Po SummerSlam długo, bo aż siedem tygodni musieliśmy czekać na kolejne PPV, w którym wystąpił brand SmackDown Live. Hell In A Cell to gala, na którą wiele ludzi czeka co roku, głównie przez tytułowe Hell In A Cell Matche, które w większości przypadków dają nam wielkie emocje. W tym roku czekały na nas dwa pojedynki w klatce: po raz pierwszy od 2009 roku Tag Team Hell In A Cell Match w składzie The New Day kontra The Usos oraz wielka wojna Kevina Owensa z Shanem McMahonem.

Oprócz tego mieliśmy okazję zobaczyć trzecią potyczkę Randy’ego Ortona z Rusevem. Jak dotąd bilans ich spotkań wynosił 1-1, a obydwie walki nie trwały nawet minutę. Następnie otrzymaliśmy świetny pojedynek o mistrzostwo United States, do którego podczas Kickoffu gali został dodany Tye Dillinger.

Następnie odbyły się walki o tytuły mistrzowskie: kobiet, która ewidentnie zawiodła oraz o pas WWE, który co ciekawe zakończył się w zasadzie czystym zwycięstwem Jindera Mahala nad Shinsuke Nakamurą! CO Main Eventem był pierwszy pojedynek Bobby’ego Roode’a na gali PPV, w której pokonał Dolpha Zigglera, by następnie zostać przez niego zaatakowanym, co powoduje, że ich feud będzie kontynuowany.

Gala zdecydowanie przebiła nasze oczekiwania i można nawet powiedzieć, że jest to najlepsza gala tego roku, licząc te ekskluzywne dla brandów. Co jednak wyszło na plus, a co na minus?

1 2 3 4 5 6 7

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany