ALL ELITE WRESTLINGNewsWIW OCENIA

WIW Ocenia: AEW Fyter Fest

Gala Double or Nothing była wielkim sukcesem, a AEW na dobre rozpoczęło swoją działalność. Już miesiąc później otrzymujemy kolejne show, które tym razem jest za darmo dla Amerykanów. AEW Fyter Fest odbywa się podczas imprezy dla graczy – CEO, która trzy lata temu gościła starcie Xaviera Woodsa z Kennym Omegą w Street Fighterze.

Dzisiaj ten drugi tylko występuje na CEO, jednak w Six-Man Tag Team Matchu, który był CO-Main Eventem całej gali. Oprócz tego otrzymamy debiut ringowy w AEW Jona Moxley’a, który zmierzy się z Joeym Janelą w Non-Sanctioned Matchu. Jak wypadła druga gala w historii All Elite Wrestling? Przekonajmy się.


TRIPLE THREAT TAG TEAM MATCH

Private Boys (Isiah Kassidy & Marc Queen) vs. SCU (Frankie Kazarian & Christopher Daniels) vs. Best Friends (Beretta & Chuckie T.) – *** i 1/2*

Świetna walka, która bardzo fajnie rozpoczęła show, a nawet „tylko” Pre-Show gali. Idealny wybór na pierwszą walkę, szczególnie patrząc na to, jakie starcia mamy poza tym w „Buy In”. Stypulacja tego pojedynku jest dosyć skomplikowana i niecodzienna. Zwycięzcy tego Triple Threatu awansują do walki na All Out, której wygrani ominą pierwszą rundę w turnieju o tytuły mistrzowskie AEW Tag Team. Dziwne, bo dużo się nie zdobywa, a można jeszcze więcej stracić w przypadku porażki 31 sierpnia. Akcja stała tutaj na wysokim poziomie i każdy z Tag Teamów pokazał się ze świetnej strony. Najbardziej chciałbym tu jednak pochwalić Private Boys, którzy nie są zbytnio znani w świecie wrestlingu i tak naprawdę było to starcie, które miało ich zaprezentować fanom. Tak też się stało, bo wydaje mi się, że dostali najwięcej czasu z całej szóstki uczestników. Pod względem szans na zwycięstwo byli w najgorszej sytuacji z nich, ale można było pomyśleć, że to oni zwyciężą po Shooting Star Pressie. Best Friends zgarniają slota na All Out i najpewniej zmierzą się tam z Dark Order.

Zwycięzcy: Best Friends (16:05)


SINGLES MATCH

Leva Bates vs. Allie – **

Pamiętacie zawodniczkę Blue Pants z NXT? Ja też niestety i tutaj mamy jej debiut w AEW (tak, to Leva)! Zacznijmy od tego, co się działo jeszcze przed pojedynkiem. Ten segment była po prostu głupi dla mnie, kompletnie nie czuję tego gimmicku „Librarian”. Nie wiem, co AEW w tym widzi, ale wiadomo, każda federacja musi mieć jakąś bezsensowną postać. Szkoda jednak, że cała ta walka kobiet na tym straciła, bo wszystko się kręciło wokół Bates i Petera Avalon. Interwencje, kamera skupiająca się na zawodniku stojącym poza ringiem, no i samo zakończenie… Allie spokojnie mogłaby to czysto wygrać, szczególnie, że na Fight for the Fallen ma walkę z Brandi Rhodes. Byłoby to spoko walka, gdyby wyrzucić stąd właśnie Avalona, no ale niestety.

Zwyciężczyni: Allie (8:55)


„Hardcore” Match

Michael Nakazawa vs. Alex Jebailey – DUD

Szczerze, z wielką chęcią dałbym tu ujemną ocenę, ale powstrzymuję się z tym tylko dlatego, że Jebailey to nie wrestler. Jest to właściciel Community Effort Orlando, czyli właśnie konwentu, na którym oglądaliśmy tę galę. To był Comedy Match, a ja nie jestem takiego czegoś fanem, szczególnie jeśli AEW chce pokazywać swoją wyższość nad WWE. Takim czymś zdecydowanie tego nie zrobili. Najlepsze jest to, że gdyby to WWE takie coś dało na RAW, SmackDown, na gali PPV itp. to fani by ich kompletnie zjedli. Nawet mi się podoba sposób prezentacji Nakazawy w filmach Being The Elite i AEW, ale o tym starciu wolałbym już zapomnieć.

Zwycięzca: Michael Nakazawa (9:10)


SINGLES MATCH

Christopher Daniels vs. CIMA – ***

Bardzo przyjemny opener, chociaż można było trochę więcej oczekiwać. W zasadzie to śmiesznie brzmi, jak oczekujesz od 49 latka Danielsa i 41 latka CIMY czegoś więcej, ale tak to wygląda, gdyż obaj mają świetne umiejętności mimo swojego wieku. Mimo wszystko dobrze się to oglądało i Panowie pokazali się z o wiele lepszej strony niż kobiety w Kickoffie, czy też Nakazawa i Jebailey. Mieliśmy kilka bardzo ciekawych akcji, które pokazywały jakość, jaką nadal prezentują Daniels i CIMA. Łącznie 90 lat w ringu i wykręcać dobre show, to naprawdę trzeba mieć to coś. Walkę promowali już od jakiegoś czasu w filmach na youtube, a do tego SCU zmierzyło się z drużyną CIMY – Strong Hearts na Double or Nothing. Wtedy wygrali swój pojedynek, więc logicznym było danie zwycięstwa Japończykowi. Co ciekawe już drugą galę z rzędu ta dwójka otwiera galę AEW. Za miesiąc raczej już jeden z nich tego nie zrobi, bo CIMA na Fight for the Fallen walczy z Kennym Omegą.

Zwycięzca: CIMA (9:50)


TRIPLE THREAT MATCH

Riho vs. Nyla Rose vs. Yuka Sakazaki – ** i 3/4*

Niezła walka, która niestety miała swoje botche. Riho i Yuka mocno współpracowały, by pokonać Rose i napędzały tym samym trochę ten pojedynek, ale i tak nie wyszło to jakoś lepiej. Ataki Rose były słabe, jej okresy dominacji nudne i chyba jedyne, co zrobiła ciekawszego w tej walce, to prawie zabiła Riho akcją z narożnika, a chwilę później zrobiła to samo z drugą Japonką. Mimo wszystko, kiedy to Riho i Sakazaki były w ofensywie, a często były to wspólne ataki, to Panie ładnie rozkręcały się. Przyjemny moment był przy wymianie przypięć. Mam wrażenie, że to starcie straciło na tym, że trwał on aż ponad 13 minut. Było to za długie mimo tego, że fajnie jest, gdy kobiety (tak, uznaję Nylę za kobietę) dostają trochę czasu w ringu, jednak CIMA i Daniels mogliby dostać tę parę minut więcej zamiast nich w tym przypadku. Na plus zaskakujący wynik, który powoduje, że Rose i Yuka znów przegrywają swój pojedynek, a Riho wygrywa po raz drugi.

Zwyciężczyni: Riho (13:15)


FATAL 4-WAY MATCH

MJF vs. Jungle Boy vs. Jimmy Havoc vs. Hangman Page – *** i 1/2*

Bardzo fajny pojedynek, który od samego początku trzymał w napięciu. AEW dało nam czwórkę dobrych wrestlerów, którzy będą brylować w Mid-Cardzie na ten moment, a za jakiś czas będą pewnie też aspirować do Main Eventu, Przed walką dostaliśmy speech mojego ulubieńca MJFa, który po raz kolejny pokazuje, że mimo, że jego zaczepki są bardzo proste, to potrafi to pięknie urozmaicić o swoje umiejętności pracy przy mikrofonie. Zbiera reakcje i nie bez powodu fani w szczególności MLW porównują go do The Miza z okolic 2010 roku. Jungle Boy dostał bardzo dużo czasu w ringu, dając sporo od siebie swoimi akcjami Highflyerowymi. Nie mogę też uznać, że inni nie dostali czasu od AEW, ale wydaje mi się, że coś mało tu było Jimmy’ego Havoca, co jest lekko smutne. Hangman był tu oczywistym faworytem do zwycięstwa, bo przecież za dwa miesiące walczy o tytuł AEW World. Już nie wspominam, że nie powinno go tam być, ale to już pisałem przy Double or Nothing i najpewniej będę narzekał przy All Out. Dziwi mnie tylko fakt i smuci jednocześnie, że to Havoc był przypięty w tym Fatal 4-Way’u, chociaż rozumiem, że podłożenie Jungle Boy’a byłoby gorsze dla jego postaci, niż dla Jimmy’ego.

Zwycięzca: Hangman Page (10:50)


SINGLES MATCH

Cody vs. Darby Allin – ***

Szczerze? Nudziła mnie ta walka przez pierwsze 15 minut. Kompletnie nie czułem tego, co się działo w ringu. Cody po prostu dominował Darby’ego, a nie wyglądało to zbyt dobrze, no bo to Cody. Jak on ma prowadzić pojedynek to nie kończy się to ciekawie. Allin mimo wszystko przyjemnie to wszystko przyjmował, a jego plecy po spocie z narożnika chyba są do wymiany. Aż mnie zabolało, kiedy widziałem, jak Darby upada na NAJTWARDSZĄ część ringu… To było straszne. No ale wracając, walka trwała 20 minut, co mnie kompletnie zdziwiło, ale muszę przyznać, że jak pierwsze 15 minut mnie nie powaliło, tak ostatnie pięć było naprawdę bardzo ciekawe. Darby wytrzymał wielką ofensywę swojego rywala jako ten underdog. Oglądając ten pojedynek czułem się, jakbym widział starcie weterana wrestlingu z młodzikiem i w zasadzie takie to było, co tylko pokazuje, że AEW zrobiło dobrą robotę z bookingiem walki. Remis jest zaskakujący, a jeszcze bardziej atak Shawna Spearsa, czyli ex-Tye’a Dillingera. Bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja z krwawieniem Cody’ego. Dostał Chair Shota w bok głowy, ale „krew” leciała z zupełnie innej strony. Czyżby walka na All Out? Spoko, chociaż nie czekam jakoś zbytnio.

Wynik: Remis (20:00)


SIX-MAN TAG TEAM MATCH

Lucha Brothers (Pentagon Jr. & Rey Fenix) & Laredo Kid vs. Kenny Omega & Young Bucks (Nick & Matt Jackson) – ****

Świetny pojedynek, który był pięknym spotfestem, czyli dokładnie tak, jak to miało wyglądać. Już podczas Double or Nothing Lucha Brothers i Young Bucks dali nam fantastyczną walkę i teraz nie było inaczej. Panowie w pełni sprostali wyzwaniu, a problem związany z brakiem występu PACa został łatwo rozwiązany. Laredo Kid świetnie się zaprezentował wielkiej publiczności, a jego zgranie z Lucha Brothers pięknie zostało tu wykorzystane i chyba nie mamy co narzekać na tę zmianę. Bez przerwy coś się tutaj działo, a dodatek w postaci Kenny’ego Omegi dał nam tutaj trochę stiffowego wrestlingu. Sekwencje, podczas których Kanadyjczyk mierzył się z Pentagonem były tak dobre, że aż marzy mi się, żeby ta dwójka ponownie spotkała się w starciu 1 na 1. W zasadzie ciężko tu coś powiedzieć więcej, bo nie chcę się rozpisywać tylko nad tym, jakie akcje wykonywała ta szóstka w ringu. Wygrało The Elite, co było łatwe do przewidzenia. Jestem ciekaw jakie mają plany na te dwa Tag Teamy na All Out. Czy dostaniemy kolejną walkę Lucha Bros vs. Young Bucks?

Zwycięzcy: The Elite (20:20)


NON-SANCTIONED MATCH

Joey Janela vs. Jon Moxley – ****

Typowy Non-Sanctioned Match. Nie było tu zbyt wielkiego tempa, przez co trwało to te 20 minut, jednak było tu pełno ekstremalnych akcji. Kocham Hardcore Matche i nie mogłem tego zostawić z niższą oceną, gdyż Moxley i Janela dali nam kawał świetnego Deathmatchu. Jon znalazł się w domu; dostał idealną możliwość, by rozkręcić się w AEW. Już w NJPW podczas walki z Juicem Robinsonem dał świetny pokaz swoich umiejętności. To jednak był Singles Match, a tylko dziwne zasady dotyczące dyskwalifikacji w New Japan pozwoliły mu dać piękne widowisko ze swoim rywalem. Tutaj już mógł czuć się, jak ryba w wodzie i jak tylko ogłoszono, że będzie to Non-Sanctioned Match, zacząłem zacierać rączki na ten pojedynek, bo wiedziałem, że ta dwójka może dać nam coś świetnego. Nieprzyjemne akcje, jak np. Bodyslam na Janeli z krzesłem, czy też chory Swanton Bomb Joey’ego na rozłożone krzesło. Do tego otrzymaliśmy kilka złamanych stołów, bardzo fajnie wykorzystany drut kolczasty, który owijał krzesło oraz stoły. No i zakończenie… Pinezki… Cóż to za Deathmatch bez pinezek? Nie wiem, ale świetnie rozegrali tę końcówkę. Całkowicie kupiłem motyw masochisty Moxley’a, który chciał kompletnie wykończyć swojego rywala. Jon wygrał dzisiaj i teraz pytanie, z jakim bilansem starć poza WWE przyjdzie do walki z Kennym Omegą podczas All Out? Jak dużo walk przegra podczas G1 Climax?

Zwycięzca: Jon Moxley (20:10)


Podsumowanie: To była dobra gala, która mimo wszystko mogła wypaść lepiej. Nie mogę jednak narzekać, bo wiadomo, że było to „B-Show” dla AEW. W końcu w Ameryce można było je obejrzeć za darmo. Najważniejsze walki nie zawiodły, a Main Event wręcz zachwycił swoją brutalnością. Pre-Show był kompletnie przekombinowany i tak naprawdę mogłoby go w ogóle nie być, nie licząc Triple Threat Matchu. Dostaliśmy podbudowę pod najbliższe dwie gale. Moxley zadebiutował w bardzo dobrym stylu i pozostaje nam tylko czekać, co będzie dalej z jego postacią, jednak to już chyba po G1 Climax.

About Author

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi zawodnikami są: AJ Styles, Kevin Owens, Kenny Omega, Young Bucks i EC3. Oprócz tego interesuje się piłką nożną, a ulubionymi drużynami są: Real Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpool.
0Followers
0Subscribers
208Posts
0Comments