WIW

WIW Ocenia: Wrestle Kingdom 12

Zamykamy maraton właśnie dzisiaj, Wrestle Kingdom czyli jedyna gala roku, którą ogląda nawet wierny fan WWE, który boi się innych federacji. Gala podczas której napływ fanów New Japan wzrasta tylko, by po miesiącu wrócić do stałej formy. Galę można nazwać podobnie, jak tę z 2014 roku czyli gala z Double Main Eventem. Tym razem nie było głosowania, ale Omega v Alpha dla wielu jest czymś niesamowitym i to dla tych osób jest jedyny słuszny Main Event.
Ja do nich nie należę, ale powinni się cieszyć, bo sobie galę wyłączą wcześniej.

Trzy najważniejsze walki prezentują się wspaniale, ale też reszta karty też wygląda ciekawie. Jak to jednak wyjdzie całościowo? O tym już poniżej!

Przepiękny stage tak w ogóle.

 

New Japan Rumble – **1/2*

Przebiegu jak i samej walki mi się nawet nie chcę opisywać. Było to okej, poza Kakiharą żadnego powrotu nie było.
Był za to Gambino (członek Bullet Clubu z Australii) i Cheeseburger. Kojima wypadł pod koniec, więc typera nie trafiłem. 
Powrotu Honmy nie było, więc chyba czekają na lepszy moment, lub też nie jest on gotowy na powrót do ringu. 
Fajne zachowany Masahito, który założył koszulkę Takayamy życząc mu powrotu do zdrowia. Miły gest.

Jak ktoś chce, to może obejrzeć, ale nie jest to jakieś niesamowite starcie, które trzeba obejrzeć.  

Zwycięzca: Masahito Kakihara (31:06)


IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match
Roppongi 3K (Sho & Yoh) (c) vs. The Young Bucks (Matt & Nick Jackson) – ****1/4*

Spodziewałem się czegoś nowego, a tutaj po prostu czułem się jakbym nigdy walki Bucksów nie widział. 
Kapitalne widowisko w którym nie zabrakło tego „bucksowego” humoru. Nie było za wiele nearfalli, ale za to były fantastyczne spoty. Najbardziej podobał mi się sprzedawany uraz (mam nadzieję, że nie był on prawdziwy) przez Matta, który w samej walce był dla mnie najlepszy razem z Sho. 

Bucksi już siedmiokrotnymi mistrzami IWGP Jr. Heavyweight Tag Team za co wielkie brawa, ale jednak szkoda mi R3K, którzy na przegraną nie zasłużyli. 

Zwycięzca i nowi mistrzowie: The Young Bucks (18:49)


Gauntlet Match for NEVER Openweight 6-Man Tag Team 
Bullet Club (Tama Tonga, Tanga Loa & Bad Luck Fale) (c) vs. Taguchi Japan (Ryusuke Taguchi, Togi Makabe & Juice Robinson) vs. Chaos (Tomohiro Ishii, Toru Yano & Beretta) vs. Michael Elgin & War Machine (Hanson & Raymond Rowe) vs. Suzuki-gun (Takashi Iizuka, Taichi & Zack Sabre Jr.) – **1/4*

Rozpoczyna Suzuki-gun oraz Elgin z War Machine. Sporo czasu otrzymali i go w miarę wykorzystali. 
Suzuki-gun zostaje dalej po tym, jak Sabre wyeliminował Rowe’a. Do akcji wkracza Chaos! 

No i w sumie po low blow od Yano Suzuki-gun się żegna. Czas na Taguchi Japan!

Tutaj już lepiej pod względem długości, ale niestety roll-up i Taguchi Japan robi to, co wcześniej Suzuki-gun.
Juice bez pasa dalej niestety… Wchodzą mistrzowie!

No i dalej średnio, choć Cutter od Tamy przecudowny. To jednak nie dało im zwycięstwa i Chaos wygrywa pasy z aż trzema eliminacjami! 

Walka beznadziejna, a do zeszłorocznej nawet nie ma podejścia. Na początku w miarę dobrze, ale później już takie krótkie starcia i się człowiek nie obejrzy, a już koniec walki. Nie polecam.

Zwycięzca i nowi mistrzowie: Chaos (17:03)


Cody (w/ Brandi Rhodes) vs. Kota Ibushi – ****1/4*

Fantastyczna walka! W grudniu w tag team matchu już było widać świetną chemię, ale tutaj to po prostu przerosło moje oczekiwania. Cody w końcu daje świetną walkę w Japonii, a Kota zgarnia ważne zwycięstwo i teraz mam nadzieję, że w New Japan zostanie. Cross Rhodes z apronu wyglądał przepięknie, a Cody przy okazji użył Rainmakera nawiązując do jego walki Okadą. Kota potrzebował powerbomba, kamigoye i phoenix splasha, by pokonać Amerykanina, więc ten naprawdę pokazany został bardzo dobrze. 

Brawa dla obu panów! 

Zwycięzca: Kota Ibushi (15:08)


IWGP Tag Team Championship Match
Killer Elite Squad (Lance Archer & Davey Boy Smith) (c) vs. EVIL & SANADA – ***1/2*

Jakość walk nie ma zamiaru nas opuszczać. Trochę słabsze, ale dalej dobre starcie tag teamowe. 
Trochę tego przewyższania K.E.S. za dużo, ale końcówka była już przepiękna. Plus za początek, bo nie spodziewałem się finishera już w 10 sekundzie walki. SANADA fantastyczny w tej walce, a EVIL wiadomo jaki jest. 

Wielki sukces tych panów i teraz mogą rozpocząć rewolucję w dywizji, bo przyda się ona i to bardzo.  

Zwycięzca i nowi mistrzowie: EVIL & SANADA (14:14)


Hair vs. Hair Deathmatch Match for NEVER Openweight Championship
Minoru Suzuki (c) vs. Hirooki Goto – **1/2*

No gauntlet match przebili, ale dalej nie jest to jakieś wybitne. Przez większość czasu mieliśmy duszenie przez Suzukiego i sprawdzanie, czy Goto jeszcze żyje. Końcowe minuty już trochę lepsze przez co podwyższam ocenę. 
Walka nienajgorsza z ich dotychczasowych, ale dalej nie jest to to, czego oczekuje od walk o ten tytuł. 

Suzuki zgolił sam swoje włosy, ale oczywiście dokończą jego golenie na zapleczu. 
Suzuki zatem bez włosów i tytułu. Hirooki ponownie zwycięża na WK i to w walce o ten sam pas! Oby podniósł jego wartość. 

Zwycięzca i nowy mistrz: Hirooki Goto (18:04)


Fatal 4-Way Match for IWGP Junior Heavyweight Championship 
Marty Scurll (c) vs. Will Ospreay vs. KUSHIDA vs. Hiromu Takahashi – ****3/4*

Głupio teraz, gdy dzień przed galą nastawiałem się tylko na jakieś świetne starcie… To był spotfest, ale ten tutaj był niesamowity! Skok z rusztowania przez Ospreaya, brudne zagrywki Scurlla, genialni KUSHIDA i Hiromu, których ilość kontr była nie do zliczenia. Naprawdę nie wiem, jak to możliwe, że wolałem singlowe starcie Hiromu i Willa, jeśli nie miałbym otrzymać takiej walki! Sprostali tutaj panowie wyzwaniu, bo jest to Fatal 4-Way, gdzie jednak tempo stało na wysokim poziomie i ciężko było odetchnąć czasami. Trochę słabo, że było to takie długie, bo takie walki nie potrzebują aż dwudziestu minut. 

Will w końcu wygrywa i to po przypięciu Marty’ego, w końcu go pokonuje! 

Zwycięzca i nowy mistrz: Will Ospreay (21:18)


IWGP Intercontinental Championship Match
Hiroshi Tanahashi (c) vs. Jay White – ****

Walka mówiąc szczerze zawiodła mnie niesamowicie. Było to dalej świetne, ale spodziewałem się,że będzie to walka gali, a otrzymałem coś, co się zapewne zapomni… White i Tana poszli w stronę psychologii, która w tej walce jest najlepszym elementem. Tempo zawodziło wiele razy i to jednak Ace wychodzi zwycięsko w walce z młodym zawodnikiem. Rewanżu raczej nie będzie, a Jay jak dla mnie mógł jednak pokazać swoje umiejętności, a nie pokazał nic. Co z tego, że jest to dywizja heavyweight jeśli Beretta dalej skacze sobie, jak za Juniorów… Jay ma własnie takowy styl, więc mógłby polatać sobie spokojnie, a tak to 41 letni Japończyk latał więcej niż Switchblade. 

Nie narzekam na zwycięzce, bo już niedobrze mogło się robić od tych nowych mistrzów dzisiejszej gali.

Zwycięzca: Hiroshi Tanahashi (19:43)


No Disqualification Match for IWGP United States Heavyweight Championship
Kenny Omega (c) vs. Chris Jericho – ****1/2*

No to cóż… Jericho w wieku 47 lat stworzył niezapomnianą walkę, którą oglądać będę jeszcze z kilka razy, bo to mimo wolnego tempa było wspaniałe! Od pierwszych minut do końca działo się coś ciekawego. Arogancja Jericho, który nawet zapiął Walls of Jericho na bogu ducha winnym Young Lionie. Jericho miał niesamowitą ilość ofensywy, a nawet więcej niż Omega. Było sporo użytych krzeseł oraz stołów, bo Kenny jak i Chris polecieli w jeden. Był ponowny blade job, a The Cleaner po nim już kompletnie oszalał, co przeniosło się na podwyższenie tempa i dodania większej jakości. 
Był Codebreaker, ale co najciekawsze, to były dwa One Winged Angel i po drugim, który wyglądał fantastycznie Jericho nie zdołał już odkopać. 

Kanadyjczycy z pewnością sprostali wymaganiom, a sam czas, który zakończyć się na 34 minutach zostal spożytkowany fantastycznie. Double Main Event pełną gębą!   

Zwycięzca: Kenny Omega (34:36)


IWGP Heavyweight Championship
Kazuchika Okada (c) vs. Tetsuya Naito – ****1/4*

Walka wieczoru i pytanie, czy będzie lepsza od wcześniejszego starcia. Jak dla mnie starcie było zupełnie inne, więc ciężko mi je porównać. Tam i tutaj jednak skupiono się na historii, a ona tutaj była fantastyczna, a zasługa w tym Okady, bo ten wspaniale pokazywał, że przed Naito daleka droga, by być najlepszym. 

Nie jest to o dziwo walka gali, a tym bardziej nie jest to pięciogwiazdkowe starcie. Był to świetny, ale tylko świetny pojedynek po którym niestety nie działo się nic poza promem. Walkę rozkręcali długo, ale przyznam, że podczas pierwszych pięciu minut czułem, że otrzymam coś na miarę zeszłorocznego Main Eventu. Po dziesięciu minutach czułem co innego, a jak walka się skończyło, to po prostu czułem się lekko oszukany. 

Zbyt długo te starcie się rozkręcało i sam środek walki uważam za solidny, ale nic szczególnego. Końcówka mogłaby być trochę dłuższa, ale i tak jest to najlepsza część walki. Sporo Rainmakerów, Tombstone’ów oraz Destino. 
Naito nie zdołał pokonać Rainmakera i teraz pozostaje pytanie… KTO? Kto następny? 

Zwycięzca: Kazuchika Okada (34:26)


Gala można już to napisać… Zawiodła. 
Była bardzo dobra, ale poprzeczki nie postawiła na tyle, by 4 stycznia już ogłaszać ją galą roku. Najlepszą walką okazało się starcie, które mnie w ogóle nie jarało, a sam undercard wypadł bardzo dobrze. Były katastrofy, jak Gauntlet Match oraz Goto vs. Suzuki. Były rozczarowania takie, jak Tanahashi vs. White i Okada vs. Naito. 

Co najważniejsze jednak otrzymaliśmy dwie walki, które oglądać będę zdecydowanie często. Omega i Jericho genialni, a dywizja Junior Heavyweight jest teraz niesamowita! 

Szkoda i to bardzo szkoda, ale taki jest wrestling. Jutro jeszcze New Year Dash na którym spodziewajmy się jakiejś niesamowitej rzeczy! 

KATEGORIE
WIWWIW OCENIA

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

KOMENTARZE

*

*