Wczoraj pojawiła się zapowiedź, a dzisiaj opinia z dnia pierwszego World Tag League 2017!
Czekają nas tylko dwie walki turniejowe z bloku A, a resztę karty zapełnią tag team matche, co jednak daje już mocną dawkę frustracji, ale nic na to nie poradzę…

Link do zapowiedzi tutaj

Zapowiedź NJPW World Tag League 2017

A jeszcze dodatkowo link do całej gali, która cały czas będzie za darmo do obejrzenia. Na platformie njpwworld również.

Po tym wstępie mogę już tylko zaprosić do czytania!


Syuota Umino & Hirai Kawato vs. Ren Narita & Tetsuhiro Yagi  – **1/4*

Typowy dla Young Lionów opener i klasycznie mogę pochwalić Kawato i Naritę, ponieważ zrobili najlepsze wrażenie podczas tych kilku minut. Tetsuhiro oglądam już chyba dziesiąty raz i jakoś tak słabo mi się go ogląda, ale i tak wierzę w rozwój każdego z nich. 

Zwycięzca: Syuota Umino & Hirai Kawato (05:30)


Tomoyuki Oka & War Machine vs. Leo Tonga & Guerrillas Of Destiny – **3/4*

Przyjemne starcie, w którym udział brała cała trójka braci z Tonga. Po drugiej stronie dobrze prosperujący Oka i zawsze dobrzy War Machine. Nie było tutaj za wielu wstawek Tamy, które często podczas walk z jego udziałem można zobaczyć, więc już jest dobrze. Najlepsza walka Leo póki co i widzę w nim kogoś lepszego niż Bad Luck Fale i spokojnie będzie mógł po nim przejąć pałeczkę jeśli tamten miałby odejść. Bracia wygrali, ponieważ muszą mocno wyglądać przed jutrzejszym starciem z Berettą i Chuckiem. War Machine jutro żadnej turniejowej walki nie ma, a przypięci nie zostali i tak… Wszystko dobrze rozplanowane.

Zwycięzca: Leo Tonga & Guerrillas Of Destiny (08:37)


Katsuya Kitamura, David Finlay, Jeff Cobb & Michael Elgin vs. Toru Yano, Tomohiro Ishii, Beretta & Chuckie T. – ***1/4*

Debiut Cobba oraz Chuckiego T. w New Japan przed ich jutrzejszym ważniejszym debiutem w walce z Ishiim i Yano jeśli chodzi o Jeffa oraz G.O.D. u Chucka. Partner Beretty sobie polatał i zaprezentował się tym lataniem dobrze, a Cobb trochę porzucał Ishiim, a nawet wykonał moonsault z miejsca, sprawiając radość u publiki zgromadzonej w Tokio. Jutro czeka Nas o wiele więcej czasu dla tej dwójki. 
Cała walka przebiegała dobrze i nawet czasowo wyszło tutaj ładnie bez zbędnego wydłużania. 
Beretta i Chuckie potrzebowali wygranej, ponieważ ich jutrzejsi rywale również wygrali, a Ishii i Yano pewnie przegrają jutro z Cobbem i Elginem. 

Zwycięzca: Toru Yano, Tomohiro Ishii, Beretta & Chuckie T. (10:35)


Manabu Nakanishi, Yuji Nagata, Satoshi Kojima & Hiroyoshi Tenzan vs. Yujiro Takahashi, Hangman Page, Chase Owens & Bad Luck Fale – **1/4*

Nawet nie wiem czemu tak wysoko postawili tę walkę, ponieważ zazwyczaj najsłabsze starcia idą na początek… Ocena ta sama jak w pierwszej walce, ale tam i tak było lepiej. Za długo, za wolno i ogólnie nic tutaj jakoś nie ruszyło i oczywiście dobrym powodem może być moje zainteresowanie jakimkolwiek zawodnikiem z tej ósemki pod względem turnieju. 

Przy okazji zadałem sobie pytanie, na które odpowiedź brzmi dość łatwo. Pytanie brzmi tak… Który Bullet Club jest tym gorszy, japoński czy amerykański? Cały Bullet Club! Oczywiście pomijając Kenny’ego i Bucksów oraz Marty’ego, choć on akurat od przejścia do tej stajni mocno stracił w moich oczach. 

Cieszy fakt, że drużyna weteranów odniosła tutaj zwycięstwo. 

Zwycięzca: Manabu Nakanishi, Yuji Nagata, Satoshi Kojima & Hiroyoshi Tenzan (09:56)


Henare, Togi Makabe & Hiroshi Tanahashi vs. El Desperado, Lance Archer & Davey Boy Smith Jr. – ***

Lance tym razem zużył dwie butelki wody plując na publikę, a ta była, jak zawsze zachwycona, choć Korakuen Hall nie ma takich wielkich wejść niestety… 
Naprawdę lubię walki mające za zadanie promować pojedynki, które odbędą dzień później. Dzięki walce zobaczyłem, że Henare naprawdę jest już w świetnej dyspozycji, choć tak naprawdę walkę prowadził Hiroshi, który był tutaj po prostu jako partner drużyny Makabe i Henare, bez żadnego Jay’a White’a później, czy coś, ale to dobrze.
Cała szóstka zaprezentowała się dobrze, a zwłaszcza Togi, który dał znać, że walki tag teamowe są dla niego najlepszym wyborem. Dosyć wiadome było tutaj zwycięstwo face’ów, ponieważ jutro właśnie zawalczą z K.E.S.
Ciężko mi będzie uwierzyć, że mistrzowie nie wygrają pierwszej walki turniejowej, jak zrobił to np. Tanahashi w Climaxie przegrywając z Zackiem Sabre Jr. 

Zwycięzca: Henare, Togi Makabe & Hiroshi Tanahashi (09:14)


Gedo, Will Ospreay & Kazuchika Okada vs. Hiromu Takahashi, BUSHI & Tetsuya Naito – ***1/4*

Tutaj już postawiono na promocję Wrestle Kingdom, wyszło to oczywiście bardzo dobrze i szkoda, że na styczniowej gali nie dojdzie do Ospreay vs. Takahashi tylko do Fatal 4-Wayu, ale mówi się trudno. Potyczka lidera Chaosu z liderem LIJ wypadła tutaj dobrze, ale bez szaleństw i podobnie u Willa i Hiromu. Jak możecie się już spodziewać, to BUSHI z Gedo walczyli najdłużej i to mistrz „szóstek” dał zwycięstwo swojej drużynie. 

Idealna walka przed dwoma pojedynkami turniejowymi i nie pozostaje nic innego, jak tylko kontynuować galę.  

Zwycięzca:  Hiromu Takahashi, BUSHI & Tetsuya Naito (10:44)


World Tag League Tournament Match
Minoru Suzuki & Takashi Iizuka vs. YOSHI-HASHI & Hirooki Goto – ***1/2*

Początek tak wkurzający, jak zawsze w walkach Suzukiego, ale tutaj po tym nie najlepszym początku było już tylko lepiej, co patrząc na Iizukę i Suzukiego, ich wiek i zaangażowanie w walkach, to jest istną sensacją! Brawa należą się tutaj drużynie Goto i Hashi’ego, która kolejny raz pokazuje, że póki co jako tag team powinni właśnie zostać – Nawet jak przegrają turniej. Chaos zgarnął zwycięstwo i raczej daje wrażenie, że wygrywać będą oni tak cały czas aż do walki z kimś mocniejszym niż troszkę starsi panowie.

Suzuki-gun pewnie zdobędzie jakieś punkty, ale jest mi łatwo stwierdzić, że w turnieju znaczyć za wiele nie będą, co dla mnie jest wielkim plusem. 

Zwycięzca: YOSHI-HASHI & Hirooki Goto (13:09)


World Tag League Tournament Match
Sami Callihan & Juice Robinson vs. EVIL & SANADA – ****1/4*

Genialna walka wieczoru! Od początku do końca pełne emocji starcie, ponieważ tutaj były dwie drużyny, które są jednymi z faworytów do wygrania całego turnieju. Wytypowanie w tym przypadku zwycięzcy było ciężkie i w walce świetnie pokazali, że walczą ze sobą drużyny na tym samym poziomie. Masa kontr, nearfalli i przede wszystkim sporo brudnych zagrań Callihana, którego publika przyjęła świetnie, ale jak mogło być jeśli w drużynie jesteś z Robinsonem! Juice doczekał się nawet dwóch sporej wielkości materiałów z jego imieniem, co dalej pokazuje, że jego przejście do Japonii było świetnym wyborem. Kolejny argument czemu to przejście było dobre, to wygrana Death Juice po genialnej walce ze świetnym Los Ingobernables de Japon.

Walkę będę oglądać jeszcze nie jeden raz i teraz przewiduję wyścig dwóch drużyn czyli właśnie Death Juice oraz Goto i Hashi. 
Co najciekawsze, to zwycięzcy poprzedniego starcia zmierzą się podczas ostatniego dnia BLOKU A z EVILem i SANADĄ, a Juice i Sami z Bad Luckiem oraz Owensem, więc chyba tak to szykują w tym roku… Jako fan Juice jestem 100 razy na tak!

Zwycięzca: Sami Callihan & Juice Robinson (19:29) 


Podsumowanie – Stwierdzam po tym dniu, że te dni mogłyby posiadać cztery walki turniejowe(po dwie na BLOK) i nic, że turniej byłby krótszy, ale za to nie oglądalibyśmy tylu zapychaczy czasu. Dzień ocenię przez pryzmat dwóch ostatnich dni, więc oceniam dzień naprawdę dobrze. Jutro jednak też się pojawi WIW Ocenia z dnia drugiego i czeka na Nas tam naprawdę sporo fajnych walk. 

Jeszcze dzisiaj zapowiedź NXT Takeover: WarGames oraz WIW Ocenia z gali Survivor Series 2016! 

O Autorze

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany