Wrestling Hi No Kuni to kolejna gala New Japan Pro Wrestling, która była przedostatnim przystankiem przed czerwcowym Dominion. Oczywiście główna jej część, czyli cztery ostatnie walki były skupione na rywalizacji dwóch wielkich stajni: Los Ingobernables de Japon i Suzuki-Gun, których liderzy zmierzyli się ze sobą w Main Evencie.

Czwartym od końca pojedynkiem było starcie pomiędzy BUSHIM a El Desperado, które zakończyło się dyskwalifikacją tego drugiego. Była ona spowodowana interwencją Yoshinobu Kanemaru. Od razu postanowiono przejść do kolejnej walki, w której Hiromu Takahashi, czyli Tag Team partner Bushiego pokonał wcześniej wspomnianego Kanemaru. Następnie dostaliśmy rewanż z Wrestle Kingdom 12, w którym mistrzowie IWGP Tag Team EVIL i SANADA pokonali Lance Archera oraz Davey’a Boy Smitha Jr, czyli powtórzyli wynik ich walki z 4 stycznia.

Wisienką na torcie jednak był niesamowicie zapowiadający się pojedynek Tetsuyi Naito z Minoru Suzukim o mistrzostwo IWGP Intercontinental. Ich rywalizacja z gal „Road to” była świetna, więc wszyscy fani NJPW wyczekiwali dzisiejszej walki. Ostatecznie wynik okazał się być ogromnym zaskoczeniem dla wielu, gdyż lider Los Ingobernables de Japon pokonał lidera Suzuki-Gun, odbierając tym samym tytuł mistrzowski, który już posiadał rok temu.

Pozostałe wyniki:

  • Yuji Nagata & Ren Narita def. Shota Umino & Tomoyuki Oka
  • David Finlay, Ryusuke Taguchi, Jushin „Thunder” Liger & Tiger Mask IV def. CHAOS (Jay White, Rocky Romero, SHO & YOH)
  • Tomohiro Ishii & Toru Yano def. Toa Henare & Togi Makabe
  • Suzuki-Gun (Zack Sabre Jr, Taichi, Takashi Iizuka & Taka Michinoku) def. Kenny Omega, Kota Ibushi, Chase Owens & Yujiro Takahashi
  • Hiroshi Tanahashi, KUSHIDA, Juice Robinson & Michael Elgin def. CHAOS (Kazuchika Okada, Will Ospreay, Hirooki Goto & YOSHI-HASHI)

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany