WIW

WIW Ocenia: NXT Takeover: Orlando

Jesteśmy w środku najgorętszego okresu w roku wrestlingowym, a za kilka godzin odbędzie się NXT Takeover: New Orleans, które zapowiada się znakomicie. Jednak nie jest to zapowiedź tejże gali, a artykuł, w którym oceniamy w znany i lubiany sposób walki z zeszłorocznego Takeover: Orlando, które odbyło się w zaskoczę Was… Orlando na Florydzie.

Nie jesteśmy jednak tutaj, by uczyć się geografii. NXT Takeover: Orlando. Bardzo ciekawa karta, Eight-Person Tag Team Match oraz debiut Aleistera Blacka w walce z Andrade „Cien” Almasem (coś mi to przypomina). Oprócz tego mamy: niesamowicie wtedy zapowiadający się Triple Threat Elimination Tag Team Match o tytuły mistrzowskie NXT Tag Team, walkę nadal niepokonanej Asuki z Ember Moon oraz w Main Evencie starcie obecnych gwiazd SmackDown Live – Shinsuke Nakamury i Bobby’ego Roode’a.

Jak wypadła ta gala? Przekonajmy się.


Eight-Person Tag Team Match

SAnitY (Eric Young, Alexander Wolfe, Killian Dain & Nikki Cross) vs Tye Dillinger, Roderick Strong, Kassius Ohno & Ruby Riot – *** i 1/2*

Bardzo dobry opener, który wypadł powyżej moich oczekiwań, gdyż osobiście nie jestem wielkim fanem takich wieloosobowych Tag Team Matchów. Jednak na całe szczęście cała ósemka postarała się, by należycie otworzyć NXT Takeover: Orlando. Co ciekawe jeszcze przed weekendem Wrestlemanii pojedynek miał wyglądać zupełnie inaczej, gdyż oryginalnie w składzie był No Way Jose, który został zaatakowany przez SAnitY podczas Wrestlemania Axxess. Ten został zastąpiony przez Kassiusa Ohno i zmiana ta wyszła znacznie lepiej dla widowiska. Całość wypadła bardzo dobrze i każda osoba biorąca udział w starciu dodała coś od siebie. Na pewno bardzo można pochwalić Killiana Daina, który pokazywał się ze wspaniałej strony przez cały czas, kiedy był obecny w ringu, ale też podczas brawlu poza ringiem. Ostatecznie zwycięstwo przypadło Heelowej stajni po tym, jak Dain wykonał znany nam wszystkim Ulster Plantation (One Winged Angel) na Tye’u Dillingerze, który po tej porażce przeniósł się już na stałe do głównego rosteru.

Zwycięzcy: SAnitY (Eric Young, Alexander Wolfe, Killian Dain & Nikki Cross) (12:23)


Singles Match

Andrade „Cien” Almas vs Aleister Black – *** i 1/2*

Ciekawe… Dopiero teraz oglądając pojedynek przypomniałem sobie, że właśnie mam przed oczami próbkę jutrzejszego starcia o mistrzostwo NXT. Kto by pomyślał rok temu, że w 2018 roku w Nowym Orleanie ta dwójka zmierzy się ze sobą w jednym z najbardziej wyczekiwanych pojedynków całego weekendu Wrestlemanii? Almas co prawda już wtedy był Heelem, jednak było to jeszcze przed tym, jak otrzymał menadżerkę Zelinę Vegę. Andrade zrobił niesamowity progres w hierarchii NXT i wszyscy liczymy, że jego push będzie kontynuowany w głównym rosterze. Natomiast dla Blacka był to debiut oficjalny w rozwojówce WWE.

Dostaliśmy bardzo dobre starcie, a nawet patrząc na to, jaki czas ta dwójka dostała, pojedynek można uznać za świetny, co w zasadzie widać po ocenie. Szybką akcję, którą napędzali obydwaj zawodnicy po prostu była wciągająca. Black wyglądał, jak wrestler, który może po prostu zniszczyć Almasa, ale daje mu nadzieje na zwycięstwo. Czuć było, że ci Panowie są stworzeni na scenie niezależnej i ich współpraca wypadła znakomicie. Ostatecznie Almas był pierwszym wrestlerem w NXT, który poczuł siłę Black Mass, jednak czy tak też będzie jutro?

Zwycięzca: Aleister Black (09:35)


NXT Tag Team Championship Triple Threat Elimination Match

The Revival vs #DIY vs Authors of Pain (c) – **** i 1/2*

Świetny pojedynek, który moim zdaniem skradł cały weekend Wrestlemanii (oczywiście, jeśli chodzi o samo WWE). Dywizja Tag Team w NXT stoi od dawien dawna na bardzo wysokim poziomie, a ostatnie dwa lata to po prostu kosmos. Te trzy drużyny oraz jeszcze wcześniej American Alpha po prostu zjadały często główny roster swoimi pojedynkami na wszelkich galach Takeover. To było też przysłowiowe pożegnanie wtedy prawdopodobnie najlepszego Tag Teamu w WWE The Revival z NXT. Co się z nimi stało w głównym rosterze już chyba wszyscy wiemy, więc bardzo miło było wrócić do tak świetnego występu Dawsona i Wildera.

Mini sojusz, jaki zawiązały #DIY oraz The Revival (którzy przecież przez poprzednie pół roku działali cuda, rywalizując ze sobą o tytuły mistrzowskie) przeciwko Authors of Pain wypadł znakomicie. Mimo wcześniejszej nienawiści postanowili razem współpracować, by wyeliminować największe niebezpieczeństwo, czyli Akama i Rezara. Najlepszym momentem była chyba sytuacja, kiedy Johnny Gargano i Scott Dawson postanowili wykonać na Rezarze finisher #DIY, czyli oczywiście kombinację Superkicka oraz Running Knee Smash. Natomiast po chwili Akam otrzymał Shatter Machine od Tomasso Ciampy oraz Dasha Wildera. Niestety #DIY zostali pierwsi wyeliminowani po 20 minutach pojedynku przez mistrzów Tag Team. The Revival natomiast już sami też bardzo dobrze stawiali opór rywalom, jednak zostali pokonani po Super Colliderze. Zdecydowanie starcie godne obejrzenia.

Zwycięzcy: Authors of Pain (23:50)


NXT Women’s Championship Match

Ember Moon vs Asuka (c) – *** i 3/4*

Bardzo techniczne starcie, które pokazało, jak świetne zgranie mają obie Panie. Zwycięstwo Asuki na tamtym Takeover oznaczało, że była ona mistrzynią już ponad rok. Ten fakt powodował, że ludzie jeszcze bardziej skłaniali się ku postawieniu swojego typu na Ember, gdyż wydawało się, że to właśnie Moon powinna być pierwszą, która pokona Asukę w NXT. Jak wiemy, nie doszło do tego. Tydzień temu minął rok od tego Takeover, Japonka po przejściu do głównego rosteru nadal jest niepokonana, a Ember od kilku miesięcy jest mistrzynią kobiet NXT.

Sama walka wypadła świetnie i obydwie Panie dały z siebie bardzo dużo. Co prawda ten pojedynek nie ma podejścia do ich walki z Brooklyn III, a jedyne, do czego mogę się przyczepić to fakt, ile dostały one czasu (chociaż w sierpniu dostały zaledwie dwie minuty więcej). Strasznie szkoda, że Main Event dostał prawie pół godziny, a Ember i Asuka nawet nie 13 minut. Mimo wszystko masa kontr od zawodniczek, dobre tempo oraz wiele zwrotów akcji. Do tego jeszcze ten świetny High Kick, który zakończył starcie.

Zwycięzca: Asuka (12:10)


NXT Championship Match

Shinsuke Nakamura vs Bobby Roode (c) – *** i 1/4*

Po pierwsze muszę zaznaczyć, że było to zdecydowanie za długie. Gdyby nie trwało to ponad 28 minut, a może 20-23 minuty, byłbym w stanie dać nawet pół gwiazdki więcej, jednak przez tę długość bardzo ucierpiało tempo starcia. Było dużo przestojów i momentami była to bardzo przeciętna walka. Patrząc jednak na to, co się działo oprócz tych sekwencji, naprawdę był to bardzo dobry pojedynek, więc tak naprawdę odjęcie paru minut być może dałoby nam świetną walkę.

Mimo tego, że praktycznie każdy był już pewien, że Shinsuke po Wrestlemanii dołączy do głównego rosteru, emocji w końcówce nie zabrakło. Fantastyczny nearfall po pierwszym Glorious DDT, a następnie bardzo dobra wymiana kontr przy kolejnych finisherach. Ostatecznie Nakamura skapitulował po pięknym Glorious DDT z narożnika, jednak, a Roode kontynuował swój Title Reign z mistrzostwem NXT, które trzymał jeszcze do NXT Takeover: Brooklyn III. Japończyk natomiast po porażce trzy dni później w końcu zadebiutował na SmackDown Live, a rok później będzie uczestniczył w jednym z najważniejszych pojedynków na Wrestlemanii 34. Piękna historia… no może prócz większości przygody Nakamury w głównym rosterze.

Zwycięzca: Bobby Roode (28:20)


Podsumowanie: NXT Takeover: Orlando było bardzo dobrą galą, która z pewnością przebiła jakością Takeover z San Antonio. Każda walka trzymała dobry lub bardzo dobry poziom, a jedna skradła cały Wrestlemania Weekend. Czy tegoroczne Takeover: New Orleans będzie stało na jeszcze lepszym poziomie? Zdecydowanie ma do tego aspiracje i jeśli tego nie zrobi, będziemy mogli mówić o wielkim rozczarowaniu. Miejmy jednak nadzieję, że się tak nie wydarzy.

KATEGORIE
WIWWIW OCENIA

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

KOMENTARZE

*

*