PAY-PER-VIEWWIW OCENIA

WIW Ocenia: WWE Wrestlemania 35

Nadeszła najważniejsza noc w świecie wrestlingu w roku kalendarzowym. Wrestlemania 35. Największa ze scen powraca do Nowego Jorku i MetLife Stadium po sześciu latach przerwy. Jest to oczywiście historyczna gala. Kobiety po raz pierwszy w historii zamkną Wrestlemanię, a tam właśnie zobaczymy ogromny pojedynek trzech Pań.

Do tego Kofi Kingston staje przed szansą na zdobycie mistrzostwa WWE, Seth Rollins zostaje rzucony na bitwę z Bestią, ma odzyskać mistrzostwo Universal dla Monday Night RAW. Do tego Batista w swojej ostatniej walce w karierze może jednocześnie zakończyć karierę Triple H’a. Jak wypadła najważniejsza gala wrestlingu w roku? Przekonajmy się.

Zaznaczam, że omijamy oba Battle Royale i skupiamy się na wszystkich pozostałych walkach.


Cruiserweight Championship Match

Buddy Murphy (c) vs. Tony Nese – *** i 1/4*

Kickoff to już jest miejsce zarezerwowane dla Cruiserweightów i w zasadzie bardzo dobrze. Dzięki temu z pewnością dostają więcej czasu, ale tutaj tak dobrze tego nie wykorzystali. Z wielkim bólem serca stwierdzam, że zawiedli mnie. Panowie mieli potencjał na showstealer, ale wyszło coś po prostu dobrego. Uwielbiam oglądać tę dwójkę i pamiętając ich walkę Tag Teamową przeciwko Lucha House Party obstawiałem, że naprawdę będzie lepiej. Murphy i Nese dobrze się znają, mają bardzo podobne style walczenia, więc teoretycznie wydawało się, że jest to połączenie doskonałe. Jak widać po ocenie, niestety takie nie było. Serduszko jednak muszę zostawić za zwycięstwo Tony’ego. Buddy traci tytuł w odpowiednim momencie, Nese to bardzo dobre odświeżenie i miejmy nadzieję, że jego walki będą równie dobre, co jego poprzednika.

Zwycięzca: Tony Nese (10:46)


RAW Tag Team Championship Match

The Revival (c) vs. Zack Ryder & Curt Hawkins – ** i 1/4*

Dobrze, że to przesunęli do Kickoffu, chociaż i tak zdecydowałem się ocenić tę walkę. Obawiałem się tego starcia i zdecydowanie zasłużenie. Od samego ogłoszenia pojedynku faworytami byli Ryder i Hawkins, bo do tego to wszystko prowadziło. Hawkins miał wygrać swoją pierwszą walkę od dawien dawna, a przecież wszyscy wiemy, jak traktowane jest The Revival. Niestety, tak to wygląda. Mimo wszystko, nie zdziwiłbym się, jeśli na RAW Wilder i Dawson odbiorą tytuły z rąk nowych mistrzów, bo to miał być ten jeden moment.

Zwycięzcy: Zack Ryder & Curt Hawkins (13:21)


Universal Championship Match

Brock Lesnar (c) vs. Seth Rollins – DUD

Brock Lesnar w openerze Wrestlemanii… Brock Lesnar traci tytuł w openerze Wrestlemanii… Brock Lesnar traci tytuł w openerze Wrestlemanii po dwóch minutach walki. Tu można idealnie przerobić mema w ten sposób. Nie żebym narzekał, bo bardzo miłe zaskoczenie ten opener, spodobało mi się, nawet jeśli sam pojedynek trwał zaledwie dwie minuty. To jest ogromne zaskoczenie i moment, który na długo będzie zapamiętany. Nie jestem jednocześnie w stanie wystawić ocenę, gdyż po prostu walka była po pierwsze za krótka, a po drugie, nie było to coś, co by zostało ocenione tak dobrze, jak Goldberg vs. Lesnar sprzed dwóch lat. To powinno być szybkie, energiczne, z wymianą akcji, a nie było. Nie narzekam zbytnio, gdyż sam moment jest bardzo miły.

Zwycięzca: Seth Rollins (2:22)


Singles Match

AJ Styles vs. Randy Orton – ***

Zawód, zdecydowanie zawód. Bardzo usypiająca walka, która miała swoje momenty, jednak były one pojedyncze. Nie było tu nadzwyczajnego tempa, a po walce sprzed dwóch lat podczas jednego z odcinków SmackDown Live liczyłem na znacznie więcej. Story dawało ogromny potencjał na bardzo dobrą walkę. Wszystko było tu skupione na akcjach kończących obydwu wrestlerów. Od samego początku krążyli wokół RKO oraz Phenomenal Forearm. Nie otrzymaliśmy żadnego Styles Clasha, jednak może to lepiej? Zamiast tego otrzymaliśmy jedno RKO, po którym AJ odkopał. Warto też wspomnieć o dosyć zabawnym fakcie, czyli o momencie, kiedy Orton przez dłuższy czas trzymał Stylesa w headlocku… Pamiętacie słynną dyskusję o „…headlock i …dive”? Przypadek, że Randy walczył z legendą sceny indy?

Zwycięzca: AJ Styles (16:06)


SmackDown Tag Team Championship Fatal 4-Way Match

The Usos (c) vs. The Bar vs. Shinsuke Nakamura & Rusev vs. Ricochet & Aleister Black – *** i 1/2*

Bardzo dobra walka. Trzeba przyznać, że każda drużyna dała z siebie wszystko, dzięki czemu dostaliśmy miłe widowisko okraszone świetną, składną akcją. Świetny występ Nakamury, który przypomniał o sobie fanom jego talentu. Nie można zapomnieć o The Bar, którzy po raz kolejny pokazali, jak dużo zrobili w ostatnich latach dla dywizji Tag Team. Bardzo fajnie wyglądała ta sekwencja z Cesaro Swing na Ricochecie i Sheamusem wykonującym swoje firmowe uderzenia w klatkę piersiową rywali. Świetne wejście Ricocheta, któremu przypadła oprawa wizualna na tej Wrestlemanii. Razem z Blackiem po raz kolejny pokazuje, że są fantastycznie zgrani i jeśli dalej będą Tag Teamem, to będą idealnym wzmocnieniem jednej z dywizji, oby RAW. Szkoda tylko, że walka trwała tylko te 10 minut, bo gdyby dostali jeszcze 3-4 minuty, to byłbym w stanie dać i te pół gwiazdki więcej. No ale najważniejsze jest to, że The Usos wygrali. Jestem zachwycony, że to oni wyszli zwycięsko z Wrestlemanii, gdyż po prostu na to zasługują w stu procentach. Rok temu zostali z tego okradzeni, a teraz już do tego nie doszło. Brawo, kolejny piękny moment tej gali.

Zwycięzcy: The Usos (10:04)


Falls Count Anywhere Match

Shane McMahon vs. The Miz – ***

Walka była ciężka do oceny, gdyż tempo tutaj było bardzo mozolne, jednak sama akcja była przyjemna tak, jak to było w przypadku jednej z następnych walk, do której przejdziemy za jakiś czas. Tu działo się naprawdę dużo. Walka była głównie poza ringiem, gdyż w kwadratowym pierścieniu widzieliśmy może parę pierwszych minut. Potem przenieśliśmy się dosłownie wszędzie i zaczęło się robić brutalnie. Strasznie nieprzyjemny lot Shane’a w trybunach, czy też wcześniejsze poważne rozcięcie na głowie The Miza spowodowane najpewniej przy okazji uderzenia w niego monitorem. Zakończenie pokazuje, że najpewniej feud będzie kontynuowany i kto wie, czy nie będzie to w jakiejś poważniejszej stypulacji typu Steel Cage. Co do tego zakończenia… wow, tego się kompletnie nie spodziewałem, kolejne bardzo miłe zaskoczenie podczas tej gali. Strasznie nieprzyjemnie wyglądający Superplex i ostatecznie zwycięstwo Shane’a. Dziwię się, że McMahon nie wstał od razu po tej akcji, patrząc na to, jakie akcje wcześniej wykonywał.

Zwycięzca: Shane McMahon (15:17)


Women’s Tag Team Championship Fatal 4-Way Match

Sasha Banks & Bayley (c) vs. Nia Jax & Tamina vs. The IIconics vs. Natalya & Beth Phoenix – ** i 3/4*

Przyjemne starcie, które mimo wszystko było w moim odczuciu za długie. Panie dostały o trzy minuty więcej niż mężczyźni, a różnica w jakości pojedynków była spora. Nie było to jednak najgorsze, a występ Beth był naprawdę dobry, więc nie było tu większego problemu z oglądaniem jej w ringu. Do tego ładny Glamazon z drugiej liny na koniec walki na Bayley, który jednak dał zwycięstwo The IIconics. Wydaje mi się, że ta końcówka pokazała, że to nie był ostatni występ Phoenix i może następnymi przeciwniczkami Billie i Peyton będą właśnie Beth i Natalya. Wynik oczywiście na plus. Kolejny plus, a przed nami…

Zwyciężczynie: The IIconics (13:12)


WWE Championship Match

Daniel Bryan (c) vs. Kofi Kingston – **** i 1/2*

Fantastyczna walka, absolutny showstealer, kapitalne widowisko i przepiękny wynik. Tak, jak powiedziałem podczas Tuż Przed Galą, storyline kupił mnie dopiero na sam koniec. Wszystko przez stworzone fanowskie promo tej walki, które wyszło znakomicie i pięknie pokazywał drogę Kofiego do tej upragnionej walki o główny tytuł. Fani marzyli o zwycięstwie Kingstona, chcieliśmy, by WWE wysłuchało nasze błagania i tak też się stało. Po fenomenalnym pojedynku z wielkimi emocjami Kofi stał się pierwszym czarnoskórym mistrzem WWE. Świetnie się to oglądało mimo pierwszych spokojnych minut. Panowie się rozkręcili w przeciwieństwie do zeszłorocznego pojedynku o mistrzostwo WWE i dostaliśmy coś, na co liczyliśmy właśnie podczas poprzedniej Wrestlemanii.

Kingston wyglądał bardzo mocno w tej walce i trzeba przyznać, że WWE genialnie zbudowało jego postać. Stał się wiarygodnym pretendentem, co jeszcze kilka miesięcy temu byłoby nie do pomyślenia. Kofi Kingston wiarygodnym pretendentem w walce o mistrzostwo WWE na Wrestlemanii! Niesamowite po prostu, czapki z głów. Masa zwrotów akcji podczas starcia, kontry, szybkie tempo, a także brak czegoś, co mogło kompletnie zniszczyć odbiór walki, czyli oczywiście interwencja Ericka Rowana po refbumpie. Nie mam na co narzekać tak naprawdę. Piękna walka, piękny moment, który zostanie zapamiętany nawet bardziej niż Main Event kobiet. Kofi Kingston stał się nie dość, że pierwszym w historii czarnoskórym mistrzem WWE, to jeszcze jest Grand Slam Championem! Może jest to kontrowersyjne stwierdzenie, ale za całokształt jestem skłonny stwierdzić, że to jest poważny kandydat na walkę roku… i nie tylko głównego rosteru, a także całego WWE.

Zwycięzca: Kofi Kingston (23:47)


United States Championship Match

Samoa Joe (c) vs. Rey Mysterio – DUD

Do walki mogło nawet nie dojść przez kontuzję Rey’a Mysterio. Ostatecznie został dopuszczony do starcia, jednak mam wrażenie, że nie wyglądało ono tak, jak miało być. Z tego co słyszałem, to Rey miał w pewnym momencie problem z kostką, co może oznaczać, że walka została zakończona przedwcześnie. Teraz tylko liczyć, że nie jest to coś poważnego.

Zwycięzca: Samoa Joe (0:53)


Singles Match

Drew McIntyre vs. Roman Reigns – ** i 1/2*

Resident Sleeper. Tyle można powiedzieć na temat tego starcia. Obok Stylesa z Ortonem jest to druga i ostatnia walka na tej Wrestlemanii, która nie spowodowała żadnych większych emocji wokół siebie i zostanie po prostu zapomniana. Taka prawda. Booking walk dwóch powerhouse’ów powinien być zupełnie inny i to starcie nie było czymś, co można nazwać dobrym starciem powerhouse’ów. Zwycięstwo Romana było wręcz pewne, więc też nie ma co się denerwować, prócz tego, że McIntyre przegrał po jednym Spearze. Dodatkowo, nie wiem, czy to zauważyliście, ale na titantronie Romana po lewej i prawej stronie znajdowało się jego logo. I nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że były one zaprojektowane w kształt wstążki, czyli symbolu walki z nowotworem. Taki mały smaczek.

Zwycięzca: Roman Reigns (10:18)


No Holds Barred Match (Triple H’s Career on the Line)

Batista vs. Triple H – ***

Najpewniej większość z Was nie zgodzi się z tą oceną, jednakże muszę z ręką na sercu przyznać, że dobrze się bawiłem, oglądając ten pojedynek. Mimo tego, że walka trwała bardzo długo i być może, gdyby była skrócona to ocena byłaby jeszcze wyższa, to nadal było to dla mnie przyjemne. To nie miało być techniczne starcie, które będzie zawierało niesamowicie wysokie tempo. Szanujmy się, ta dwójka nie da nam takiej walki. Jednak liczyłem na wojnę i tę wojnę dostałem. To był No Holds Barred, w którym naprawdę było czuć tę stypulację. Walki poza ringiem, brutalne potyczki, zniszczenie stołu komentatorskiego po naprawdę ładnym Spearze. Mam problem jednak z wynikiem, gdyż liczyłem na zwycięstwo Batisty. Jeszcze bardziej w to uwierzyłem, gdy specjalnym komentatorem okazał się być Shawn Michaels. Wydawało mi się to idealnym teaserem końca kariery Triple H’a, a jednak nie. Ric Flair pomógł Hunterowi i tym samym tylko Dave zakończył swoją karierę po tym pojedynku.

Zwycięzca: Triple H (24:45)


Angle’s Farewell Match

Baron Corbin vs. Kurt Angle – **

Ostatnia walka w karierze Kurta Angle. Każdy fan oczekiwał kogoś większego jako przeciwnika Kurta, więc starcie wywołało ogromną burzę w internecie. Mówiło się o zmianie przeciwnika podczas samej gali, jednak do tego ostatecznie nie doszło. Wydawało się, że to Kurt wygra, a może nawet zesquashuje swojego rywala, jednak zaskakująco to Baron Corbin pokonał złotego medalistę olimpijskiego. Walka była krótka i słaba, jednak nie mogliśmy się spodziewać niczego wielkiego.

Zwycięzca: Baron Corbin (6:04)


Intercontinental Championship Match

Bobby Lashley (c) vs. „Demon” Finn Balor – ** i 1/2*

Walka o mistrzostwo Interkontynentalne w CO-Main Evencie Wrestlemanii. Wszystko spoko, ale to było zbyt krótkie na przedostatnią walkę podczas największej ze scen. Balor został zapowiedziany jeszcze podczas ostatniego RAW jako Demon, przez co wynik pojedynku był jeszcze bardziej pewny.Samo starcie mimo swojego czasu było nawet przyjemne, gdyż zawierało dobrą, składną akcję, która mogła się podobać. Balor szybko wygrał i wydaje się, że tym razem jego reign z tytułem będzie znacznie dłuższy niż ten poprzedni, a przynajmniej miejmy taką nadzieję. Lashley natomiast pewnie będzie się błąkał po midcardzie, bo na razie nie widzę go nigdzie wyżej.

Zwycięzca: „Demon” Finn Balor (3:59)


Winner Takes All RAW & SmackDown Women’s Championship Triple Threat Match

Ronda Rousey vs. Charlotte Flair vs. Becky Lynch – *** i 1/2*

No i przyszłą pora na ten legendarny Main Event. Starcie, które podzieliło wrestlingowe community, niesamowicie kontrowersyjna kwestia, jednak prawda jest taka, że to był jedyny potencjalny Main Event Wrestlemanii z udziałem kobiet na wiele, wiele lat. Trzy największe kobiece nazwiska w świecie wrestlingu i do tego na szali oba tytuły mistrzowskie. Winner Takes All. Storyline wzbudzał jeszcze większe kontrowersje i trzeba przyznać, że był on mocno przekombinowany. Becky była wciskana absolutnie wszędzie, gdzie mogła być. Walka na Fastlane, po której Lynch została dodana do tego pojedynku była tragiczna, Charlotte zdobyła mistrzostwo kobiet SmackDown na tydzień przed Wrestlemanią, ale segment z ostatniego RAW mi się podobał, muszę to przyznać.

Sama walka mogła się po prostu zepsuć pod wpływem naszych oczekiwań. Hype był spory i niestety starcie nie było tak dobre. Oczywiście, trzeba przyznać, że był to najlepszy Main Event największej ze scen od czterech lat. Walka stała na dobrym poziomie, jednak z pewnością były w stanie dać nam lepsze widowisko. Sporo psuły botche Charlotte Flair, która dzisiaj była bardzo niepewna w swoich akcjach. Zaskakująco zobaczyliśmy nawet „złamanie” stołu , jednak nie było ono efektowne z wiadomych przyczyn. Becky wygrała, więc fani są zachwyceni i teraz nasuwa się pytanie, co będzie dalej z dywizją kobiet? Czy zobaczymy zunifikowanie tytułów? A może jeden z nich zostanie zwakatowany i zobaczymy jakiś turniej? A może nawet Lynch będzie po prostu broniła obu mistrzostw? Przekonamy się najpewniej już na RAW.

Zakończenie? Na 99% był to botch, jednak WWE może dzięki temu podbudować ewentualny rewanż na SummerSlam pomiędzy Becky a Rondą.

Zwyciężczyni: Becky Lynch (20:35)


Podsumowanie: Była to bardzo dobra Wrestlemania, choć oceny walk tego nie pokazują. WWE postawiło tutaj na momenty i to właśnie przez nie zapamiętamy tegoroczną Wrestlemanię na długie lata. Wygrana Hawkinsa, Rollins pokonuje Lesnara w trzy minuty w openerze gali, pierwszy w historii Main Event kobiet i zwycięstwo Becky Lynch, no i oczywiście Kofi Kingston mistrzem WWE. Jedna walka godna polecenia, ale dla samych momentów warto obejrzeć większość gali. Do tego zdecydowanie do polecenia jest segment Eliasa i Johna Ceny, który również był fantastyczny.

About Author

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi zawodnikami są: AJ Styles, Kevin Owens, Kenny Omega, Young Bucks i EC3. Oprócz tego interesuje się piłką nożną, a ulubionymi drużynami są: Real Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpool.
0Followers
0Subscribers
208Posts
0Comments