Kontynuujemy naszą serię WIW Ocenia z gal Wrestle Kingdom. Wszystko oczywiście ma na celu podgrzanie atmosfery przed nadchodzącym Wrestle Kingdom 12. Czas więc na drugie wydanie gali pod sławną już nazwą. Nie obyło się jednak dla nas bez kłopotów. Mianowicie w tamtym okresie z NJPW współpracowało TNA, co skutkuje tym, że wszystkie walki, w których wzięli udział zawodnicy TNA nie są na NJPW World. Na platformie New Japan w ten sposób są zaledwie cztery z dziesięciu walk z Wrestle Kingdom 2.

Co to znaczy dla tego i kilku nadchodzących WIW Ocenia? Udało mi się znaleźć trzy walki, które „należą” do TNA i w ten sposób nieco uzupełniłem ten wpis. Brakuje jednak wciąż trzech walk i nie przeczytacie opinii o nich. Mowa tutaj o:

  • IWGP Junior Heavyweight Title Match
    Wataru Inoue (c) vs. Christopher Daniels
  • Hardcore Tag Team Match
    Great Bash Heel (Togi Makabe & Toru Yano) vs. Team 3D (Brother Devon & Brother Ray)
  • IWGP Tag Team Title Match
    Giant Bernard & Travis Tomko (c) vs. The Steiner Brothers (Rick Steiner & Scott Steiner)

Wciąż jednak zapraszam do zapoznania się z tym nieco okrojonym, lecz wciąż ciekawym WIW Ocenia.


Match #1
Six Man Tag Team Match
AJ Styles, Christian Cage & Petey Williams vs. RISE (Milano Collection AT, Minoru & Prince Devitt) – *** i 1/4*

Jeżeli czytacie regularnie moje oceny to zapewne wiecie, że mam w zwyczaju chwalenie openerów wielu gal. Tak też było i tym razem. Plusik należy się już za sam skład tego Tag Team Matchu. 10 lat później cała ekipa TNA to wielkie gwiazdy (poza Williamsem) no i Prince Devitt a.k.a. Finn Balor w przeciwnej drużynie.

Otrzymaliśmy tutaj walkę z naprawdę dobrym tempem, kilkoma miłymi dla oka spotami i ogólnie ciężko było narzekać na nudę. Końcówka i przejście z Roll-Upu do Styles Clash to cudo. Bardziej to przypominało walkę rodem z X-Division, niż starcie „japońskich cruiserweightów”. Konkretne dziesięć minut wrestlingu, nie mam powodu do narzekania. 3,25/5

Winners: AJ Styles, Christian Cage & Petey Williams (10:25)


Match #3
Singles Match
Abyss vs. Manabu Nakanishi – **

Walka była promowana jako potyczka amerykańskiego potwora z japońskim potworem. Już po samym czasie trwania pojedynku można stwierdzić, że nie był to show-stealer. Plus jednak jest taki, że walka była naprawdę intensywna. Już po trzech minutach zawodnicy znaleźli się na stage’u, a Abyss rozsypał tam pinezki, w których sam wylądował po otrzymaniu Bulldoga (który na marginesie wyglądał słabo). Pojawiły się więc okrzyki podziwu od japońskiej publiki, a akcja wróciła do ringu. Tam z bardzo ładną ofensywą wyszedł Nakanishi i mamy po walce. Tylko tyle i aż tyle.

Winner: Manabu Nakanishi (06:00)


Match #4
Eight Man Tag Team Match
Katsushi Takemura, Masato Tanaka, Tatsuhito Takaiwa & Yutaka Yoshie vs. Koji Kanemoto, Ryusuke Taguchi, Takashi Iizuka & Tiger Mask – ** i 1/2*

Dwa Eight Man Tag Team Matche z tej gali to naprawdę ciężki kawałek chleba dla osoby, która chce je opisać. Powód? Niczym zupełnie się nie wyróżniły, po prostu tam były. Ten pierwszy, bo teraz o nim kilka słów, zaczął się od brawlu wszystkich zawodników, czyli można by było krzyknąć: „Vintage New Japan”. Bardzo to przypominało obecne wieloosobowe pojedynki drużynowe, więc w tym aspekcie w NJPW od dziesięciu lat niewiele się zmieniło. Jednocześnie nie jest to jednak nic wartego uwagi.

Winner: Katsushi Takemura, Masato Tanaka, Tatsuhito Takaiwa & Yutaka Yoshie (08:36)


Match #6
Eight Man Tag Team Match
Gedo, Jado & Voodoo Murders (Shuji Kondo, TARU & YASSHI) vs. Legend (AKIRA, Jushin Thunder Liger, Masahiro Chono & Riki Choshu) & Tatsumi Fujinami – ** i 1/2*

Czas na drugi Eight Man Tag Team Match (Playa!). Tutaj jest już ciut więcej możliwości do opisania, bo akcja przeniosła się nawet w pewnym momencie na sam początek stage’u (a był on długi, o czym wspomnę za chwilę). Tam właśnie oddzieliła się od reszty dwójka zawodników, więc mieliśmy w pewnym sensie 3 vs. 3. Nieco polatał Liger skacząc za ring, później jednak zniknął, a sama końcówka to typowy chwyt rodem z WWE. Jedna drużyna stoi w ringu i patrzy, czy nikt z rywali nie chce uratować jednego biedaka, który właśnie zostaje przypięty bądź się poddaje. Tyle. Różnic względem poprzedniego starcia niewiele.

Winners: Legend (AKIRA, Jushin Thunder Liger, Masahiro Chono & Riki Choshu) & Tatsumi Fujinami (07:18)


Match #7
Singles Match
Great Muta vs. Hirooki Goto – ** i 3/4*

Tutaj wraca temat stage’u. Jak co roku gala była w Tokyo Dome, więc jeżeli oglądaliście kiedykolwiek największą galę NJPW w roku, to wiecie jak stage wygląda. Jego „ofiarą” został Hirooki Goto, który zaatakował Great Mute podczas wejścia, a następnie udał się na początek stage’u, żeby zaatakować rywala z rozbiegu. Biegł, biegł i biegł, aż w końcu dobiegł po prawie 6 sekundach. Wyglądało to komicznie.

Przechodzimy jednak do starcia. Muta pomimo ataku przed walką zyskał sobie przewagę dzięki Green Mist i to on był przez większą część czasu w ofensywie. Później ten trik wykorzystał sukcesywnie po raz drugi, co było lekkim zaskoczeniem, że Goto nie uczy się na błędach. W tym momencie warto pochwalić Mute, który był naprawdę w dobrej formie pomimo 45 lat na karku w tamtym momencie, przyjemnie się go oglądało. Ogółem był to solidny singlowy pojedynek, w którym to raczej Goto bywał problemem, zwalniając akcje przy swojej inicjatywie.

Winner: Great Muta (13:04)


Match #9
IWGP Third Belt Championship
Kurt Angle (c) vs. Yuji Nagata – *** i 3/4*

Czas na Co-ME, który już na papierze wyglądał zachęcająco. Nagata vs. Angle? Biorę w ciemno. Walka była bardzo techniczna, nie mieliśmy tutaj jakiegoś narzucania tempa, a właśnie przejścia między pozycjami. Dzięki temu dostaliśmy kilka świetnych kontr z Armbara do Angle Locku i odwrotnie. Nagata wyglądał tutaj jak realnie zagrożenie dla Kurta, w pewnym momencie nawet prawie poddając mistrza.

Widać było, że panowie są bardzo dobrymi technikami i nie potrzebują efektownych spotów do zbudowania emocji. Publika zdołała to docenić, bo również było słychać, że zaangażowała się w pojedynek. W pewnym momencie Nagata odkopał nawet po Olympic Slamie, co pokazuje jak dobrze przedstawiono tutaj pretendenta. Yuji nie zdołał jednak wywinąć się z ostatniego Angle Locku, który wyglądał imponująco, ponieważ Kurt przeszedł do pozycji znanej z Single Leg Boston Crab, jednak miał on wciąż skręconą kostkę rywala. Bardzo dobra walka.

Winner: Kurt Angle (18:29)


Main Event
IWGP Heavyweight Championship
Hiroshi Tanahashi (c) vs. Shinsuke Nakamura – **** i 1/2*

Ten Main Event ma prawo się tak nazywać z wielu powodów i nie chodzi nawet o to, że zamykał galę. Była to po prostu najlepsza walka na Wrestle Kingdom II. Nie wiem nawet od czego zacząć chcąc chwalić to starcie. Po pierwsze, coś nieoczywistego, czyli fajnie było zobaczyć Slingblade w wersji „10 years ago”, gdy jeszcze nie był tak nadużywaną akcją w świecie wrestlingu.

Teraz przechodzimy do konkretów. Zbudowanie Nakamury w tej walce było świetne. Pretendent z kontuzją, który zrobi wszystko, aby wygrać pas w Tokyo Dome. Ostatnie minuty, gdy Shinsuke leży niemal nieprzytomny na macie, ale wciąż próbuje wstać, pomimo obrywania kolejnych kopnięć od mistrza był cudowny. Czuć było determinację Nakamury. Wcześniej jednak dostaliśmy kilkanaście minut pełnych pięknych akcji i ładnych kontr, wszystko w takim stylu, w jakim widzimy największe walki tego roku w NJPW. Ta walka miała wszystko. Nic tutaj się nie „zestarzało”. Końcówka jednak jest moim ulubionym momentem. Nakamura wszedł razem z Tanahashim na narożnik, a tam pretendent wykonał Landslide (jego ówczesny finisher). Próba pinu? Skądże. Nakamura podnosi rywala i kolejny raz, tym razem stojąc na macie, wykonuje Landslide. Za takie momenty kochamy wrestling. Świetna walka.

Winner: Shinsuke Nakamura (23:08)


Podsumowanie:  Wniosek po gali? Nie lubimy TNA. Pisząc jednak na poważnie o gali to „zagrały” tutaj jak najbardziej walki mistrzowskie, te które miały wywołać najwięcej emocji. W ten sposób więc Nagata vs. Angle oraz Tanahashi vs. Nakamura po prostu spełniły swoje zadanie. Reszta mniej lub bardziej odstawała poziomem, jednak nie było momentu, w którym chciało się to wszystko rzucić patrząc na ekran monitora. Niezłe Wrestle Kingdom, jednak zostanie przeze mnie zapamiętane tylko dzięki Main Eventowi, reszta zapewne zostanie zapomniana z czasem.

 

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany