WIW

Vintage WIW Ocenia: WrestleMania 33

Match #1
WWE Cruiserweight Championship
Singles Match
Neville (c) vs. Austin Aries – *** i 1/2*

WrestleManię, a właściwie Kick-Off, rozpoczynamy z wysokiego C. Według wielu była to najlepsza walka tej gali i w sumie podzielam to zdanie. Zarówno Aries, jak i Neville pokazali się z bardzo dobrej strony, często wykonując efektowne akcje, jednocześnie jednak nie latając tak dużo, jak typowy Cruiserweight (a raczej Cruiserweight poza WWE).

Dobrze śledziło się ten feud już od samego początku i segmentu na RAW. W całości program był typowy, jak na realia WWE, jednak powrót A Double do ringu nadawał temu fajnego kolorytu. Tym bardziej cieszy tak dobry start Kick-Offu. Austin został przedstawiony, jako naprawdę groźny pretendent i można było uwierzyć w pewnym momencie, że to on opuści Orlando z fioletowym mistrzostwem na biodrach. Tak się jednak nie stało i w przeciągu kilku miesięcy „The Greatest Man That Ever Lived” pożegnał się z federacją Vince’a McMahona. Jego rywal z tej gali jest za to w zamrażarce, bo jak inaczej nazwać stan, w którym obecnie znajduje się Neville. Niby na kontrakcie, a jednak nie w telewizji i na live eventach.

Wracając jednak do samego starcia, to było ono bardzo dobre i pokazało, jak dobre talenty już wtedy miała dywizja Cruiserweight w swoich szeregach.

Zwycięzca: Neville (15:38)

Match #2
Andre the Giant Battle Royal *

Tutaj nie będę się specjalnie rozpisywał. Tego typu Battle Royal to po prostu okazja do zgarnięcia większej wypłaty z tytułu występu na WrestleManii i federacja umożliwia to niemal wszystkim zawodnikom w rosterze, żeby po prostu mogli się pokazać przed sporą widownią. Czy w związku z tym zwycięstwo w tym Battle Royal coś znaczy? Absolutnie nic, co pokazuje nam przykład Mojo Rawley’a. WWE jeszcze podczas WrestleManii XXX, gdy wygrał Cesaro, stwarzało pozory, że to szansa na push, jednak czas pokazał, jak jest naprawdę. To samo będziemy musieli przewałkować z kobiecym Battle Royal, jednak to nie jest miejsce, aby podejmować ten temat.

Mojo więc zwyciężył przy pomocy zawodnika NFL, występującego w drużynie New England Patriots, Roba Gronkowskiego. Na zawsze w naszej pamięci pozostanie pracownica ochrony, która chciała powstrzymać sportowca, przed wejściem do ringu. Nawet ona nie chciała, by to się wydarzyło… my też.

Zwycięzca: Mojo Rawley (14:09)

Match #3
WWE Intercontinental Championship
Dean Ambrose (c) vs. Baron Corbin – ** i 1/4*

To właśnie przez przesunięcie walki kobiet do głównej karty, w pre-show zawitał pojedynek o mistrzostwo Interkontynentalne. Biorąc jednak pod uwagę to, jak wypadło to starcie, to główna część show nie straciła zbyt wiele. Dean sprzedawał kontuzje żeber, a Baron wciąż skrupulatnie w nie atakował, jednak z drugiej strony nie przeszkadzało to Deanowi, aby wykonać Diving Elbow Drop za ring, czy też Suicide Dive.

Jeżeli mamy już porównywać pretendentów, gdy mowa o walkach mistrzowskich w pre-show, to Aries wypadł znacznie lepiej od Corbina. Baron nie miał tak naprawdę żadnego momentu, w którym czuć było zmianę mistrza. Tym bardziej zaskoczyło zakończenie pojedynku po jednym finisherze Ambrose’a, ponieważ wydawało się, że od kick-outu Corbina ten pojedynek wskoczy na wyższy bieg. Niestety to nigdy nie miało miejsca. Rozczarowujące starcie.

Zwycięzca: Dean Ambrose (10:47)

KATEGORIE
WIWWIW OCENIA

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

KOMENTARZE

*

*