, coś tam potrafi powiedzieć i nie było to tragiczne, jak byśmy się tego spodziewali świeżo po Heel Turnie.

Tydzień temu byłem pytany, czemu nie zawarłem w plusach i minusach punktu o ataku Big Cassa na Danielu Bryanie. Chciałem poczekać jeszcze jeden tydzień, a dopiero wtedy dać ostateczną opinię na ten temat i ta została mocno zmieniona. Po dzisiejszym Miz TV stwierdzam, że z tego feudu coś może wyjść, szczególnie, że Cass będzie bardzo dobrym pierwszym przeciwnikiem dla byłego mistrza WWE World Heavyweight. Jak dla mnie, będzie to po prostu taka rozgrzewka przed większymi rywalizacjami, które do końca roku powinny być Main Eventować gale SmackDown Live. Walki Cassa z Bryanem z pewnością nie będą arcydziełem, ale poza tym, da się to oglądać, co pokazał w nocy Big Cass.

Ktoś się może przyczepić, że to nie jest rywalizacja z The Mizem, ale po co robić to aż tak szybko? Nie lepiej zostawić to na SummerSlam, a może nawet na Wrestlemanię? Jak dla mnie ta, a dla Miza też się coś zaraz znajdzie, patrząc na to, że Miz może obecnie być twarzą Midcardu SmackDown Live, czyli w sumie tak, jak to było podczas jego poprzedniej kadencji na niebieskiej tygodniówce.

1 2 3 4 5

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany