WIW OCENIAWWE

WIW Ocenia: Money in the Bank 2019

Money in the Bank PPV jest co roku najbardziej wyczekiwaną galą spoza wielkiej czwórki. Wszystko to przez tytułowe MitB Ladder Matche, których zwycięzcy mogą zmienić wygląd tygodniówek. Jednak ta gala to nie tylko starcia z drabinami. Na „mniejsze” gale powraca mistrzostwo Universal dzięki zwycięstwu Rollinsa nad Lesnarem podczas Wrestlemanii 35. Do tego Seth mierzy się w potencjalnym show-stealerze z AJ Stylesem. Czy to może wypaść źle? Do tego The Miz i Shane McMahon kontynuują swój bardzo intensywny feud, a Kofi w końcu dorwie w swoje ręce Kevina Owensa.

Rok temu zdobywcy walizek wywołali spore kontrowersje. Czy będzie tak też w tym roku? Przekonajmy się.


Tag Team Match (Kickoff)

Daniel Bryan & Erick Rowan vs. The Usos – ***

Bardzo przyjemny Tag Team Match, który jak na Kickoff posiadał świetny skład. Ktoś może powiedzieć, no ale tu jest Erick Rowan, a ja wtedy mówię, że ten sam Rowan wraz z Harperem i Usos pięć lat temu wykręcili świetny pojedynek na Money in the Bank. Erick bardzo dobrze się spisuje w starciach drużynowych i udowadnia to po raz kolejny. Bryan jak zwykle pokazał się ze świetnej strony, a jego współpraca z braćmi Uso nie mogła przebiec źle. Wierzę, że on i Rowan będą dobrymi mistrzami, chociaż jest to ciężkie przy tak tragicznej dywizji Tag Team. Co prawda wynik tego pojedynku powoduje, że Jimmy i Jey stają się pretendentami do tytułów, jednak nie wiadomo, jak to może wyglądać przez podział na brandy. Oczywiście, mamy zasadę dzikiej karty, która już jest dłużej niż „SmackDown Live Top 10 Superstars List” (Ktoś to jeszcze pamięta? Ja pamiętam, bo nawet punkt w plusach i minusach o tym napisałem.), jednak czy co tydzień będziemy widzieć na SmackDown The Usos? Nie wydaje mi się i pewnie skończy się tak, że ta czwórka zawalczy ze sobą 7 czerwca w Arabii Saudyjskiej.

Zwycięzcy: The Usos (11:10)


Women’s Money in the Bank Ladder Match

Naomi vs. Carmella vs. Nikki Cross vs. Mandy Rose vs. Ember Moon vs. Dana Brooke vs. Bayley vs. Natalya – *** 

Kompletnie mi się nie podobał ten Ladder Match. Straszny chaos, botche; ciężka, powolna akcja, no i ta Naomi… Co oni jej zrobili? Jestem w szoku, że mogę pochwalić Danę Brooke, a to pokazuje, jak słaby był to MitB Ladder Match. Oczywiście, sama ocena nie wskazuje na to, jednak dla porównania najgorszy tego typu pojedynek w historii został przeze mnie oceniony na ** i 3/4*. To jest bardzo mała różnica, co już udowadnia, że to był tragicznie zabookowany pojedynek. Nie wiem, gdzie była Nikki Cross, pamiętam jej jedną akcję, gdy wykonała Spear, lub coś, co miało tak wyglądać. Bardziej jestem w stanie zapamiętać Sonyę Deville z tej walki. Ta pojawiła się na sam koniec, niemalże pomagając wygrać Mandy. Paradoksalnie najwięcej obok Ember pokazała Naomi, ale to nie było dobre zaprezentowanie się. Bayley wygrała i fajnie, zasługuje na to, w końcu ożywią jej postać, jednak więcej powiem o jej wygranej za chwilę.

Zwyciężczyni: Bayley (13:52)


United States Championship Match

Samoa Joe (c) vs. Rey Mysterio – DUD

Nie wiem, jak to miało wyglądać. Czy kontuzja Joe spowodowała takie, a nie inne zakończenie pojedynku, czy też na serio WWE zabookowało tak tę walkę. Mam nadzieję i wierzę, że to ta pierwsza opcja jest prawdziwa. Wynik? Do przewidzenia szczerze. Tytuł United States był jedynym mistrzostwem, który powodował, że Luchador nie był Grand Slam Champem. Gdy to zauważyłem, byłem wręcz pewien, że to on wygra starcie. Oby Joe nie potrzebował dłuższej przerwy, bo już za dużo tego z nim.

Zwycięzca: Rey Mysterio (1:34)


Steel Cage Match

Shane McMahon vs. The Miz – (-**)

Tragedia. Po prostu tragedia. Ja rozumiem, że to jest taka stypulacja, która powoduje, że świetnej akcji nie możemy widzieć w ringu. Klatka ogranicza zawodników, nie ma praktycznie możliwości, by wziąć jakikolwiek przedmiot, ale no do jasnej cholery… Ta walka polegała na tym, że Shane ucieka przed Mizem. Jeśli McMahon nie uciekał, to widzieliśmy albo jakiś Submssion albo akcja kompletnie leżała, jak ja po Main Evencie ze śmiechu. Do tego wracamy do serii botchy typu „Rope Break w walkach bez dyskwalifikacji”. Co mieli w głowie ludzie piszący ten pojedynek, decydując się na to, by po Skull Crushing Finale przypięcie zostało przerwane po tym, jak Shane położył swoją stopę na dolnej linie. Jest to jedna z tych rzeczy, które mnie najbardziej denerwują w WWE. Logika. Shane znów wygrywa z Mizem. Znów przez pomyłkę. Podobało mi się zakończenie na Wrestlemanii, bo było po raz pierwszy. Teraz McMahon spadł z klatki po niesamowicie długim trzymaniu przez Mike’a, bo się wyślizgnął z koszulki. Tak samo było rok temu przy okazji feudu AJ Stylesa z Shinsuke Nakamurą. W Arabii był Double Count-Out, podobało mi się to, na Backlash był Double-KO w walce BEZ DYSKWALIFIKACJI. Co za dużo to nie zdrowo… Przejdźmy dalej, bo nie chcę się rozpisywać na ten temat.

Zwycięzca: Shane McMahon (13:04)


Cruiserweight Championship Match

Tony Nese (c) vs. Ariya Daivari – ** i 1/2*

Nie zawiodłem się, ale też nie zachwyciłem. To po prostu było. Solidna walka, z której więcej nie dałoby się wyciągnąć. Daivari to zdecydowanie nie jest ktoś, kto powinien walczyć o tytuł na gali PPV. WWE ma ogromny problem z dywizją 205 Live i nie chodzi tu o oglądalność tygodniówki, tylko o roster. Przenieśli Cedrica Alexandra na RAW, Buddy’ego Murphy’ego na SmackDown (tak, on tam nadal jest, sam się dziwię, że to pamiętam), który był największą gwiazdą dywizji Cruiserweight. Nese nie będzie tak dobrym mistrzem, bo nie ma z kim walczyć. Ta dywizja już umiera i z bólem serca to piszę… Niech umrze, bo i tak nic z niej nie ma.

Zwycięzca: Tony Nese (9:20)


RAW Women’s Championship Match

Becky Lynch (c) vs. Lacey Evans – * i 3/4*

Nuda, straszna nuda. Brak większych chęci od obydwu Pań, tragiczny botch Lacey przy akcji w narożniku, no i sam sposób zaprezentowania Evans. Przez długi czas była ciekawie rozpisywana, nie była podkładana nikomu, mało walczyła; przychodzi pierwsza większa walka i nagle przegrywa tak bezbarwnie, że aż mi smutno. Końcówka to jedna wielka tragedia, nie tylko pod względem „przypięcia” Lacey, ale też następnej dźwigni, która kiedy ledwo została zapięta, to od razu Lacey odklepała… Idźmy dalej.

Zwyciężczyni: Becky Lynch (8:36)


SmackDown Women’s Championship Match

Becky Lynch (c) vs. Charlotte Flair – * i 3/4*

To było jeszcze krótsze niż poprzedni pojedynek i działo się tu niewiele więcej, ba, nie działo się tu nic, a do tego akcja była dziwna. Co to było za Natural Selection na krawędzi ringu? Rozumiem, że to miało wyglądać na kontrę, ale nie wyglądało to. To na nic nie wyglądało. Zakończenie? Becky nic nie straciła dzięki temu, ale też kompletnie niepotrzebne to było. Charlotte wygrywa tytuł po „Women’s Right” od Lacey Evans na Lynch. Super, „The Man” nie wychodzi z dwoma tytułami, co dla mnie jest bardzo dobrą wiadomością i ta może się skupić na jednym brandzie, chociaż kto ich tam wie przez zasadę dzikiej karty…

Zwyciężczyni: Charlotte Flair (6:13)


SmackDown Women’s Championship Match

Charlotte Flair (c) vs. Bayley – DUD

Apropo kompletnie niepotrzebnej rzeczy, przejdźmy teraz dla Cash-Inu Bayley. Drugi rok z rzędu walizka jest wykorzystana na tej samej gali. Czemu? To strasznie źle wygląda, przez fakt, że znowu walizka kobiet znika, a mężczyzn najpewniej jutro zostanie wykorzystana. Czemu Bayley nie mogła sobie potrzymać tę walizkę 2-3 miesiące? WWE nabiło Charlotte kolejne mistrzostwo kobiet i kto wie, czy zaraz nie odzyska tytułu tylko po to, by Bayley mogła otrzymać swój moment na jakimś SummerSlam, czy kiedyś? Jeśli tak to się wszystko skończy, to już kompletnie nie zrozumiem wyników walk na tej gali i mam nadzieję, że Bayley pobędzie mistrzynią przez jakiś czas. Zasłużyła na to, bo jej poprzedni reign z mistrzostwem kobiet na RAW był po prostu słaby.

Zwyciężczyni: Bayley (0:10)


Singles Match

Elias vs. Roman Reigns – (-*)

Pamiętacie, jak rok temu wszyscy się zachwycali Eliasem i wróżono mu świetlaną przyszłość? No, dziękuję, dobranoc. Siedem sekund. Chyba, może mniej, może więcej. Nie wiem, o co tu chodzi i jeśli tak mają wyglądać kolejne walki Romana Reignsa to chcę powrotu poprzednich lat, kiedy chociaż coś czasami można było pooglądać w jego walkach. Normalnie nie dałbym minusowej oceny, ale całokształt tego pojedynku po prostu mnie dobił po tym, co miałem nieprzyjemność oglądać wcześniej.

Zwycięzca: Roman Reigns (0:07)


Universal Championship Match

Seth Rollins (c) vs. AJ Styles – **** i 1/2*

W końcu coś dobrego, dziękuję. To było fantastyczne starcie, nie wiem, do czego mógłbym się tu przyczepić. Dostałem tego, czego oczekiwałem od tej dwójki. Technicznego, z niesamowitymi emocjami pojedynku, okraszonego piękną, szybką akcją. Tego właśnie oczekiwano od jednych z najlepszych wrestlerów na świecie. Prowadzenie feudu powodowało, że obawiałem się tego, jak będzie wyglądać starcie. Ostatnie walki AJ Stylesa na galach PPV bardzo ciężko się rozkręcały. Pojedynki z Nakamurą, Joe, Bryanem były poniżej naszych oczekiwań. Tutaj już w końcu mogliśmy obejrzeć i przypomnieć sobie, jak fenomenalnym wrestlerem jest AJ Styles. Przepiękna kontra Curbstompa na Styles Clash, która tak łatwo mogła zostać zepsuta i skończyć się bardzo nieprzyjemnie dla Setha. Piękny nearfall po tej akcji, no i potem koniec pojedynku, który dał jeden Curbstomp od Rollinsa. Finisher obecnego mistrza Universal jest bardzo „kryty” przez federację i mam nadzieję, że tak będzie do samego końca kariery Setha. Kryty finisher to najlepszy finisher. Ktoś może powiedzieć, że nie ma przez to dramaturgii, że wiadomo, że będzie koniec walki. Ale spójrzcie na to z innej strony. Nikt od dawna (jeśli ktokolwiek) odkopał po Curbstompie i za każdym razem, jak będziemy widzieć tę akcję, to można pomyśleć, a może jednak będzie kickout? Czy będzie rewanż pomiędzy tą dwójką? Oby, mam wielką nadzieję, ale boję się, że w Arabii Saudyjskiej WWE, a raczej książę postanowi oddać tytuł Universal Lesnarowi.

Zwycięzca: Seth Rollins (19:50)


Segment Larsa Sullivana i Lucha House Party

Po co? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Larsowi poszła krew i to jest jedyna rzecz „warta” uwagi. Lars teraz dominuje, a znając życie to pierwszy poważny feud przegra. To jest ukochany booking w WWE. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca na gali PPV. Niech Lars już w końcu coś pokaże, niech w końcu dostanie walkę, a nie brawl, który wygląda tak samo od kilku tygodni.


WWE Championship Match

Kofi Kingston (c) vs. Kevin Owens – *** i 1/2*

Dobra walka, która spełniła moje oczekiwania. Nie liczyłem na wiele, nie liczyłem na coś tak świetnego, jak podczas Wrestlemanii 35 i się nie przeliczyłem. Dziwi mnie, że oba finishery Owensa zostały wykorzystane, bo i Stunner i Pop Up Powerbomb skończyły się Kickoutem. Mam nadzieję, że feud będzie kontynuowany, bo ta dwójka powinna dostać jeszcze więcej czasu na tygodniówkach. W ciągu kilku tygodni po największej ze scen mieliśmy dołączenie do The New Day, Heel Turn i pierwszą walkę pomiędzy Owensem a Kingstonem. To nie powinno być zakończone tak szybko, szczególnie patrząc na wynik Money in the Bank Ladder Matchu. Owens to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Odciągnięto od głównego tytułu Daniela Bryana, więc nie powinno się kończyć kolejny feud o mistrzostwo WWE po miesiącu. Tutaj wrzucono ich pomiędzy dwie najważniejsze walki (nie liczę tego „segmentu”) i po prostu ciężko spowodować, by ludzie byli jakoś mega zainteresowani.

Zwycięzca: Kofi Kingston (15:03)


Men’s Money in the Bank Ladder Match

Baron Corbin vs. Finn Balor vs. Ricochet vs. Andrade vs. Ali vs. Drew McIntyre vs. Randy Orton – **** i 1/2* (walka); **** (całokształt)

Oddzieliłem te dwa aspekty z jednego powodu. Fantastycznie się bawiłem, oglądając Main Event gali. Doskonały spotfest, 20 minut czystego Ladder Matchu, który dał wszystko, co można było pokazać w trakcie takiego czasu. Nie było zbędnego brawlu na rampie w przeciwieństwie do zeszłorocznej walki. Nie było Brauna Strowmana, dzięki czemu nie było głupiego bookingu W ŚRODKU starcia. Mieliśmy Aliego, Ricocheta, Andrade i Balora, którzy mieli napędzać akcję i tak też było. Doskonale się spisali i widać, że po prostu czuli się, jak ryby w wodzie. Nie wiem, co mieli w głowach Ali, Andrade i Balor, jednak zastanawiam się, jak dużo siniaków mają po dzisiejszej gali. Ich karkołomne akcje były ozdobą starcia. Shelton Benjamin musi być dumny z Sunset Flip Powerbomba Andrade na Finnie z drabiny. Gorzej z plecami mistrza Interkontynentalnego, które są chyba do wymiany po tym Ladder Matchu. Corbin, McIntyre i Orton byli tu osobami, które są potrzebne w takich walkach. Są tu od destrukcji i to nam właśnie zaserwowali. Randy dał swoje klasyczne Catching RKO, no bo przecież co to byłby za MitB Ladder Match bez tej akcji od Vipera?

Przejdźmy jednak do drugiej oceny, która już uwzględnia wynik pojedynku. Brock Lesnar to Mr. Money in the Bank… Wykorzysta tę walizkę najpewniej jutro na RAW, by podczas Super Showdown w Arabii Saudyjskiej zmierzyć się z Rollinsem o mistrzostwo Universal. Czy jest to najgorszy możliwy scenariusz tej walki? Nie, byli jeszcze Corbin i Orton. Pojawiły się plotki mówiące o tym, że Ladder Match może wygrać osoba, która nie była wstępnie w składzie… I to była prawda. Fani chcieli zwycięstwa Andrade, Drew, nawet Aliego, ale w szczególności pierwszej dwójki. Pojawiły się też głosy o Zaynie, jednak ten został wyeliminowany na samym początku gali. Wróćmy jednak do Lesnara. Czy jego zwycięstwo to rzecz interesująca? Zobaczymy, bo jest jeszcze szansa, że pójdzie na SmackDown, bo FOX z otwartymi ramionami przyjęłoby Brocka na niebieskiej tygodniówce. Niestety walizki znowu są zakopane. Bayley wykorzystała swoją podczas Money in the Bank, a Lesnar… mimo wszystko stawiam na jutrzejszy występ na RAW i wyzwanie Rollinsa. Oby przegrał w Arabii, bo to będzie już kompletny dramat.

Tak więc podsumowując tę walkę, za to co się działo przed wejściem Lesnara z wielkim uśmiechem na twarzy stwierdzam, że to jest Ladder Match godny miejsca na podium w rankingu. Za całokształt jednak nie mogę tak powiedzieć.

Zwycięzca: Brock Lesnar (19:39)


Podsumowanie: To była najdziwniejsza gala, jaką w życiu widziałem. Z jednej strony dwie/trzy walki są godne polecenia, a dwie to Must See i kandydaty do walki roku w głównym rosterze. Z drugiej jednak strony, to środek gali było kompletnym żartem. Cruiserzy po raz pierwszy od dawna otrzymali miejsce w głównej karcie, a jednocześnie był to chyba najgorszy pojedynek o mistrzostwo rosteru 205 Live od czasu feudu Kalisto z Enzo Amore. O trzech walkach Pań nawet nie chcę wspominać, Eliasa z Romanem darujmy sobie już komentarz, a Steel Cage Match… Dajcie już spokój. Boję się Super Showdown.

About Author

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi zawodnikami są: AJ Styles, Kevin Owens, Kenny Omega, Young Bucks i EC3. Oprócz tego interesuje się piłką nożną, a ulubionymi drużynami są: Real Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpool.
0Followers
0Subscribers
203Posts
0Comments