Pierwsza część Honor Rising już za nami! Powrót Golden Lovers, zapowiedź jutrzejszych title matchy i również dobry poziom ringowy, to rzeczy, które mogliśmy zobaczyć w Korakuen Hall.

O tym, jak wypadły wszystkie walki przeczytacie już poniżej, a za kilkanaście minut czekać na Was będzie zapowiedź dnia drugiego.

 
Katsuya Kitamura & Toa Henare vs. Yujiro Takahashi & Bad Luck Fale – **1/2*

Solidny opener, więc narzekać nie mam nawet na co. Bullet Club oczywiście wygrywa, a Henare i Kitamura kolejny raz zyskują w oczach japońskiej widowni. Nowozelandczyk najlepszy w całym pojedynku, ale powoli mnie to nie będzie dziwić, bo Toa jest naprawdę wspaniałym wrestlerem. 

Śmieszna jest trochę przepaść między tym pojedynkiem, a kolejnym…

Zwycięzca: Yujiro Takahashi & Bad Luck Fale (07:20)


Cheeseburger, Delirious & Jushin Thunder Liger vs. HIKULEO & Guerrillas Of Destiny (Tanga Loa & Tama Tonga) – *

Nie sądziłem, że dam kiedyś walce w New Japan jedną gwiazdkę… Tak się jednak dzieję, a mi wystarczy tylko płakać, bo jutro ponownie będę musiał oglądać Deliriousa i Cheese’a. Wygrana tych pierwszych mnie mocno zaskoczyła, ale to po prostu kolejny minus tego pojedynku. Przy jakichś słabych pojedynkach koniec walki jest czymś najlepszym, lecz tutaj było inaczej i nawet koniec był żałosny.

Zwycięzca: Cheeseburger, Delirious & Jushin Thunder Liger (07:08)


Juice Robinson & David Finlay vs. The Young Bucks (Matt & Nick Jackson) – ***1/2*

Kolejny raz mamy przepaść między pojedynkami, ale tym razem poziom wzrasta. Juice i David jako Tag Team spisują się naprawdę dobrze, a Bucksi nie mogli mieć chyba lepszych rywali na przejście do wagi ciężkiej (jeśli owe przejście naprawdę się odbędzie). Naprawdę dobry pojedynek bez żadnego przedłużania, co cieszy mnie niezmiernie. 
Już jutro powinniśmy poznać osoby, które będą brały udział w New Japan Cup. Robinson i Finlay kolejnymi dobrymi walkami tylko sobie ten udział zaklepują i zdziwi mnie niesamowicie brak chociaż jednego z tej dwójki. 

Zwycięzca: The Young Bucks (12:05)


KUSHIDA vs. Flip Gordon vs. Hiromu Takahashi – ***1/4*

Mogę uznać tę walkę za lekkie rozczarowanie, bo nie tylko Flip zaliczył kilka błędów, ale też sama walka była dość szybko zakończona, a ten limit 20 minutowy mógł zostać świetnie wykorzystany… Wiem oczywiście, że skraść show powinna walka wieczoru, więc dano tutaj im niecałe trzynaście minut. Ishii i Shibata w podobnym czasie zdołali wyciągnąć kilka lat temu starcie, które można uznać za klasyk, a tutaj jednak nie widziałem zbyt dużego zaangażowania u całej trójki. 

Wygrana Gordona na mały plusik, bo był on z całej trójki najmniej pewnym zwycięzcą, więc brawo dla New Japan za taki ruch. 

Zwycięzca: Flip Gordon (12:48)


Dalton Castle, Jay Lethal & Ryusuke Taguchi vs. Jay White & Best Friends (Beretta & Chuckie T.) – ***

Było zabawnie, ale co najważniejsze Dalton i Beretta otrzymali razem idealną ilość czasu. Nie mogę się doczekać ich jutrzejszej potyczki, bo zapowiada się naprawdę świetnie. Jay, Jay, Chuckie oraz Ryusuke zapewnili odpowiedni poziom, by te dziesięć minut oglądało się po prostu dobrze. Co do Jayów, to jeśli kiedykolwiek White będzie bronić swego tytułu w USA, to Lethal wydaje się idealnym na to kandydatem. 

Zwycięzca: Jay White & Best Friends (10:10)


NEVER Openweight Championship Match
Hirooki Goto (c) vs. Beer City Bruiser – **1/2*

Było o wiele lepiej niż przypuszczałem! Bruiser zaskoczył, a Goto utrzymał ten poziom, lecz nie rozumiem zbytnio długości tego starcia, bo mimo że jest to walka o tytuł, to nie ma sensu zawsze dawać min. 12 minut każdej takiej walce. Beer City jest dla mnie idealny do krótkich walk, co pokazał tutaj, gdzie pierwszą część uważam za naprawdę dobrą. Reszta jednak wyszła tak, jak nie powinno, ale co najważniejsze – Goto skutecznie broni tytuł i teraz tylko czekać na godnego przeciwnika dla członka Chaosu. 

Zwycięzca: Hirooki Goto (13:38)


Kenny Omega, Kota Ibushi & Chase Owens vs. Cody, Hangman Page & Marty Scurll – ****

To było niesamowite! Uwielbiam, gdy pojedynek łączy budowanie historii oraz wysoki poziom ringowy. Chase i Hangman byli tutaj kapitalnymi dodatkami i ciężko mi po prostu stwierdzić, co jutro wyjdzie z tego wszystkiego.
Powrót Golden Lovers wypadł kapitalnie, ale wiem, że jutro pokażą oni jeszcze więcej. Marty, który na samym początku widać, że nie chciał brać udziału w konflikcie Cody’ego z Kennym dał jednak radę zawalczyć przeciwko swoim dwóm znajomym (Chase i Kenny) z Bullet Clubu. 

Bardzo dobrze też, że Page zgarnął pin, bo raczej wiadomo, że chce on iść na Jaya White’a, więc takie wygrane dla niego są naprawdę ważne. 
Jeszcze raz brawa dla każdego tutaj oraz osoby, które są odpowiedzialne za rozpisanie całej walki… Niesamowite jak New Japan pchnie się w górę pod względem story. 

Zwycięzca: Cody, Hangman Page & Marty Scurll (20:30)


Gala mimo posiadania świetnego Main Eventu jest stawiana na równi z Destruction in Fukushima. Były oczywiście dobre tag team matche, ale to za mało jak dla mnie… Jutro jednak poza walkami możemy w końcu dowiedzieć się, kto weźmie udział w New Japan Cup! 

Zapowiedź Honor Rising: Dzień 2 już niebawem na stronie! 

O Autorze

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany