WrestleMania 17, czy też jak kto woli X-Seven, uznawana jest przez wielu za najlepsze PPV w historii WWE. To tutaj doszło do pierwszej próby przerwania streaku Undertakera przez Triple H’a, który wtedy nie był jeszcze wypromowany tak, jak chociażby kilka lat później. Na gali jednak miały miejsce jeszcze bardziej pamiętne starcia. Głównie mowa tutaj o TLC II, czyli pojedynku Dudley Boys z Hardy Boys oraz Edge’em i Christianem. To właśnie tutaj zobaczyliśmy Spear z drabiny na wiszącym w powietrzu Jeffie Hardym.

Ponadto w Main Evencie po raz drugi na WrestleManii spotkali się Steve Austin oraz The Rock, tym razem w No DQ Matchu. Wszystko skończyło się ponownie zwycięstwem Stone Colda, jednak tym razem w zaskakujących okolicznościach, ponieważ Austin zawarł sojusz z wrogiem, czyli nikim innym, jak samym Vince’em McMahonem

WrestleMania X-Seven była jednocześnie pierwszym PPV od czasu wykupienia WCW przez WWF. Tydzień wcześniej na RAW odbył się bowiem pamiętny segment, w trakcie, którego Shane uprzedził swojego ojca i sam kupił największego rywala federacji Vince’a. Syn i ojciec weszli na WrestleManii do ringu w Street Fight Matchu, którego sędzią specjalnym był Mick Foley.

Ciekawe jest to, że aż dwie walki z tej gali znalazły się w moim zestawieniu „10 najlepszych walk w historii WrestleManii” do, którego link macie tutaj

Co jednak jeszcze wydarzyło się na tej gali? Czy faktycznie jest to najlepsze show w historii federacji? Zapraszam, na kolejne wydanie WIIW Ocenia.

Match #1
WWF Intercontinental Championship
Chris Jericho (c) vs. William Regal – ** i 1/4*

Całkiem przyjemny opener o mistrzostwo IC. Regal w tamtym okresie był commissionerem WWF i utrudniał życie Jericho, zresztą ze wzajemnością. Jako, że panowie dostali zaledwie siedem minut na pokazanie się w ringu, to wykorzystali je najlepiej jak potrafili. Pretendent atakował ramie Chrisa, a sam Y2J nieźle to sprzedawał. Największym zaskoczeniem jest jednak to, że cały pojedynek zakończył się po Lionsaulcie! Nie sądziłem, że jest to w ogóle możliwe.

Zwycięzca: Chris Jericho (07:08)


Match #2
Six Man Tag Team Match
Tazz & The APA (Bradshaw & Faarooq) vs. Right to Censor (Bull Buchanan, The Goodfather & Val Venis) – 1/2*

Brawl pomiędzy dwoma ekipami rozpoczął się jeszcze przed gongiem i trwał jakąś jedną trzecią całej walki. Tak naprawdę cała szóstka po prostu się pokazała (wraz z towarzyszącymi im Jacqueline i Stevenem Richardsem) i dość szybko triumfowali face’owie. Krótkie pojedynki charakterystyczne dla Attitude Ery zawitały nawet na WrestleManie. Jeżeli miałbym się cofnąć do ostatniej takiej walki w historii WrestleManii, która trwała krótko i nic nie wniosła (jak ta tutaj), to chyba The Shield vs. Kane & New Age Outlaws z WrestleManii XXX jest dobrym przykładem. Tutaj nie zadziało się kompletnie nic, kilka akcji, Clothesline from Hell od Bradshawa i do domu.

Zwycięzcy: Tazz & The APA (03:54)


Match #3
WWF Hardcore Championship
Raven (c) vs. Kane vs. Big Show – * i 1/4*

Ale to były czasy, kiedy w WWF panowała Attitude Era i w federacji był pas Hardcore. Super, by było, gdyby w 2018 roku Vince dorzucił jakieś mistrzostwo 24/7, prawda? Nie. Kategoryczny sprzeciw. Jestem w stanie sobie wyobrazić, dlaczego ludzie tak chętnie oglądali produkt za czasów Attitude Ery, jednak w obecnych realiach by się to nie sprawdziło. Skoro tę sprawę mamy wyjaśnioną, to pora przejść do pojedynku.

Kane i Raven zaczęli walczyć między sobą, gdy jeszcze nie rozbrzmiała muzyka Big Showa. ex-The Giant po chwili dołączył do rywali, jednak długo w okolicach ringu to oni nie pobyli. Cała trójka przeszła przez publiczność i chwilę później, mogliśmy podziwiać ich zmagania na zapleczu. To dokładnie ta walka, podczas której Raven jechał wraz z Big Showem wózkiem i przez przypadek prawie przerwali transmisję z WrestleManii, ponieważ najechali na jeden z kabli za to odpowiedzialnych. Za nimi ruszył na drugim wózku Kane, który jako pasażera wziął sędziego, no bo jak inaczej zakończyć walkę? Z innych ciekawych wieści mistrz został wrzucony przez okno, do jednego z pomieszczeń na backstage’u, oczywiście drogą „na siłę” czyt. było okno, nie ma okna.

Poza tym zostały po drodze rozwalone kartony i wylane napoje. Zastanawiałem się, czy oceniać tę walkę, jednak się tego podjąłem, podnosząc ocenę o „ćwiartkę” za końcowy spot, podczas którego Kane zrzucił Big Showa i Ravena ze stage’u, następnie samemu atakując Big Showa, opuszczając stage WrestleManii skokiem, tylko po to, aby wykonać Leg Drop.

Zwycięzca: Kane (09:19)


Match #4
WWF European Championship
Eddie Guerrero vs. Test (c) – **

Czwarta już walka na tej gali i kolejna, która nie przekroczyła bariery dziesięciu minut. Jeżeli chodzi o poziom, to było tu już znacznie lepiej niż w poprzednich dwóch starciach, jednak wciąż opener jest na fotelu lidera w tym aspekcie. Eddie po tym, jak uderzył Testa pasem European, gdy sędzia nieco stracił kontrolę nad pojedynkiem, był w stanie przypiąć rywala i zgarnąć mistrzostwo. Wcześniej jednak Guerrero również imał się nieczystych zagrywek, a mistrz, czyli Test w ramach kontry próbował używać swojej przewagi, jeżeli chodzi o atuty fizyczne. Finalnie jednak Latino Heat wyszedł z WrestleManii X-Seven zwycięsko i jego filozofia Lie, Cheat and Steal się sprawdziła.

Zwycięzca: Eddie Guerrero (08:07)


Match #5
Singles Match
Kurt Angle vs. Chris Benoit – *** i 3/4*

Krąży wiele historii o tym, jak wielkim perfekcjonistą w swoim fachu był Chris Benoit. Jednocześnie czyniło go to osobą, z którą ciężko było współpracować w ringu i absolutnie nie chodzi o to, że stwarzał problemy, a raczej o próbę doskoczenia do jego poziomu. Kurt Angle w tamtych latach wciąż był dość świeży w wrestestlingowym biznesie, jednak podczas walk z Benoit był dość rzadko instruowany przez Chrisa, ponieważ był utalentowany. Ich starcie z WrestleManii X-Seven nie jest może ich najlepszym w historii, jednak bez wątpienia godnym uwagi.

Po raz pierwszy na tej gali mieliśmy do czynienia z większą historią opowiedzianą podczas walki. Panowie po prostu dostali na osiągnięcie tego, nieco więcej czasu niż reszta. Angle chciał dowieść, że jest lepszym wrestlerem niż Benoit i na początku walki sprowadził potyczkę z Chrisem do zapasów, jednak gdy zauważył, że nie ma tak wielkiej przewagi nad rywalem, jaką sądził że osiągnie, postanowił grać nie czysto i zamienić to w bójkę. Całość wypadła naprawdę bardzo dobrze. Pomimo tego, że Kurt wygrał poprzez Roll-Up, wpasowało się to bardzo dobrze w historie, ponieważ Kurt zrobił to sprytnie i jednocześnie udowodnił, że jest w stanie pokonać Benoit.

Zwycięstwo: Kurt Angle (14:02)


Match #6
WWF Women’s Championship
Ivory (c) vs. Chyna – DUD

Więcej niż o samej walce o pas kobiet warto chyba napisać o tym, jak został zbudowany pod to storyline. Chyna bowiem doznała kontuzji karku po przyjęciu Piledrivera, a żeby zawalczyć z Ivory o mistrzostwo kobiet, podpisała zgodę na to, że jeżeli coś jej się stanie, wtedy nie będzie mogła pozwać federacji. Był to więc swego rodzaju Non-Sanctioned Match i pomimo tego, że zobaczyliśmy taką stypulację rok temu na WrestleManii, to w obecnych czasach na sto procent WWE nie oparłoby feudu na kontuzji karku. Nie po kontuzjach Edge’a czy Daniela Bryana.

Sama walka była po prostu squashem. Ivory zaatakowała Chyne i zaczęła wyprowadzać akcje na kark, jednak pretendentka szybko doszła do siebie i chwile później było już po wszystkim. Tyle. Pomimo narzekania na obecną dywizję kobiet zdecydowanie są one lepiej traktowane niż kilkanaście lat temu.

Zwyciężczyni: Chyna (02:37)


Match #7
Street Fight
Special Guest Ref.: Mick Foley
Shane McMahon vs. Vince McMahon – **

W sieci możecie znaleźć wiele recenzji WrestleManii X-Seven i w każdej, z którą się spotkałem, w kierunku starcia ojca z synem kierowane były raczej dobre słowa. Nie był to show-stealer, jednak ten Street Fight uznawany jest za dość solidny. Dla mnie jednak był rozczarowaniem. Dostaliśmy bowiem niecały kwadrans walki, w której panował dość spory chaos. Jest to najbardziej pasujące starcie do Attitude Ery na tej gali.

Wszystko wpisywało się w storyline, w którym, chociażby Trish Stratus musiała szczekać i zachowywać się jak pies na RAW. Niestety nie było to jedyne upokorzenie, jakie jest związane z tym storyline’em. Wszystko rozwiązało się właśnie podczas tego Street Fightu. Trish zaatakowała Vince’a McMahona, a następnie doszło do brawlu pomiędzy nią i Stephanie McMahon. Mick Foley został zaatakowany przez Vince’a, kiedy chciał odprowadzić Linde McMahon na zaplecze, która z kolei została przyprowadzona na wózku przez Trish.

Na koniec dostaliśmy wielki zwrot akcji, ponieważ Linda wstała z łóżka i wykonała Low Blow na mężu, pomagając w ten sposób synowi. To wszystko w czternaście minut. Było tego, według mnie, za dużo, dlatego też tak niska ocena. Walka sama w sobie również nie dostarczyła niczego nieprawdopodobnego.

Zwycięzca: Shane McMahon (14:12)


Match #8
WWF Tag Team Championship
TLC Match
Dudley Boys (c) vs. Edge & Christian vs. Hardy Boys – **** i 3/4*

Tak, jak napisałem w artykule, który wspomniałem we wstępie, każdy z tych teamów miał swojego „pomagiera”. Bracia Hardy mieli Lite, Edge’a i Christiana wspomagał Rhyno, a The Dudley Boys mogli liczyć na Spike’a. 

Wszyscy odegrali jakąś rolę w tym pojedynku i nie był zbędnym dodatkiem. Najbardziej oberwał Spike, który po otrzymaniu Swanton Bomb z drabiny na stół stracił zęba. To jednak nie był najbardziej hardcore’owy moment tego starcia. Nie znalazłby się chyba nawet w TOP 3. Cała szóstka i ich pomocnicy po prostu niszczyli siebie nawzajem w najróżniejszy sposób i nie dawali wygrać rywalom. W pewnym momencie Jeff Hardy próbuje przejść się po trzech drabinach ustawionych w niewielkich odległościach od siebie, aby dotrzeć do pasów, które wiszą nad ringiem. Ta sztuka mu się nie udała i jest to najprawdopodobniej jedyny błąd, jaki przytrafił się w tym TLC. To niesamowite, momentami chore, przykuwające uwagę starcie, ponieważ co chwile coś się dzieje.

Najprawdopodobniej najlepsza walka tych drużyn z ich serii tysiąca takich starć.

Zwycięzcy: Edge & Christian (15:41)


Match #9
Gimmick Battle Royal  -*

Gimmick Battle Royal udowodnił mi właśnie, jak fenomenalnym tworem jest Andre the Giant Battle Royal i Women’s Battle Royal. Na arenie pojawiło się kilkanaście legend oraz „legend”. Niestety nie zwyciężył mój faworyt, którym bez wątpienia był The Gobbledy Gooker. Wygrał Iron Sheik po wyeliminowaniu, jako ostatniego tegorocznego Hall of Famera, Hillbilly Jima. W ringu zobaczyliśmy kilkanaście osób i potrwało to trzy minuty. To chyba jedyny plus, czas tego starcia.

Zwycięzca: Iron Sheik (03:05)


Match #10
Singles Match
Triple H vs. The Undertaker – *** i 1/4*

Pierwsza, często zapominana, potyczka Triple H’a z Undertakerem na WrestleManii. „Deadman” był jednak w tamtych czasach motocyklistą. Nie można jednak do końca nazwać tego singles matchem. Mike Chioda, czyli sędzia tego starcia, dość twardo postępował z zawodnikami, chcąc, by ci przestrzegali zasad. W końcu doigrał się, bowiem Undertaker go zaatakował kopnięciem, a następnie Elbow Dropem, po którym sędzia nie wrócił do pojedynku przez następne… 10 minut! 

Przez ten czas Hunter i Taker byli głównie poza kwadratowym pierścieniem i walka zamieniła się w drugi tego wieczoru Street Fight. Za to „odpłynięcie” Chiody odejmuje „ćwiartkę”, ponieważ w pewnym sensie psuje to nieco odbiór starcia. Nie mniej jednak to wciąż jedna z lepszych walk Undertakera na WrestleManii. Zdecydowanie nie ma porównania ze starciami z Michaelsem czy Edge’em, jednak była lepsza niż dość szybkie występy Takera, jak np. ten z Markiem Henrym.

Zwycięzca: The Undertaker (18:17)


Main Event
WWF Championship
No DQ Match
The Rock (c) vs. Steve Austin – *****

Tutaj pozwolę sobie wkleić opis miejsca drugiego, z artykułu „10 najlepszych walk w historii WrestleManii”, gdyż mówimy o tym samym pojedynku. Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał tego artykułu to link podałem we wstępie do tego WIW Ocenia. Dodam tylko, że jest to dla mnie bez cienia wątpliwości „five star”, który przebija nawet TLC II. Przykro mi Jeff i reszta.

Dzień, w którym Steve Austin zawarł pakt z diabłem, czyli samym Vince’em McMahonem, kończąc swoją wieloletnią wojnę z prezesem WWF. Zdecydowanie najlepsza walka The Rocka z Austinem na WrestleManii. Obaj po prostu robili wszystko, żeby ze sobą wygrać. Walka stała na świetnym poziomie jeszcze zanim na arenie pojawił się Vince McMahon. Austin pomimo bycia tym dobrym w trakcie tej walki wciąż atakował mistrza bez żadnych skrupułów. Rock nie pozostawał dłużny i była to po prostu bitwa.

Nagle jednak przy ringu stanął Vince i od tamtego momentu ten Main Event wszedł na jeszcze wyższy poziom. Vince przerwał pin, który był wiarygodnym momentem do tego, żeby Dwayne obronił mistrzostwo. Następnie McMahon zaczął uciekać przed Rockiem, który nadział się na kolejny atak ze strony Austina. Steve poprosił o krzesło od McMahona i wtedy zaczął przechodzić na złą stronę mocy. Fani nie do końca wiedzieli jak odebrać wydarzenia, które działy się w kwadratowym pierścieniu. Gdy Stone Cold wygrał, publika zareagowała żywiołowo, gdyż pierwsze ich myśli były takie, że Vince przeszedł face turn. Tak się oczywiście nie stało, a heel turn Austina wciąż jest bardzo kontrowersyjną decyzją. Nie zmienia to faktu, że ostatnie kilka minut walki przeszło na stałe do historii w kontekście najbardziej pamiętnych momentów WrestleManii.

Zwycięzca: Steve Austin (28:06)


Podsumowanie: WrestleMania X-Seven była bez wątpienia świetnym show. Dwie walki to obecnie po prostu klasyki, a przynajmniej kolejne dwie (Benoit vs. Angle i Undertaker vs. Triple H) warto obejrzeć w ramach jakichkolwiek „powtórek” walk z WrestleManii, przed tegoroczną edycją. Mamy więc cztery z jedenastu pojedynków, co z resztą? Niektóry były w porządku, jednak doskwierała im dość mała ilość czasu, jaki wrestlerzy dostali na zaprezentowanie się. Inne z kolei przypominały, że show odbywało się wciąż w Attitude Erze, ponieważ te starcia po prostu w obecnych starciach na WrestleManii nie miałyby prawa bytu, czy to przez storyline (Chyna vs. Ivory) czy przez to, jak bardzo losowym przerywnikiem były (APA i Tazz vs. Right to Censor). Nie mniej jednak jest to bardzo dobre PPV, które bez wątpienia powinno być w czołówce jakiegokolwiek zestawienia najlepszych WrestleManii w historii.

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany