Ostatnia gala ROH w tym roku już dawno za nami, więc trzeba by napisać coś o tej gali. Dwie zmiany mistrzów w tym ta niespodziewana, bo kto obstawiał zwycięstwo Daltona? Ciężko mi kogoś takiego znaleźć. 
Walka o ROH Television Championship okazała się Elimination Matchem i jak przez to wypadła? O tym oczywiście przeczytacie poniżej.

Zapraszam już do lektury. 

 


Matt Taven vs. Will Ospreay – ***3/4*

Świetnie to wyszło, a nawet wygrana Tavena nie tylko zaskoczyła, ale i ucieszyła. Will jak wraca do ROH, to daje zawsze coś świetnego i tutaj jest to idealnym przykładem. Nie pamiętam też tak dobrego występu Matta od dawien dawna, co jest również tutaj plusem. Oczywiście interwencję The Kingdom być musiały, ale nie przeszkadzały jakoś bardzo. W zapowiedzi pisałem, że Ospreay tutaj po prostu wygra, by przed WK dobrze wyglądać, a jednak wyszło inaczej. Czy to dobrze? Dla Willa nie za bardzo, ale dla Matta tak. Jeśli lider The Kingdom coś po owej wygranej otrzyma, to będzie dobrze, a jak okaże się to po prostu wygraną, to będzie niefajnie. 

Zwycięzca: Matt Taven (10:58)


War Machine (Raymond Rowe & Hanson) vs. The Addiction (Kazarian & Christopher Daniels) – ***1/4*

Po świetnym widowisku od Willa i Matta otrzymaliśmy trochę słabsze, ale dalej dobre starcie drużynowe. Daniels grubo po czterdziestce, a robi niesamowite rzeczy. Kazarian również oczywiście. War Machine jak to oni, czyli dobrze. Nie było tutaj nic nowego od brodaczy, ani od Addiction, ale czy to źle, że w tak mało znaczącej walce nie otrzymałem nic takiego? Nie za bardzo, więc narzekać nie będę. 

Zwycięzca: War Machine (09:35)


 
Jay Lethal vs. Marty Scurll – **** 

Walkę gali nie zaserwowało nam żadne tag teamowe starcie, a coś, co sądziłem, że będzie solidne i tyle. Świetny występ IWGP Jr. Heavyweight Championa jak i Lethala. Naprawdę wygrana tego drugiego była takim samym zaskoczeniem jak w openerze gali. Genialnie wyszło oszukanie „The Villaina” w klasycznym już ref bumpem i krzesłem, które zna każdy, kto widział walki Eddiego Guerrero chociażby. Zagrywki jak uderzenie parasolem oczywiście były, bo bez tego Marty nie istnieje, ale to jego dobra cecha gimmicku. Po owym ciosie dostaliśmy też piledriver po którym Lethal nie tylko odkopał, ale i po chwili wykonał on zwycięskie Lethal Injection inkasując szokujące zwycięstwo. 

Zwycięzca: Jay Lethal (15:55)



ROH World Tag Team Championship Match
Motor City Machine Guns (Alex Shelley & Chris Sabin) (c) vs. Best Friends (Beretta & Chuckie T.) – **1/2*

Chyba największy zawód jaki miałem podczas oglądania tej gali. Coś, co miało być shostealerem było co najwyżej solidnym tag team matchem. Walka o nic w wykonaniu The Addiction i War Machine wypadła lepiej, a nawet tempo było lepsze. Tutaj tempo padło po kilku minutach, a walka trwała ledwie dziesięć minut, więc nie jest to dobra rzecz. 
Zaskakująca obrona pasów, bo Best Friends są niesamowicie over obecnie i brak pasów jest niezłym zaskoczeniem.

Plusem walki jest to, że Fatal 4-Way po niej dał mi jeszcze więcej smutku. 

Zwycięzca: Motor City Machine Guns (10:20)



Fatal 4-Way Match for ROH Television Championship 
Kenny King (c) vs. Punisher Martinez vs. Silas Young vs. Shane Taylor – * 1/2* 

Jak zabić już walkę przed jej startem? Dodać eliminację. Do tego dać jeszcze bezsensowny ich przebieg i mamy straszliwą walkę i aż dziwi, że niedawno o ten pas walczył Kenny King i KUSHIDA. W ogóle bezsensu wyeliminowali Kenny’ego jako przedostatniego, bo emocji większych to nie dodało. Punisher w sumie okazał się najlepszy w całej walce, co nie wiem jak uznawać… Sama zasada, gdzie przeciwnicy zmieniali się z innym wrestlerem wypadła już po prostu nie tylko śmiesznie, co żałośnie. 
Silas Young mistrzem, co w sumie w końcu się wydarzyło, bo miałem dosyć jego pushu, który wyglądał tak, że wygrywał coś ważnego, dostawał title shota, przegrywał i nic. Tak przez kilka lat. 
Zobaczymy jak prawdziwy mężczyzna wypadnie z pasem, ale miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle jak wypadła ta walka.

Zwycięzca i nowy ROH Television Champion: Silas Young (17:25)



New York Street Fight Match
The Briscoes (Jay Briscoe & Mark Briscoe) vs. Bully Ray & Tommy Dreamer – **

Mam nadzieję, że taką walką Bully kariery nie zakończy, bo to smutne zakończenie byłoby. Nie liczyłem oczywiście na jakieś super widowisko z niesamowitym tempem, ale tutaj w trakcie walki czułem się jakby tak po prostu była. 
Użyto tarki, była krew itp. Ale co z tego? No właśnie nic. Nie wiem czy Bully jednak kariery nie kończy. Briscoes wygrali, co w sumie mnie nie obchodzi, bo są nudni i tak. Mogli dać ich feud między sobą, ale tego chyba nie ujrzymy nigdy. Słabo, choć lepiej niż wcześniejsza walka za co brawa się jednak… Nie należą i tak. 

Zwycięzca: The Briscoes (16:30)



ROH World Six-Man Tag Team Championship Match
The Hung Bucks (Nick & Matt Jackson, Hangman Page) vs. Titan, Dragon Lee & Flip Gordon – ***1/2*

Spotfest czyli to, czego chciałem. Trzy walki zdzierżyłem, by otrzymać już coś tak dobrego jak w pierwszej godzinie gali. Było zabawnie, luchadorzy z CMLL polatali, a Gordon ponownie pokazuje, że warto śledzić jego dalsze postępy. Walka nie należy do tych, gdzie ujrzymy za wiele nowości. Postawiono na oklepane rzeczy w 3v3 starciach i poza double Meltzer Driverem, to naprawdę było po prostu jak to w spotfestach. 
Narzekać nie będę za wiele, bo to dobra osłoda po trzech koszmarach jak i przed ostatnim potworem. 
Brawo dla całej szóstki i nadchodzi coś świetnego… 

Zwycięzca: The Hung Bucks (15:11)



ROH World Championship
Dalton Castle vs. Cody (c) – **

Lubię jak federacja mnie zaskakuje, ale nie lubię gdy robi to w taki sposób jak tutaj. Słaba walka, Dalton bez większego momentum, a sam feud również nie był czymś ciekawym, bo Cody był częściej w Japonii, by promować starcie z Ibushim. Nastawiałem się więc już na jego walkę z Japończykiem, a tutaj postawiono dać nam wygraną Daltona… Świetnie, bo to genialny zapaśnik, ale czemu w taki sposób? To powinno być budowane w walce tak, jak wygrana O’Reilly’ego czy Danielsa. Otrzymaliśmy krótką walkę, która była po prostu solidna i nic więcej. 
Idealne podsumowanie reignu Runnelsa, a na Wrestle Kingdom zamiast Ibushi vs. Cody, to ujrzymy najprawdopodobniej rewanż panów z tej walki. Czy wypadnie lepiej? Walki o pas ROH w Japonii zawsze wypada co najwyżej solidnie, więc lepiej niż tutaj być powinno. Jest to jednak dalej dziwna decyzja i czuję się naprawdę zły, że federacja postawiła na taki tani chwyt, by zrekompensować swój jeden z gorszych okresów. 

Zwycięzca i nowy ROH World Champion: Dalton Castle (12:55) 


Podsumowanie – Świetna pierwsza godzina i na tym mogli zakończyć. Niby dwie zmiany mistrzów, ale wykonane tak, że nie jarają mnie za bardzo. Rok z ROH kończę w taki sposób, że nawet nie wiem, czy kontynuuje przygodę z tą federacją. Walki, których wartość była najmniejsza wypadły najlepiej, a te, które wypaść powinny dobrze, to wypadły śmiesznie. Nie tak to powinno wyglądać, ale pozostaje mi tylko wierzyć w lepszy rok dla Amerykańskiej federacji. 

 

O Autorze

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany