Pierwsza z dwóch gal Anniversary, jakie w tym tygodniu się odbędą już za nami. W nocy z piątku na sobotę odbędzie się również gala od Ring of Honor, które będzie świętowało 16-lecie federacji. Dzisiaj jednak mowa o japońskiej federacji. 46 lat historii New Japan Pro Wrestling, sam osobiście oglądam gale tej federacji od 2016 roku, więc nie mogę powiedzieć o sobie jako o wielkim znawcy NJPW. Mimo wszystko dzisiaj to ja piszę WIW Ocenia z dzisiejszej gali.

Mamy kilka obiecujących walk, takich jak Three Way Match o tytuły mistrzowskie Jr. Heavyweight Tag Team, starcie SANADY z YOSHIM-HASHIM, czy też pierwsza obrona mistrzostwa Intercontinental przez Minoru Suzukiego przeciwko Togi’emu Makabe. Jednak wisienką na torcie był niesamowicie zapowiadające się starcie mistrza Junior Heavyweight Willa Ospreaya z mistrzem IWGP Heavyweight Kazuchiką Okadą.

Jak wypadła gala? O tym przekonacie się trochę później. Tak więc zapraszam Was do przeczytania WIW Ocenia z gali NJPW 46th Anniversary Show.


Ten-Man Tag Team Match

Ryusuke Taguchi, KUSHIDA, Tiger Mask, Jushin „Thunder” Liger & Hiroyoshi Tenzan vs Yuji NagataRen Narita, Tetsuhiro Yagi, Shota Umino & Tomoyuki Oka – ** i 3/4*

Niezły opener, w którym zobaczyliśmy czterech Young Lionsów, którzy zostali wsparci przez wielką legendę New Japan Pro Wrestling Yuji’ego Nagatę. Wyszło z tego prawie starcie pokoleń, z którego Blue Justice i jego znacznie młodsi kompani nie mogli wyjść zwycięsko. Oczywiście, były momenty, w których Young Lionsi dawali sobie radę z weteranami tej federacji, jednak były one dość krótkie i były szybko przerywane przez kontry doświadczonych rywali. Pojedynek kończy się, gdy Shota Umino był zmuszony do poddania się po nieprzyjemnie wyglądającym Armbarze KUSHIDY.

Zwycięzcy: Ryusuke Taguchi, KUSHIDA, Tiger Mask, Jushin „Thunder” Liger (7:35)


Z powodu kontuzji Katsuyi Kitamury nie doszło niestety do walki z Manabu Nakanishim. To starcie miało zamknąć serię siedmiu pojedynków zwycięzcy zeszłorocznego Young Lions Cup z weteranami New Japan Pro Wrestling.


Six-Man Tag Team Match

Juice Robinson, Toa Henare & David Finlay vs Hirooki Goto, Tomohiro Ishii & Toru Yano – ***

Kolejny dobry pojedynek, patrząc na to, ile panowie otrzymali czasu. Od początku faworytami byli oczywiście członkowie CHAOSu i tutaj nie mieliśmy absolutnie żadnego zaskoczenia. Juice, Ishii i Yano w ten weekend rozpoczynają zmagania w New Japan Cup, jednakże tak naprawdę tylko Ishii z tej trójki ma jakiekolwiek szanse na wygraną w turnieju. Szybkie tempo i naprawdę przyjemna walka do oglądania. Szkoda tylko, że nie dostali tych trzech minut więcej. Starcie zakończyło się po GTR od Goto na Henare. Co ciekawe po walce mieliśmy małą konfrontację pomiędzy Robinsonem a Tomohiro, co oznacza, że najpewniej zobaczymy pojedynek tej dwójki w ćwierćfinale nadchodzącego turnieju. 

Zwycięzcy: Hirooki Goto, Tomohiro Ishii & Toru Yano (7:40)


IWGP Jr Heavyweight Tag Team Championship Three Way Match

Roppongi 3K (c) vs Hiromu Takahashi & BUSHI vs El Desperado & Yoshinobu Kanemaru – *** i 1/4*

Przyznam, że jestem lekko zawiedziony tą walką. Mimo tego, że starcie wypadło naprawdę dobrze, liczyłem na więcej, patrząc na to, jakie drużyny mieliśmy w stawce. Oczywiście, akcja była, jednak widzieliśmy też sporo przestojów, które moim zdaniem nie były potrzebne w takiej walce. Wydaje mi się, że członkowie Suzuki-gun tutaj bardzo odstawali od reszty uczestników. Mam wrażenie, że z całej szóstki, to ich było tu najmniej, a najlepsze jest to, że wygrali tytuły mistrzowskie…

No i właśnie teraz przechodzimy do meritum tego pojedynku, czyli końcówki i do pytania, co NJPW ma zamiar robić z tą dywizją. Sho został zroszony przez BUSHIego, który po chwili w taki sam sposób został potraktowany przez Kanemaru, co doprowadziło do zwycięstwa jego i Desperado. Roppongi 3K po raz kolejny tracą tytuły mistrzowskie. Przypominam, że na Wrestle Kingdom wchodzili z pasami, by tam je stracić na rzecz Young Bucks, a następnie je odzyskać podczas drugiego dnia New Beginning in Sapporo. Hot Potato? Oczywiście. Czy to jest dobre? Oczywiście, że nie. RPG 3K w ciągu około 120 dni byli dwukrotnie mistrzami Jr. Heavyweight Tag Team, a zaledwie raz obronili te tytuły. Tragiczny bilans, pokazujący, że z tą dywizją nie dzieje się zbyt dobrze.

Zwycięzcy: El Desperado & Yoshinobu Kanemaru (14:50)


Singles Match

YOSHI-HASHI vs SANADA – *** i 3/4*

Mega pozytywne zaskoczenie dla mnie, gdyż YOSHI-HASHI nigdy nie należał do moich ulubieńców. Nie nastawiałem się na tę walkę z nadzieją, że będzie ona jedną z najlepszych tej gali, a stało się zupełnie inaczej. Co ciekawe początkowo miał to być Tag Team Match, gdzie Evil i Sanada mieli się zmierzyć właśnie z Hashim i Goto, jednak te plany zostały pokrzyżowane przez kontuzję byłego mistrza NEVER Openweight. Goto został przeniesiony do Six-Man Tag Team Matchu i do tego dostaliśmy tak bardzo dobrą walkę solową.

Walka pełna zwrotów akcji, nearfalli m.in. po TKO Sanady, czy też Sit-Out Powerbombie Hashiego. Szybka, składna walka, która z początku jakimś zabójczym tempem nas nie zaskoczyła, gdyż mieliśmy sekwencję poza ringiem, która jednak o wiele lepiej wyglądała niż ta z następnego pojedynku, o czym się przekonacie chwilę później. Bardzo spodobała mi się końcowa sekwencja, podczas której Sanada próbował zakończyć pojedynek Skull Endem. Nie udało mu się i po jakimś czasie puścił chwyt, by wskoczyć na narożnik i wykonać wspaniały Moonsault. Hashi tym starciem coraz bardziej mnie do siebie przekonuje i kto wie, może podczas tegorocznego G1 Climaxa będę z większą chęcią śledził jego walki.

Zwycięzca: SANADA (17:45)


Singles Match

Tetsuya Naito vs Taichi – ***

Liczyłem na trochę więcej od tej dwójki mimo tego, że Taichi nigdy nie był i nigdy nie będzie wirtuozem w ringu. Tak naprawdę odbiór tej walki zepsuł mi sam początek, kiedy to członkowie Suzuki Gun i Los Ingobernables de Japon zaczęli walczyć na rampie. Zabiło to tempo starcia i na całe szczęście później wszystko się rozkręciło, bo dałbym jeszcze niższą ocenę. Walka była typowym połączeniem dwóch Heelowych postaci. Dużo aroganckich zagrań z obydwu stron, czym Naito już nas przyzwyczaił.

Nadal nie rozumiem, dlaczego ta dwójka spotkała się na tej gali. Atak Taichiego podczas New Beginning in Osaka był strasznie nijaki i dużo nie wnosi do dywizji Heavyweight, do której dołączył. Walka sama w sobie wyszła nieźle, jednak tak, jak wcześniej wspomniałem, brawl na samym początku spowodował, że musiałem odjąć te ćwierć gwiazdki, a może nawet pół. Co dalej dla Naito? O pojedynku z Jericho ni widu, ni słychu, a do Dominion coraz mniej czasu.

Zwycięzca: Tetsuya Naito (14:24)


IWGP Intercontinental Championship Match

Minoru Suzuki (c) vs Togi Makabe – ****

Świetny pojedynek, który po prostu nie mógł się nie udać (no chyba że Minoru będzie miał zły dzień). Czemu tak sądzę? Makabe i Suzuki idealnie do siebie pasują swoimi stylami walczenia i tu mieliśmy tego idealny przykład. Minoru bardzo dobrze się spisał podczas walki, a Togi wykrzesał ze swojego przeciwnika bardzo, ale to bardzo dużo. Niestety do walki wkradł się mały botch ze strony mistrza Interkontynentalnego, gdy podczas zapięcia Makabe w Armbarze na krawędzi ringu upadł na matę poza ringiem.

Ogólnie wyszła z tego świetna walka, podczas której zobaczyliśmy typowe dla Minoru sekwencje, czyt. obijanie krzesłem nóg Makabe oraz następnie niezbyt długo trwające (jak na niego) momenty, w których Togi był w dźwigni na wcześniej wspomniane nogi. Szybka akcja, stiffowe wymiany pomiędzy zawodnikami, a na sam koniec oczywiście Gotch Style Piledriver od lidera Suzuki-gun.

Już teraz możemy bez problemu stwierdzić, że reign Minoru z mistrzostwem Interkontynentalnym jest lepszy niż ten z tytułem NEVER Openweight (z wiadomych przyczyn). Oby przez najbliższe miesiące Suzuki nadal miał taką ochotę walczyć. Zbliża się Dominion, a tam najpewniej zobaczymy rewanżowy pojedynek z Tanahashim, na co fani New Japan czekają.

Zwycięzca: Minoru Suzuki (19:02)


Champion vs Champion Non-Title Match

Kazuchika Okada vs Will Ospreay – **** i 1/2*

Fenomenalny pojedynek dwóch mistrzów swoich dywizji, a także członków jednej stajni – CHAOSu. Od samego początku było widać, że zgranie mają pomiędzy sobą świetne i pomimo spokojnego rozpoczęcia starcia, do czego już nas przyzwyczajono w NJPW, po chwili walka zaczęła się niesamowicie rozkręcać. Po kilku następnych minutach otrzymaliśmy piękny pokaz wrestlingu od tych dwóch panów.

Starcie zaczęło się od podania rąk przez zawodników, jednak następnie już nie było mowy o przyjacielskim pojedynku. Ospreay zachowywał się, jakby Okada był jego największym wrogiem, a nie liderem stajni, do której należy. Uderzenie w twarz od Willa podczas słynnego zwarcia przy linach, a następnie niemalże wykonanie pozy Rainmakera mogło się niesamowicie spodobać, gdyż właśnie tak opowiada się historię w New Japan. Ospreay został kapitalnie pokazany w walce i liczne nearfalle od Japończyka pokazywały siłę i wiarygodność Brytyjczyka.

Fantastyczna kontra Ospreay’a z Rainmakera w Sit-Out Powerbomb tylko spotęgowała moje emocje, jakie ta walka wywołała. Kazuchika był ewidentnym faworytem do wygrania starcia i tak też się stało. Z pewnością jest to kandydat do walki roku w New Japan. Jednak nasuwa się jedno pytanie. Co dalej dla Okady? W piątek startuje New Japan Cup i kto miałby go wygrać? Moim zdaniem z Kazuchiką zmierzy się sam Hiroshi Tanahashi, który spróbuje powstrzymać swojego legendarnego rywala przed pobiciem rekordu pod względem ilości obron mistrzostwa IWGP Heavyweight podczas jednego reignu. Czy jest lepszy pretendent do takiej walki? Nie wydaje mi się.

Zwycięzca: Kazuchika Okada (25:25)


Podsumowanie:

Z tegorocznego Anniversary wyszła dobra gala, która tak naprawdę nie miała większych minusów, no może prócz zawodu, jeśli chodzi o Taichi vs Naito oraz lekkiego rozczarowania pod względem Three Way’u o tytuły mistrzowskie. Zdecydowanie warto obejrzeć starcia Okady z Ospreay’em, Suzukiego z Makabe oraz Sanady z Hashim. Czy w tę sobotę będziemy świadkami lepszego show od Ring of Honor? Przekonamy się, gdyż karta tamtej gali jest naprawdę obiecująca.

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany