Artykuły

TOP 15 Survivor Series Matchy

Do ostatniej w tym roku gali wielkiej czwórki już tylko kilka dni! Z tego powodu w najbliższym czasie czeka na Was spora ilość artykułów o Survivor Series oraz NXT Takeover: War Games, ale o Takeover już był ranking wcześniejszych WarGames Matchy, więc trzeba też zrobić coś podobnego dla tej głównej atrakcji tego weekendu i tym właśnie sposobem witam w TOP 15 Survivor Series Matchy. Na grupie odbyło się głosowanie w którym głosowaliście na 30, ale dla Waszego dobra odrzuciłem tę opcję, ponieważ ostatnia dziesiątka byłaby strasznie mocno na siłę zlepiana.
Niestety jak na długą historię, to same walki eliminacyjne nie stały na najlepszym poziomie i dopiero przez ostatnie lata możemy oglądać gale, która na miano wielkiej czwórki zasługuje.

W rankingu znajdą się nie tylko klasyczne 10-Man Tag Team Elimination Matche, ale też 8-Man, Handicap Match i największy Survivor Series Match w historii, czyli ten ubiegłoroczny, w którym udział brały tag teamy z RAW oraz Smackdown.
Przy okazji kontynuuję dawanie zawodnikom wyróżnienia „MVP”, ponieważ jest ono dosyć fajną rzeczą obok oceny całej walki. Jako zwycięzcy są podani wrestlerzy, którzy przetrwali całą walkę.

Możemy już zaczynać, więc nie pozostaje już nic tylko życzyć miłego czytania!


No. 15

Survivor Series 2006
Philadelphia, Pennsylvania

MVP – Shawn Michaels 
Team DX (Triple H, Shawn Michaels, CM Punk, Jeff Hardy & Matt Hardy) vs. Team Rated RKO (Edge, Randy Orton, Mike Knox, Johnny Nitro & Gregory Helms) – ***

Walka zaczęła się od szybkiej eliminacji Knoxa, co w walkach eliminacyjnych jest dość częste i tutaj biedny Mike nawet nie wytrwał minuty i otrzymał Sweet Chin Music w czasach, gdzie Super Kick był finisherem! Niesamowite i piękne czasy. Trzy minuty później kolejna osoba z drużyny Rated RKO została wyeliminowana i Nitro pożegnał się z kolegami, klepiąc po Anaconda Vise od Punka. Phil podczas walki otrzymywał naprawdę spory pop i chanty „CM Punk” były tak częste, jakby gala odbywała się w Chicago. Po braku Nitro zrobiła się coraz to większa przewaga i ona tylko się powiększała, ponieważ po kombinacyjnej akcji Hardy Boyz z ringiem pożegnał się Gregory Helms.

Po tym wydarzeniu ostatnia dwójka zdecydowała się wycofać zmierzając na zaplecze, ale jednak nie zdołali tego zrobić na tyle szybko i już po minucie znaleźli się ponownie w ringu. Tam czekał na nich dosyć szybki koniec – Edge po usłyszeniu muzyki od HBKa został odliczony, a Randy jeszcze raz uciekł z ringu tym razem w publikę, ale również nieskutecznie i po powrocie do kwadratowego pierścienia czekało na niego kolejne kopnięcie od Shawna i pedigree od Triple H’a, który zakończył to dosyć krótkie starcie.

Walka niedługa, ale naprawdę przyjemna i nie przekombinowana… Czy lepsza od walk, które jakością były podobne? Pewnie nie, ale tak naprawdę na tym miejscu mogłaby się pojawić jakakolwiek walka, ponieważ takich, jak te jest wiele, ale jednak tutaj wygrywa jedynie to, że było tutaj po prostu dobrze.
Tym w miarę dobrym starciem zaczynamy listę i teraz czas na miejsce czternaste!

Zwycięzcy: Team DX (Triple H, Shawn Michaels, CM Punk, Jeff Hardy & Matt Hardy) (11:30)


No. 14

Survivor Series 1995
Landover, Maryland

MVP: Ahmed Johnson
Shawn Michaels, Ahmed Johnson, Sycho Sid & The British Bulldog vs. Razor Ramon, Dean Douglas, Owen Hart & Yokozuna – ***

Tym razem walka o wiele dłuższa, a nawet jedna z najdłuższych jakie pojawią się w rankingu!
Coś oglądalnego z Ahmedem Johnsonem. Da się? Oczywiście, że tak, a wystarczy po prostu ograniczać go do swojej roli… Takie rzeczy sprawiają, że jest to najlepsza walka tego zawodnika, a przy okazji najlepszy zawodnik w tej walce, choć nie jest to spowodowane jego umiejętnościami, które zawsze były co najwyżej dobre.
Jedno z dwóch starć, które miały czas w XX wieku i kolejny raz mamy do czynienia z takim, które mogłoby się w rankingu nie znaleźć, lecz poniżej opiszę ładnie, czemu stawiam tę walkę wyżej niż inne pięćdziesiąt walk.

Dwadzieścia-siedem minut. Strasznie długo, ale i tak udało się zrobić coś dobrego, a to jednak przy składzie dwóch dosyć wielkich zawodników, którzy kondycyjnie najlepsi nie byli nigdy, można uznać za sukces.
Nigdy nie przeszkadzały mi szybkie eliminacje, ale zawsze będę wolał te po dłuższym czasie walki i tak też tutaj pierwsze odpadnięcie doszło po dziewięciu minutach i szkoda trochę, że był to Douglas, ale on zawsze w WWE miał pecha, a przy okazji nie był za bardzo lubiany na zapleczu m.in. przez Michaelsa. Przez Super Kick, który otrzymał niechcący Sycho Sid zostało już sześciu zawodników i to pozwoliło na naprawdę niezły pokaz umiejętności, który trwał już do końca walki. Zaskoczyć z pewnością może to, że ostatnim zawodnikiem był Yokozuna! Były WWF Champion został poddany się po dość ciekawej dźwigni Johnsona i zakończył ten długi pojedynek.

Zwycięzcy: Shawn Michaels, Ahmed Johnson & The British Bulldog (27:24)


No. 13

Survivor Series 2007
Miami, Florida

MVP: Jeff Hardy
Team Triple H (Triple H, Jeff Hardy, Kane & Rey Mysterio) vs. Big Daddy V & Finlay & Montel Vontavious Porter & Mr. Kennedy & Umaga – ***1/4*

Jedyna walka, która jest handicap matchem i choć jest to tylko różnica jednego zawodnika, to po dziewięciu minutach powiększyła się ona do trzech wrestlerów różnicy. Kane i Rey wyeliminowani, a po drugiej stronie takie giganty jak ś.p. Umaga i Big Daddy V. Powtórki z walki powyżej nie ma i zaczęto od eliminacji Portera, a później Mr. Kennedy’ego, który został przypięty po przypadkowym elbow dropie od BDV.

Dalej jednak w ringu pozostawało dwóch powerhouse’ów i Finlay, ale jakoś minutę po przypięciu Kennedy’ego zrobiło się o jednego wyżej wymienionego zawodnika mniej, ponieważ po podwójnym DDT Huntera i Jeffa doszło do wyeliminowania Big Daddy’ego, pokazując, że wiele nie trzeba, by pozbyć się takiego giganta. Po wyrównaniu się składów mogliśmy oglądać pokaz umiejętności Jeffa aż do hot tagu z byłym członkiem DX, który spowodował, że w ringu pozostał już tylko Umaga, ale na niego czekało już tylko pedigree i swanton bomb od Charismatic Enigmy i tym sposobem cały pojedynek dobiegł końca i z pewnością zakończył się inaczej niż się spodziewano po dziewięciu minutach.

Dobre starcie rozpoczynające już tylko takie walki, które nie były ciężkie do umieszczenia ich w rankingu, jak to miało miejsce z walką wcześniej.

Zwycięzcy: Team Triple H (Triple H & Jeff Hardy) (22:08)


No. 12

Survivor Series 1990
Hartford, Connecticut 

MVP: Undertaker
Dream Team (Dusty Rhodes, Jim Neidhart, Koko B. Ware & Bret Hart) vs. The Million Dollar Team (Ted DiBiase, The Undertaker, Greg Valentine & The Honky Tonk Man) – ***1/4*

Historyczna walka, ale nie jest to spowodowane tym, że jest to pierwsza walka gali o tej nazwie, ale z powodu debiutu pewnego wrestlera, który przez kolejne dwadzieścia sześć lat będzie jednym ze znaków rozpoznawalnych pod względem tej federacji. Na tamten moment Takera wyróżniało wszystko – od ubioru aż po wejście i zachowanie w ringu. Fani kupili go strasznie szybko, co widać było już w tej walce. Zaskakujące może być tutaj to, że Umarlak nie zakończył tej walki, ale o tym kilka zdań później.

Zaczął właśnie on z Bretem Hartem i szybko zdominował go, a Kanadyjczyk dosyć szybko zamienił się z Neidhartem, którego czekało to samo i ten zmienił się z B. Ware’em na którego czekał Tombstone Piledriver! W mniej niż dwie minuty pokazano Undertakera niesamowicie mocno, ale po pierwszym wyeliminowaniu zmienił się z Gregiem, a ten z Tonk Manem, który w niesamowicie szybki sposób otrzymał powerslam od Jima i odpadł z gry.
Ten jednak również się pożegnał z walką, a to dzięki interwencji Virgila, który złapał go za nogę i pomógł DiBiasemu wyeliminować dwukrotnego WWE Tag Team Championa.

Po tym wszystkim do ringu wrócił mrok w postaci Takera i ten po old school przypiął American Dreama, a on zdecydowanie nie był zadowolony i gdy chciał już zaatakować Brother Love’a, to przeszkodził mu właśnie Taker, który później atakował tak długo Rhodesa, że został on wyliczony i zakończył na tym swój debiut. Krótko po tym Bret wyeliminował Valentine’a.
Bret Hart kontra Ted DiBiase wypadło na sam koniec bardzo dobrze, ale to Million Dollar Man wywiózł zwycięstwo po kontrze crossbody. EVERYBODY’S GOT A PRICE!

Zwycięzca: Million Dollar Team (Ted DiBiase) (13:54)


No. 11Survivor Series 2013
Boston, Massachusetts

MVP – Roman Reigns
 Rey Mysterio, Goldust, Cody Rhodes & The Usos vs. The Shield (Roman Reigns, Seth Rollins & Dean Ambrose) & The Real Americans (Cesaro & Jack Swagger) – ***1/2*

Walka, która jakby nie patrzeć rozpoczęła na dobre erę terminatora Reignsa, ale z pewnością było to jedno z najlepiej rozpisanych walk, które mają na celu właśnie promocję jednego wrestlera. Ponownie szybka eliminacja i padło na Deana, ale uważam tę eliminację za plus, ponieważ nie stracił na niej Dean, tylko w sumie zyskał, pokazując ten jego szalony tryb życia, choć jeszcze lepiej byłoby, gdyby Ambrose po prostu został zdyskwalifikowany… Po braku Ambrose’a przez dłuższy czas żadnej eliminacji nie było, ale za to widzieliśmy bardzo dobry wrestling. Ten trwał jakoś sześć minut i nadszedł czas na kolejną eliminację z drużyny „heelowej”. Swagger po otrzymaniu 619, Super Kicka i Splashu nie miał szans odkopać i zrobiło się już trzech na pięciu, a już minutę później dwóch na pięciu, ponieważ Cesaro został „przerolowany” przez Rhodesa.

Wydawało się wtedy, że dojdzie do podobnej rzeczy, co w 2006 roku, ale nic z tych rzeczy, ponieważ Jimmy został zmiażdżony spearem i to samo czekało najmłodszego z Rhodesów. Zaraz po tym zrobiło się już wyrównanie za sprawą Curb Stompu Rollinsa. W ringu już tylko 2/3 Tarczy oraz Goldust i Mysterio, ale kolejny raz nie trwało takie coś zbyt długo i The Architect po sunset flipie Reya zostawił swojego partnera samego. Roman przez kilka minut w sumie niszczył ostatnią dwójkę i nawet hot tag nic nie dał. Goldust został poczęstowany spearem, a na sam koniec Rey wykończony w ten sam sposób, ale przez jego wzrost wyglądało to niesamowicie efektownie.

Długie bo ponad dwudziestominutowe starcie zdało egzamin, a sam Roman wtedy jako członek Tarczy nie miał szans na otrzymanie heatu, ale nic wtedy nie zwiastowało, że dwa lata później wygra on WWE Championship po walce z Ambrosem, a sam Reigns będzie niesamowicie znienawidzony.

Zwycięzca: Roman Reigns (23:23)

KATEGORIE
ArtykułyWIW

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

KOMENTARZE

*

*