Jesteśmy już dzień po gali organizowanej z powodu 16-lecia istnienia federacji Ring Of Honor. Czy federacja pozostawiła dobre wrażenie, jak w zeszłym roku? 

Przekonajmy się. 


Pre-Show


First Round of Women Of Honor Championship Tournament Match
Sumie Sakai vs. Hana Kimura – ***

Sumie jest ponad 23 lat starsza od swej przeciwniczki – Nieźle.
Nie interesuje się zbytnio kobietami w RoH, ale walka sama w sobie wypadła naprawdę dobrze.
Na początku Hana ładnie pobawiła się z publiką, a przy okazji okazała brak szacunku dla swej przeciwniczki. Dwudziestolatka dostała tutaj niesamowicie dużo ofensywy, ale i tak na koniec wygrywa doświadczenie i to Sumie Sakai przechodzi dalej. Może spojrzę na resztę walk turniejowych jeśli panuje zbliżony, a może nawet lepszy poziom.

Zwycięzca: Sumie Sakai (08:01)


Quartefinals of Women Of Honor Championship Tournament Match
Brandi Rhodes vs. Tenille Dashwood – **

Ostatni raz widziałem Brandi w ringu raczej nigdy… Widziałem opinie, że jest ona beztalenciem w ringu, więc czas to sprawdzić!

Niestety muszę się zgodzić. Na plus jednak jest to, że wykorzystali umiejętności Brandi w tej walce. Sam początek opierał się na tym, że Tenille porobiła sobie żarty z rywalki, aż do momentu, gdy otrzymała od niej porządnego liścia w twarz. Po tym walka przeszła już do próby zrobienia czegokolwiek zjadliwego. W miarę im się to udało, a Brandi wykonała nawet CrossRhodes, ale na całe szczęście nie dało jej to zwycięstwa. ex Emma wygrywa i przechodzi dalej, a Pani Rhodes niech ograniczy się póki co do byciu przy mężu.

Zwycięzca: Tenille Dashwood (07:31)

Dowiedzieliśmy się też, że finał turnieju miejsce będzie mieć 7 kwietnia na Supercard Of Honor!


Główna Gala

Flip Gordon vs. Hiromu Takahashi – **3/4*

Jako opener dość średnio, a jako walka w środku karty dalej bez większego szału. 
Może to tylko moje wrażenie, ale Flip wyglądał tutaj niesamowicie mało realistycznie w tym co robił. W starciu oczywiście był użyty Daryl, ale na szczęście kotek nie jest już tak wielką rzeczą w postaci Hiromu dzięki czemu nie byłem tym zbyt bardzo poirytowany. Był near fall po finisherze Flipa, ale brak kick outu po Time Bomb… Nie dziwi mnie to zbytnio, ale taki near fall w openerze jest naprawdę zbędny. 

Zwycięzca: Hiromu Takahashi (12:31)


Punishment Martinez vs. Marty Scurll – ***1/2*

Bardzo dobre starcie. 10 minut, ale w pełni panowie to wykorzystali, co często nie jest widywane (na pewno przeze mnie). The Villain był tutaj prawdziwym łotrem, bo szukał niesamowicie dużo sposobów, by pokonać giganta i mu się udało. Punishment mimo porażki nie traci nic, bo to jednak przegrana przez low blow. Polatał on sobie nieźle i nawet na stół sobie skoczył, ale niestety Marty’ego na nim nie było… Jakby stoły były japońskie to może bym poczuł jakiś większy szok. 

Marty i wygrywa i jak później się przekonamy – To nie koniec na dzisiaj. 

Zwycięzca: Marty Scurll (10:43)


ROH World Television Championship Match
Kenny King (c) vs. Silas Young – **1/4*

A jednak wikipedia miała rację i walka jest w karcie… Nie mogłem przez to ogarnąć zdjęcia, ale dla tej walki nawet nie warto. Jedynymi zaletami tutaj były takie rzeczy, jak brak nowego mistrza oraz to co po walce.
Silas to dziwny przypadek w tej federacji, bo na Final Battle przecież zdobył ten tytuł, ale jakimś cudem postanowiono mu go odebrać. Pas przejął ponownie Kenny King i teraz chyba tylko odbębnił rewanż, a jego następnym rywalem będzie… Austin Aries!? 

Zaskoczono mnie pozytywnie, a publika chyba zapomniała kto to, ale nie wymagam od fanów ROH zbyt wiele. 
Sama walka do zapomnienia, bo było tutaj po prostu zjadliwie, ale nic poza tym. 

Zwycięzca: Kenny King (14:39)


Las Vegas Street Fight Match o ROH World Six-Man Tag Team Championship 
SoCal Uncensored (Scorpio Sky, Christopher Daniels & Frankie Kazarian) vs. The Hung Bucks (Adam Page, Nick & Matt Jackson) (c) – ****1/4*

To się nazywa Street Fight! Kapitalna rozrywka, w której ani razu nie odczułem czegoś negatywnego. Wykorzystanie urazu Matta było tutaj w końcówce wspaniałe, ale to nie jedyna rzecz warta wyróżnienia. Christopher Daniels w wieku 46 lat staje się pierwszym Grand Slam Championem… ROH World Tag Team Championship zdobył po raz pierwszy w 2002 roku, więc wszystko tutaj można powiedzieć zagrało idealnie. 

Była krew, były spoty (stoły, bramki i kręgosłup Matta poszły całkowicie) i przede wszystkim był to wrestling! 

Zwycięzca: SoCal Uncensored (18:50)


Cody vs. Matt Taven – ***1/4*

Jeszcze przed walką otrzymaliśmy atak The Kingdom na poległych we wcześniejszym pojedynku. Na ratunek przybywa niezawodny w pomocy Bully Ray i można już przejść do samego pojedynku. 

Czekam strasznie na czas, gdy Matt będzie z takim Codym wygrywać. Póki co jednak to American Nightmare po prostu wygrać musiał, bo niebawem przecież mierzy się z Kennym Omegą, więc feudu z liderem The Kingdom przegrać nie wypada. Walka niezła, lecz bez większego szału. Może to Cody, może to Maybelline… Nie mam pojęcia, ale wyszło poniżej mych oczekiwań.

Po walce jednak stało się coś naprawdę fajnego, bo za maskotką Bullet Clubu krył się The Cleaner, który zainkasował Cody’emu V-Trigger. Po tym otrzymał całusa od Brandi i w sumie nie wiem… Kota chyba jednak lepszy. 
Czekam niesamowicie na ich walkę, co trochę smutne, gdy na Wrestlemanii póki co jedyną walką, która jest zbliżona w jakości rywalizacji to Reigns vs. Lesnar, a to dość mało…

Zwycięzca: Cody (14:14)


ROH World Tag Team Championship Match
The Briscoes
(Jay & Mark Briscoe) vs. Motor City Machine Guns (Alex Shelley & Chris Sabin) (c) – ***

MCMG uwielbiam, ale na dzień dzisiejszy mogliby albo się rozpaść, albo przejść gdzieś indziej, bo nie wiem co można z nimi zrobić, a szkoda teraz tak trzymać i od czasu do czasu wrzucać do jakichś walk. Walka dość wolna i mimo krwi u Marka dalej było to dość nudnawe, a przed Main Eventem lepiej jednak nadać coś szybszego. Mamy jednak już dziewiąty reign The Briscoes, a Alex i Chris sobie nie wiem co niech robią… WWE? Impact Wrestling? Japonia? Meksyk? Pozostanie w federacji? 

Nie wiem, ale przejdźmy już do najważniejszej walki tej gali. 

Zwycięzca: The Briscoes (13:41)



ROH World Championship Match
Dalton Castle (c) vs. Jay Lethal – ****1/2*

Lethal po utracie tytułu zawsze pozostał w odpowiedniej formie, by tworzyć naprawdę świetne walki. Nadszedł jednak czas, by Jay zrobił coś, co dość długo zapamiętam. Ta walka tym właśnie jest i to nie tylko dzięki byłemu mistrzowi federacji, ale też Dalton od siebie sporo wtrącił. Wspaniała walka, która sprawia, że reign Castle’a nabiera na wartości i teraz tylko czekać do starcia z Martym, gdzie to The Villain jest oczywistym faworytem, ale wierzyć będę w Daltona. 

Idealna długość takiej walki, a nie jakieś trzynaście minut i mało emocjonująca końcówka (nawiązanie do Final Battle i jego Main Eventu). Końcówka świetna, a jakby nasz mistrz miałby jakiś mocniejszy finisher, to byłoby jeszcze lepiej (tej brakuje zdecydowanie Impactu). 

Po walce oznaka szacunku z obydwu stron i oczywiście przyjście Marty’ego, który no na 100% będzie rywalem Daltona na Supercard of Honor. Jeśli nie, to będzie dziwnie. 

Zwycięzca: Dalton Castle (26:04)


Podsumowanie – Gala jak najbardziej wyszła tak, by odczuwać, że jest to 16-lecie. Powrót Ariesa, Grand Slam zasłużonej gwiazdy jaką jest Daniels oraz Briscoes i ich dziewiąty już reign z pasami Tag Teamowymi w ROH. 
Fantastyczny spotfest od SoCal Uncensored i The Hung Bucks oraz wyśmienity Main Event. 

Jeśli federacja chce mnie zatrzymać (na 100% chodzi o mnie) takimi galami, to robi to zdecydowanie dobrze. 

O Autorze

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany