Destruction in Fukushima jest pierwszą z trzech gal Destruction. Podczas gali otrzymaliśmy trzy title’s matche, ale co się rzuca na oczy to ilość tag team matchy, ponieważ jest ich aż osiem na dziewięć walk! Zobaczmy jak to wyszło. 

Yuji Nagata & Hirai Kawato vs. Manabu Nakanishi & Syota Umino – **3/4*

Lekkie zaskoczenie jeśli chodzi o poziom walki bo ten był naprawdę dobry. Yuji pokazuje, że Climax nie był ostatnim pokazem swych umiejętności. Bardzo dobrze zagospodarowali krótki czas walki trzymając cały czas tempo. Kawato i Umino pokazali się z bardzo dobrej strony, a Nakanishi z Nagatą ładnie wszystko łączyli w całość dzięki czemu otrzymaliśmy solidne otwarcie gali. 

Zwycięzca: Yuji Nagata & Hirai Kawato (05:47)


Hirooki Goto & YOSHI-HASHI vs. Tomoyuki Oka & Katsuya Kitamura – **1/4*

Nie było to tak dobre starcie na jakie liczyłem… Kitamura i HASHI praktycznie niewidoczni przeze mnie co dziwi w przypadku Kitamury którego ciężko nie zauważyć. Tomoyuki zasługuje tutaj na wyróżnienie bo naprawdę ładnie współpracował z Hirookim i ogólnie pokazuje, że warto w niego wierzyć. Chaos wygrywa co nie dziwi nikogo i mam nadzieję, że Goto z Hashim wystąpią razem w G1 Tag League bo naprawdę ich współpraca wypada bardzo dobrze. 

Zwycięzca: Hirooki Goto & YOSHI-HASHI (07:35)


Jado & Berreta vs. Yujiro Takahashi & Chase Owens – ***

Kolejne zaskoczenie bo otrzymałem naprawdę dobry tag team match, spodziewając się czegoś maksymalnie średniego ze względu na Bullet Club czy Jado. Każdy tutaj wypadł dobrze, a nawet otrzymaliśmy nawiązanie do Rica Flaira w wykonaniu Jado, co mi się spodobało bo zawsze lubię takie smaczki w walkach. Berreta za tydzień wraca do Romero i razem z nim zawalczą z Chasem oraz Yujiro. 

Zwycięzcy: Yujiro Takahahshi & Chase Owens (07:36)


David Finlay & Juice Robinson vs. Leo Tonga & Bad Luck Fale – **

Leo Tonga zanosi się na drugiego Bad Luck Fale’a, choć do tego jeszcze daleka droga. Po takim składzie nie liczyłem na długą walkę i tak też się stało, bo trwało to jedynie pięć minut, a sam poziom był dość na niskim poziomie. Juice z Davidem zgarniają zwycięstwo i najlepiej, by Juice przegrywał jak najmniej przed galą w Kobe. 

Zwycięzca: David Finlay & Juice Robinson (5:04)


Hiroshi Tanahashi, KUSHIDA, Ricochet, Ryusuke Taguchi & Togi Makabe vs. El Desperado, Yoshinobu Kanemaru, Taichi, TAKA Michinoku & Takashi Iizuka – ***1/4*

Wreszcie jakaś walka która dała mi sporą dawkę rozrywki jak i przyjemnego wrestlingu mimo tych wielu brzydkich ruchów Suzuki-gun. Za tydzień KUSHIDA vs. El Desperado oraz Ricochet z Taguchim podejmie Taichi’ego i Kanemaru i co najciekawsze w dzisiejszej walce mało było budowania ich walk, bo jednak Ricochet to skakał wszędzie. Taguchi Japan zwycięża, co lekko zwiastuje zmianę mistrzów w następnym tygodniu ale mam nadzieję, że to się nie sprawdzi i KUSHIDA jak i Funky Future pasy obronią. 

Zwycięzca: Hiroshi Tanahashi, KUSHIDA, Ricochet, Ryusuke Taguchi & Togi Makabe (9:40)


IWGP Tag Team Championship Match
Hanson & Raymond Rowe (c) vs. Tama Tonga & Tanga Loa vs. Lance Archer & Davey Boy Smith Jr. – ***1/2*

Jeśli na takim poziomie będą ich następne walki, to będę zadowolony. Naprawdę dobry pojedynek i jedyną rzeczą którą mógłbym zarzucić są postoje, które były w moim odczuciu zbyt częste. New Japan trochę zawala z tą dywizją, jeśli dostaniemy we wrześniu jeszcze dwie te same walki. Osobiście liczę, że w Kobe pokażą jeszcze większy poziom, a Killer Elite Squad sięgnie po tytuły.  

Zwycięzca: Hanson & Raymond Rowe (11:09)


Tomohiro Ishii & Will Ospreay vs. Tetsuya Naito & Hiromu Takahashi – ***1/2*

Zapowiadało się dobrze i tak właśnie było! Will i Hiromu mają ze sobą świetną chemię i naprawdę liczę, że zawalczą między sobą na King of Pro-wrestling. Ishii i Naito nie było za wiele ale to nie dziwne zważywszy na to, że walczą przeciwko sobie dopiero za miesiąc.New Japan właśnie tak mogłoby promować różnorakie rywalizacje jeśli chodzi o poziom ringowy bo dzięki takiej walce jak ta człowiek aż czeka by obejrzeć solowe starcie Ishii vs. Naito czy Takahashi vs. Ospreay. Za tydzień czeka Nas prawdopodobnie jeszcze lepsza walka, ponieważ otrzymamy 10-Man Tag Team Match Chaos vs. LIJ.   

Zwycięzca: Tetsuya Naito & Hiromu Takahashi (12:04)


NEVER Openweight 6-Man Tag Team Championship Match
BUSHI, EVIL & SANADA (c) vs. Kazuchika Okada, Toru Yano & Rocky Romero – ***3/4*

Takie walki podnoszą prestiż pasów NEVER, co trochę śmieszy bo te tytuły miały mieć niską wartość, ale New Japan chyba inaczej nie potrafi. Dziwnie dawać taką ocenę walce, w której brał udział Yano, ale jego na całe szczęście było dość mało, by zmienił ocenę. Końcowe minuty wyszły rewelacyjnie, a najbardziej ponowna kontra Rainmakera na STO. EVIL przed King of Pro-wrestling jest naprawdę świetnie prowadzony, a teraz dzięki obronie pasów jest jeszcze lepiej. LIJ trzyma pasy NEVER Openweight 6-Man Tag Team już 130 dni, co jest wręcz niesamowite patrząc na krótką historię tych tytułów. 

Zwycięzca: BUSHI, EVIL & SANADA (14:00)


NEVER Openweight Championship
Lumberjack Deathmatch
Minoru Suzuki (c) vs. Michael Elgin – **1/4*

Przed walką miałem nadzieję, że Minoru będzie miał dobry dzień i zrobi lepszą walkę z Elginem niż ta z Climaxa… No i niestety ale nie miał dobrego dnia. Elgin starał się i starał ale Minoru wolał powiewać swoje klasyczne schematy w walce i otrzymaliśmy naprawdę średni, a jak na Main Event to nawet słaby pojedynek. Wszystko mogło uratować jeszcze wygrana Elgina, ale jej niestety nie było również. Minoru z takim zaangażowaniem nie potrafi mnie porwać, a myśl o tym, że już niebawem zmierzy się z innym wrestlerem u którego zaangażowanie w walkach również nie należy do najlepszych cech, a mowa o Codym, to aż robi się przykro bo tam również stawką będzie pas ale ROH World Championship. Elgin na szczęście ma jeszcze title shota na pas United States Heavyweight i jeśli Juice nie pokona kolejny raz Kenny’ego Omegi, to Michael będzie miał taką możliwość.

Zwycięzca: Minoru Suzuki (19:07)


Podsumowując to była to nie jakaś rewelacyjna gala niczym Dominion czy Wrestle Kingdom, bo nawet takiego zadania te gale nie mają. Tag Team Matche które były w dolnej karcie były takie, jakie były czyli raz słabe, a raz dobre. Otwierająca walka była naprawdę dobra, później obniżenie lotów i tak do walki Taguchi Japan z Suzuki-gun. Walki o pasy tag teamowe (Heavyweight jak i NEVER) wyszły tak, jak powinny wypaść walki o jakikolwiek pas, ale niestety Main Event pokazał, jak nie powinny wyglądać walki o pas. Jakby nie walka wieczoru to byłbym skłonny uznać galę za dobrą, a tak to zostaje przy „niezłej”.

16 Września w Hiroszimie odbędzie się kolejne Destruction.
W piątek oczywiście zapowiedź, a w sobotę kolejne WIW Ocenia.

Pozdrawiam – Piotr Przybylik

O Autorze

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany