Chapter 62 był drugą większą galą federacji PROGRESS w tym roku. Jednocześnie show odbywało się w dzień Royal Rumble (oczywiście o innej godzinie, poprzez strefę czasową) i oferowało naprawdę ciekawą kartę walk.

Do końca nie wiedzieliśmy, z kim zmierzy się Toni Storm o mistrzostwo kobiet, w związku z kontuzją obu zapowiedzianych rywalek. Ponadto rozpoczęliśmy Natural Progression Series V, a na szali znalazły się dodatkowo tytuły PROGRESS World oraz PROGRESS Atlas. W obu przypadkach o pas walczyli Tag Team partnerzy. Travis Banks bronił mistrzostwa PROGRESS World przeciwko TK Cooperowi, z którym razem tworzy South Pacific Power Trip, a WALTER za pretendenta w walce o Atlas Division Championship miał Timothy’ego Thatchera, czyli drugą połówkę RingKampf.

Jak więc wypadło to show? Zapraszam do zapoznania się z WIW Ocenia!

 

Match #1
Natural Progression Series V First Round Match
Chris Ridgeway vs. Omari – ** i 3/4*

Ridgeway rozgościł się już w PROGRESS, ponieważ ostatnimi czasy jest tutaj stałym bywalcem. Wraz z Omarim otworzyli oni tegoroczny turniej Natural Progressio Series, którego zwycięzca zgarnie title shota na główne mistrzostwo federacji. Chris, tak jak wspomniałem już w poprzednim WIW Ocenia, z Chapter 61, zgarnia coraz lepsze reakcje. Dla niego walka z Omarim i zwycięstwo było po prostu elementem promocji. W dodatku, biorąc pod uwagę skład turnieju, to Ridgeway może być uznawany za jednego z faworytów. Niezły pojedynek, jednak nic więcej.

Zwycięzca: Chris Ridgeway (10:00)


Match #2
Singles Match
Roy Johnson vs. William Eaver – ** i 1/4*

Są takie walki, które na papierze nie zapowiadają się fenomenalnie. Wspominałem o tym już ostatnio. Stąd też starcie Johnsona i Eaverem nie powodowało wzrostu poziomu ekscytacji zarówno u mnie, jak i wśród fanów na arenie. Pojedynek pomimo tego, że poprawny, to nie miał za wiele do zaoferowania. Jedynym momentem, który pamięta się po dniach, to fakt, że Pastor odniósł kontuzję, przez co wszystko zakończyło się najprawdopodobniej nie tak, jak powinno. Johnson wygrywa, jednak jest to walka absolutnie do zapomnienia.

Zwycięzca: Roy Johnson (07:43)


Match #3
Three Way Match
Chris Brookes vs. Trent Seven vs. Zack Sabre Jr. – *** i 1/4*

Już podczas ogłaszania karty na Chapter 62 mogliśmy się domyślać, że ma to zadatki na show-stealer. Zakładając, że nie oglądacie Progress, a czytacie tego typu wpisy, to zapewne nawet Wy wiecie, że Trent Seven zawsze ma jakiś komediowy as w zanadrzu. Tak też oczywiście było tym razem. Jako, że gala odbyła się w dzień Royal Rumble, Trent po rozpoczęciu pojedynku wyrzucił Brookesa oraz Zacka z ringu i zaczął świętować zwycięstwo w Royal Rumble Matchu. Cała scena wyglądała zabawnie i była dobrą rozrywką. Co do aspektu ringowego, to również nie mogliśmy narzekać. Trent wciąż akcentował swój nie do końca poważny charakter. Jednocześnie byliśmy raczeni kilkoma ciekawymi wymianami i w połączeniu z ponad kwadransem, jaki ci zawodnicy dostali w rezultacie, otrzymaliśmy przyzwoity Three Way. Nieco zaskakuje tylko zwycięzca.

Zwycięzca: Zack Sabre Jr (17:04)


Match #4
PROGRESS World Title Match
Travis Banks (c) vs. TK Cooper – *** i 1/2*

Tak jak podczas poprzedniego Chapteru, tak i tutaj dostaliśmy starcie Travisa Banksa z jednym z jego przyjaciół. Na walkę z Cooperem czekałem znacznie bardziej, niż na pojedynek z Brookesem, ze względu na historię Dalhii i Coopera w zeszłym roku. Nie chce pisać, że się rozczarowałem, jednak wiem, że ta dwójka byłaby w stanie stworzyć coś jeszcze lepszego. Dostaliśmy naprawdę przyzwoite starcie o mistrzostwo, jednak nie było ono nawet blisko do najlepszej obrony Travisa, w trakcie jego obecnego title reignu. Nie mniej jednak TK vs. Travis otrzymuje tę samą ocenę, co Travis vs. Chris z Chapter 61. Działało to na podobnych schematach. Pod koniec dostaliśmy interwencję Chrisa tak, jak zainterweniował TK w walce Chrisa z Travisem. Wszystko oczywiście doprowadziło do Triple Threat Matchu na Chapter 63 o mistrzostwo.

Zwycięzca: Travis Banks (15:15)


Match #5
PROGRESS Women’s Title Match
Toni Storm (c) vs. Chakara – ** i 1/4*

Nie raz już wypowiadałem się negatywnie o kobiecej dywizji w PROGRESS. W tym konkretnym przypadku federacja jest jednak nieco usprawiedliwiona. Początkowo z Toni Storm miała zmierzyć się Jinny. Jednak w związku z kontuzją „The Queen” została ona zastąpiona w karcie, przez młodą Millie McKenzie, która ostatnio zdobywa coraz większe uznanie na brytyjskiej scenie wrestlingu. Millie jednak również przeszkodził uraz, dlatego jako zastępstwo last-minute pojawiła się Chakara. Te trudne okoliczności jednak nie usprawiedliwiają kiepskiego poziomu w kwadratowym pierścieniu. Zobaczyliśmy zaledwie siedem minut akcji, a pretendentka ani razu nie była nawet blisko zdobycia złota. Gdyby porównać to do Main Streamu, byłoby to zwykłe tygodniówkowe starcie.

Zwyciężczyni: Toni Storm (07:20)


Match #6
Tag Team Match
Danny Jones & Mark Andrews vs. Jimmy Havoc & Mark Haskins – ** i 3/4*

Moje zdanie o drużynie Haskins & Havoc nie zmieniło się od ostatniego WIW Ocenia z PROGRESS. Była to kolejna niemrawa walka, która miała kilka momentów, jednak jak na ponad 12 minut, było ich zwyczajnie za mało. Wygrana byłych wrogów była oczywistością, a jednocześnie to ostatni krok tej ekipy do pojedynku o mistrzostwa PROGRESS Tag Team, który odbył się podczas Chapter 63 (wkrótce również WIW Ocenia z tej gali). Wracając jednak do walki, to na pochwałę zasługuje Danny Jones, którego miałem okazję podziwiać najprawdopodobniej po raz pierwszy. Wyglądał on, jak tania podróbka pomalowanego Finna Balora, lecz umiejętnościami nie odstawał znacznie od Andrewsa. Całość wyszła na akceptowalnym poziomie, jednak nie było żadnych fajerwerków.

Zwycięzcy: Mark Haskins & Jimmy Havoc (12:34)


Match #7
Singles Match
Doug Williams vs. Morgan Webster – ** i 3/4*

Co-Main Event pomimo tej samej oceny to poprzednia walka, oglądało się nieco przyjemniej. Miłym zaskoczeniem była forma Douglasa Williamsa, który w ostatnich miesiącach raczej rozczarowuje, ze względu na swój wiek. Nie mniej jednak starcie z Websterem wyszło przyzwoicie. Morgan odniósł pierwsze zwycięstwo w federacji od kilku miesięcy i dokonał tego dzięki pomocy Vickie Haskins, czego nie był do końca świadomy. Szykuje się więc jakiś storyline na linii Haskins & Havoc – Webster. Tak jak wspomniałem wcześniej, Williams wypadł na plus, a pierwsze zwycięstwo Morgana od dawna jest również miłym momentem, bez względu na okoliczności.

Zwycięzca: Morgan Webster (12:30)


Main Event
PROGRESS Atlas Title Match
WALTER (c) vs. Timothy Thatcher – **** i 1/2*

Jeżeli spojrzeć na suche oceny, to wedle nich, moim zdaniem była to jedna z dwóch najlepszych walk w PROGRESS Wrestling w ciągu ostatnich 13 miesięcy. Za każdym razem, gdy WALTER znajduje się w ringu brytyjskiej federacji, to można zacierać ręce, ponieważ będziemy świadkami czegoś wielkiego (w przypadku dywizji ATLAS… dosłownie wielkiego). Walki „przyjaciół”, które Travis Banks przeprowadził z Brookesem i Cooperem były w porządku, jednak to tutaj najlepiej mi się oglądało dwóch Tag Team partnerów, którzy rywalizują o mistrzostwo. Był moment, gdy obaj podeszli mocno technicznie do tego starcia, były ciosy, w których czuć było moc i wymiany chopów czy punchy. Brakowałoby tylko, żeby WALTER wykonał Hurricanranę i można by było uznać, że dostaliśmy dosłownie wszystko. Świetny pojedynek, zdecydowanie godny polecenia. Thatcher znacznie zyskał w moich oczach, ponieważ do tej pory nie byłem do niego specjalnie przekonany.

Zwycięzca: WALTER (21:36)


Podsumowanie: Ciężko porównać Chapter 62 do swojego poprzednika. Main Event nowszej z gal był zdecydowanie najlepszym, co PROGRESS miało w tym roku do zaoferowania. Z drugiej strony jednak na tej samej gali zobaczyliśmy takie przeciętne walki, jak Johnson vs. Eaver czy Chakara vs. Storm. Nieco lepsze były Williams vs. Webster i Tag Team Match z udziałem Havoca i Haskinsa. Trudnym zadaniem jest więc obiektywne ocenienie gali. Niemniej jednak minimum dwie walki z Chapter 62 są godne polecenia i mowa tu o obydwu starciach o męskie mistrzostwa. Wciąż jednak nie otrzymaliśmy show, po którym byłbym w stanie napisać, że jestem w stu procentach zadowolony.

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany