Czas na ósmą odsłonę WIW Ocenia z Wrestle Kingdom. Jesteśmy już coraz bliżej końca co widać na samych galach. Nakamura jakby bardziej podobny do obecnego, istnieje już Bullet Club, Kazuchika Okada jest na samym szczycie NJPW, tylko ten Tetsuya Naito nieco inny.

Wrestle Kingdom 8 jest znane w środowisku fanów głównie przez zamieszane związane z walką wieczoru gali. Pierwotnie miał być to pojedynek Naito vs. Okada o pas IWGP Heavyweight, jednak NJPW poddało tę kwestię „głosowaniu” dla fanów, którzy wybrali na Main Event starcie Nakamura vs. Tanahashi. Całość była reklamowana jako podwójny Main Evnet, jednak dobrze wszyscy wiemy, jak to jest w rzeczywistości. 

Pytanie więc brzmi: jaka walka była lepsza? Czy cokolwiek poza tym double Main Eventem było godne uwagi? Zdecydowanie! Zapraszam do zapoznania się z WIW Ocenia, ostatnim w moim wykonaniu, jeżeli chodzi o serię z Wrestle Kingdom i… co za niespodzianka ostatnim w tym roku.

Dark Match
Eight Man Tag Team Match
BUSHI, Captain New Japan, Hiroyoshi Tenzan & Tomoaki Honma vs. Jushin Thunder Liger, Manabu Nakanishi, Super Strong Machine & Yohei Komatsu – **

Kapitan New Japan znów w Dark Matchu! Tym razem jednak zostać przyćmiony przez fakt, jak duża liczba osób była w tej walce. Dość przyjemny Tag Team Match. Kilka rzeczy zostało tutaj po prostu odhaczonych z klasycznym Headbuttem od Hommy na czele. Na całe szczęście jest to jedyny Eight Man Tag Team Match w karcie, więc taką dawkę japońskiego wieloosobowego wrestlingu na jednej gali jestem w stanie znieść. Tak jak wspomniałem na początku, była to po prostu przyjemna walka.

Zwycięzcy: BUSHI, Captain New Japan, Hiroyoshi Tenzan & Tomoaki Honma (08:11)


Match #1
IWGP Junior Heavyweight Tag Team Title Four Way Match
The Young Bucks (Matt Jackson & Nick Jackson) (c) vs. Forever Hooligans (Alex Koslov & Rocky Romero) vs. Suzuki-gun (Taichi & TAKA Michinoku) vs. Time Splitters (Alex Shelley & KUSHIDA) – *** i 1/2*

No i zaczynamy właściwą część show. Pasy Jr Tag Team często lądują w openerze Wrestle Kingdom (nie inaczej najprawdopodobniej będzie na nadchodzącym Wrestle Kingdom 12). Nie obyło się oczywiście bez skosów poza ring i wielu efektownych akcji, w których brylowali chyba Young Bucks. Swoją rolę odegrali też Taichi i Taka Michinoku, którym udało się być nawet w pewnym momencie zabawnymi (jeden z nich przypinał rywala, a drugi „wyręczył” sędziego i szybko odliczył do trzech). Swoje pięć groszy w tej walce dorzucili Forever Hooligans i Time Splitters, każdy dostał więc trochę czasu na zaprezentowanie się. Kilka momentów było naprawdę ciekawych, jak wejście całej ósemki do ringu, gdy sędzia doliczył już do dziewiętnastu. Porządne starcie.

Zwycięzcy: The Young Bucks (10:35)


Match #2
IWGP Tag Team Title Match
Killer Elite Squad (Davey Boy Smith Jr. & Lance Archer) (c) vs. Bullet Club (Doc Gallows & Karl Anderson) – *** i 1/4*

Zaczęło się już od bardzo efektownych wejść obu zespołów. W ringu nie było gorzej, ponieważ dostaliśmy Tag Team Match heavyweightów na naprawdę dobrym poziomie. Oba zespoły fizycznie sobie dorównywały, przez co nie mogło się to nie udać. Po takich walkach w wykonaniu Gallowsa i Andersona boli brak ich wykorzystania obecnie w WWE. Jako dwaj naprawdę dobrzy wrestlerzy powinni być jednym z czołowych teamów RAW lub SmackDown. Ta walka może nie jest ich najlepszą w karierze, jednak jest to dowód na to, że byli zawodnicy Bullet Clubu mają wystarczająco duże umiejętności.

Zwycięzcy: Bullet Club (10:27)


Match #3
NWA World Heavyweight Title Match
Rob Conway (c) vs. Satoshi Kojima – ** i 1/4*

Pierwsze luźne spostrzeżenie: publika miała gdzieś Roba Conway’a. W zasadzie nie reagowała na jego obecność. Drugie luźne spostrzeżenie: Krótki epizod, gdy pas NWA pojawiał się w NJPW to ostatni raz, gdy można było powiedzieć, że ma on jakiekolwiek znaczenie. Trzymamy teraz kciuki za Billy’ego Corgana, żeby przywrócił wartość temu tytułowi. Trzecie luźne spostrzeżenie: Z okazji tej walki na ringu pojawił się Harley Race i cała szopka przed walką z jego udziałem wywołała jedynie uśmiech politowania na mojej twarzy. Przechodząc jednak już do samej walki, to najlepszym momentem była seria kilkunastu… kilkudziesięciu chopów w wykonaniu Kojimy. Wyglądała efektownie i pobudziła publikę w Tokyo Dome. I to w zasadzie tyle. Nie działo się tam za wiele rzeczy godnych zapamiętania. Tenzan na pewnym etapie pomógł Kojimie, ten  wygrał pas, wszyscy są szczęśliwi.

Zwycięzca: Satoshi Kojima (08:27)


Match #4
Tag Team Match
Daniel Gracie & Rolles Gracie vs. Kazushi Sakuraba & Yuji Nagata – 1/4*

Jako, że wszyscy lubią porównania do ocen Meltzera, to napiszę tylko, że Dave dał tej walce -* (czyt. minus jedną gwiazdkę). Ja byłem nieco bardziej litościwy i jest ta „ćwiartka” na plusie. Skąd jednak takie niskie oceny? Zacznijmy od początku. Jeżeli chociażby nie kojarzycie nazwiska Gracie, to najprawdopodobniej żyliście pod kamieniem przez całe swoje życie. Rodzina Gracie to najbardziej szanowane nazwisko w sportach walki. Tutaj Rolles (występujący później dwukrotnie w KSW) i Daniel zmierzyli się z Sakurabą i Nagatą. Ten pierwszy to oprócz występów w NJPW, legenda światowego MMA, a Nagata na swoim koncie ma dwie walki w MMA, jednak z wielkimi rywalami: Fedorem Emelianenko i Mirko „Cro Copem”. Dostaliśmy więc cztery osoby, które wiedzą co nieco o sztukach walki i… dostaliśmy pseudo-walkę MMA. Wyszło to no… kiepsko. Gracie grali tutaj tych złych, m.in. odpychając sędziego i doprowadzając do dyskwalifikacji. Powtarzam: dyskwalifikacji w NJPW. Coś niebywałego. Więcej w tej walce opisu osób niż samej walki, jednak uwierzcie mi, nie warto za dużo o tym pisać. Było źle. Nie mieszajmy wrestlingu z MMA lub innymi sportami walki.

Zwycięzcy: Kazushi Sakuraba & Yuji Nagata przez DQ (09:50)


Match #5
Tag Team Match
Suzuki-gun (Minoru Suzuki & Shelton Benjamin) vs. Great Muta & Toru Yano – * i 1/2*

Kolejna kiepska walka. Nie pomogła jej obecność Toru Yano, któremu włączył się już na tym etapie kariery tryb turbo-śmieszka, który drwi sobie z rywali. Great Muta już nie przypominał siebie sprzed 5-6 lat i jego udział w walce był raczej ograniczony. Efekt? Musieliśmy męczyć się z Yano w ringu. Jeżeli chodzi o Mute, to jego występ można skrócić do tego, że przyszedł, chwilę powalczył i plunął kilka razy charakterystycznym „Mistem”. Jednak jeszcze coś! Wejście miał naprawdę bardzo ładne. Widać, że już w tamtych czasach NJPW inwestowało w wejścia dla zawodników, ponieważ Muta to nie jedyny zawodnik wyróżniony ciekawą wejściówką na tej gali.

Zwycięzcy: Great Muta & Toru Yano (12:04)


Match #6
King Of Destroyer Match
Bad Luck Fale vs. Togi Makabe – ** i 1/4*

Dla wszystkich zastanawiających się czym jest „King Of Destroyer Match”, biegnę z wyjaśnieniem, że był to po prostu Last Man Standing Match. Bad Luck Fale zdecydowanie dominował w tym starciu, a w ruch poszło również kilka przedmiotów. Wszystko jednak było dość… kameralne. Nie była to walka na śmierć i życie z różnym wykorzystaniem tego co się znalazło pod ringiem i w jego okolicy. Kluczową rolę w tej walce odegrał stół, na którym wylądował Fale po Powerbombie z ring apronu od Makabe. Używając jednak analogi sportowej, to kontrola w tym starciu należała do członka Bullet Clubu, który nadział się po prostu na kontratak.

Zwycięzca: Togi Makabe (15:05)


Match #7
Singles Match

Hirooki Goto vs. Katsuyori Shibata – **** i 1/4*

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że walka dostaje od razu ode mnie serduszko za pojawienie się w niej Shibaty. Bardzo dobrze, że nie bawimy się tu w obiektywizm, a własne odczucia. Jeżeli znacie Goto i Shibate to raczej nie ciężko sobie wyobrazić jak wyglądała ta walka. Stiffowy cios za stiffowym ciosem. To przypominało momentami mordobicie, czyli styl, który Shibata sobie po prostu ukochał. A Goto był idealnym partnerem do tego tańca prowadzonego przez „The Wrestlera”. To było coś pięknego i jeżeli podobała wam się kiedykolwiek chociaż jedna walka Shibaty, to starcie jest dla was. Serce więc boli jeszcze bardziej, jeżeli ma się świadomość o obecnym stanie Shibaty. Trzymamy więc kciuki za jego powrót, aby mógł dostarczyć nam jeszcze choć jednej dobrej walki. Cytując Christiana: „One More Match”.

Zwycięzca: Hirooki Goto (15:33)


Match #8
IWGP Junior Heavyweight Title Match
Prince Devitt (c) vs. Kota Ibushi – **** i 1/2*

Ostatnie cztery walki są tak świetne, że zamiast „Double Main Event” nazwałbym to „Double Main Eventem” do kwadratu. W starciu o pas Junior Heavyweight dostaliśmy małe arcydzieło. Przez ponad kwadrans Kota Ibushi poświęcał się przyjmując, kilka naprawdę bolesnych bumpów. W ramach rewanżu pretendent odwdzięczył się jednym z najlżejszych kopnięć na tej gali. Devitt więc zaprawne nie wrócił na backstage tak poobijany, jak Kota. Co jednak było największym plusem tej gali? Nie doświadczyliśmy tutaj za wiele latania, nie był to spotfest. Ta walka to po prostu zderzenie dwóch najlepszych Junior Heavyweightów na tamten czas. Pojedynek dwóch wrestlerów najlepszych w swojej kategorii wagowej, walczących o najważniejszy pas na świecie. Tutaj wszystko zagrało, chemia Ibushiego z Devittem była widoczna i efektem była ta walka.

Zwycięzca: Kota Ibushi (16:22)


Match #9
IWGP Heavyweight Title Match
Kazuchika Okada (c) vs. Tetsuya Naito – **** i 3/4*

No i przechodzimy do tego kontrowersyjnego, ze względu na otoczkę, Co-Main Eventu. Od razu pragnę zaznaczyć, że jeżeli dostaniemy takie starcie na nadchodzącym Wrestle Kingdom 12, to będę usatysfakcjonowany. Biorąc jednak pod uwagę, jak zmienił się Naito przez te cztery lata, to bardzo prawdopodobne, że dostaniemy coś, co przebije ich pierwsze starcie. Pretendent został tu ukazany jako osoba, która naprawdę chce wygrać ten pas, po tym jak wygrała możliwość Main Eventowania Wrestle Kingdom poprzez G1 Climax. Ktoś się zapyta: „Hej ShowOff, ale kto nie chce wygrać tytułu, jeżeli o niego walczy?”. Otóż Tetsuya przystępował do walki jako ten grzeczny, doświadczony zawodnik bez wielkiego doświadczenia w walkach wieczoru. W trakcie samego starcia jednak mocno ruszył do atakowania Okady i sprzedał w ten sposób chęć zwycięstwa. Kazuchika się rewanżował i w ten sposób dostaliśmy naprawdę dobre, wyrównane i pełne emocji starcie. Mi się podobało, spełniło to swoje zadanie i mogło być równie dobrze walką wieczoru gali.

Zwycięzca: Kazuchika Okada (30:58)


Main Event
IWGP Intercontinental Title Match
Shinsuke Nakamura (c) vs. Hiroshi Tanahashi – **** i 1/2*

Dotarliśmy do właściwego Main Eventu. W przypadku starcia Nakamura vs. Tanahashi mam bezpośrednie porównanie z Wrestle Kingdom II, które również dane było mi ocenić w tej serii. Co więc wypadło lepiej? Wyżej stawiałbym wciąż starcie, które odbyło się 6 lat wcześniej. Co jednak jest porównywalne? Końcówki. W obu przypadkach to końcowe minuty starcia wygenerowały emocje i były po prostu „highlightem” walk. Tutaj stawka nie była tak wysoka jak na WK II, jednak czuć było to, jak dobrze Shinsuke i Hiroshi się znają. Było to po prostu starcie weteranów z długą historią wspólnych walk. Fani również wkręcili się w to, co było przedstawione w kwadratowym pierścieniu. Sądząc po samych reakcjach, faktycznie ciekawiło ich bardziej Tanahashi vs. Nakamura, niż Naito vs. Okada. Świetne zakończenie bardzo dobrej gali.

Zwycięzca: Hiroshi Tanahashi (23:24)


Podsumowanie: WK 8 było najlepszym z tych, które mogłem ocenić. Ostatnie cztery walki stały na świetnym poziomie i wywołały u mnie autentyczne emocje. Były oczywiście minusy, jak starcie o pas NWA, czy Tag Team Match z członkami rodziny Gracie. Nie zapominajmy jednak o openerze, gdzie na szali znalazły się pasy Jr Tag Team. Przynajmniej 4-5 walk jest godnych polecenia, a biorąc pod uwagę, jak to wyglądało w przeszłości, mogę nawet uznać, że WK 8 to jedna z najlepszych gal pod tą nazwą w historii. No i dzięki zamieszaniu związanemu z Naito i Main Eventami otrzymaliśmy Los Ingobernables de Japon. Same plusy. 

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany