Emocje po Wrestlemanii i Greatest Royal Rumble już chyba opadły, a następna większa gala PPV to SummerSlam, które będzie za trochę ponad trzy miesiące. Teraz jednak czas na początek nowej ery po Superstar Shake-Upie oraz Call-Upach z NXT. Po Greatest Royal Rumble fani mieli spory niedosyt, stwierdzając, że tak naprawdę to był większy Live Event. Jesteśmy tydzień po tej gali i mamy już Backlash.

Po raz pierwszy od Battleground 2016 widzimy zawodników z obydwu brandów na gali PPV, która nie jest z Big Four oraz Greatest Royal Rumble. Wielu wrestlerów zostało pominiętych w karcie, a jest to oczywiście skutkiem tego, że te mniejsze gale PPV mają teraz trwać trzy godziny bez Kickoffu. Opinie o samej karcie Backlash są bardzo mieszane, jednak jak wypadła sama gala? Przekonajmy się.


Kickoff Match

Bayley vs Ruby Riott – ** i 1/4*

Wyszedł z tego typowy pojedynek z Kickoffu, który jest po prostu, by wypromować strasznie przedłużający się feud Sashy z Bayley. Ruby po zwycięstwie nad Banks poszła na kolejną uczestniczkę wcześniej wspomnianego story i znów wygrała. Oczywiście nie obyło się bez interwencji Riott Squad. Sama akcja była naprawdę przyzwoita i dało się to oglądać. Sasha dość często była pokazywana na backstage’u, kiedy oglądała ten pojedynek, ale nic poza tym nie robiła.

Zwyciężczyni: Ruby Riott (10:10)


Intercontinental Championship Match

The Miz vs Seth Rollins (c) – **** i 1/4*

Świetna walka, która od samego początku trzymała bardzo wysoki poziom w ringu. Panowie postarali się, by ten opener Backlash został przez nas zapamiętany na długo, co tylko pokazało, jak fantastyczny reign z pasem IC ma Seth Rollins. The Architect daje nam świetne walki od Wrestlemanii, kiedy zdobył ten tytuł i już można powiedzieć, że przebija swoim reignem ostatnie The Miza. Obaj wrestlerzy zafundowali nam sporą dawkę emocji od samego początku do końca, a końcowe sekwencje były po prostu kwintesencją świetnej pracy w ringu.

Masa kontr, nearfalle, które spowodowały u mnie, że dwukrotnie uwierzyłem w zwycięstwo Miza, a także to, jak został przedstawiony tutaj Curbstomp jest po prostu wspaniały. Mike dwa razy wykonał Skull Crushing Finale i to mu nie dało zwycięstwa. Natomiast jeden finisher Seth zadecydował o tym, że tytuł pozostał przy nim. Curbstomp jest obecnie bardzo bronioną akcją kończącą, co tylko pokazuje jego siłę. Wielkie brawa dla Panów, gdyż wykręcili naprawdę świetną walkę. Showstealer? Zobaczymy, a przecież to dopiero opener gali.

Zwycięzca: Seth Rollins (20:20)


RAW Women’s Championship Match

Alexa Bliss vs Nia Jax (c) – * i 1/2*

Tak więc, żadnego zaskoczenia. Wielka nuda, która trwała trochę ponad 10 minut. Akcji tutaj praktycznie nie było, więcej było typowego dla tego feudu uciekania przez Alexę, a następnie niszczenia jej przez mistrzynię. Zdecydowanie nie podobała mi się podbudowa tej walki, a i sam pojedynek dla mnie był tragiczny. To nie powinno się znajdować w głównej karcie. Drugi raz z rzędu te dwie Panie zanudziły nas, na całe szczęście to jest najpewniej zakończenie rywalizacji. Nia nigdy nie powinna być Facem, a speech po walce jeszcze bardziej mnie w tym przekonał.

Zwyciężczyni: Nia Jax (10:16)


United States Championship Match

Randy Orton vs Jeff Hardy (c) – ***

Po tym bardzo słabym pojedynku kobiet dostaliśmy starcie o drugi tytuł Mid-Cardowy. Tutaj zdecydowanie gorzej wypadła walka, jednak też nie było aż tak źle. Panowie sprostali oczekiwaniom, które jednak nie były jakieś wygórowane. Nikt nie spodziewał się od nich świetnej walki, ale dostaliśmy za to coś naprawdę dobrego. Dało się to oglądać i nie mamy na co narzekać po obejrzeniu pojedynku. Hardy zgodnie z oczekiwaniami wygrał i kontynuuje swój Title Reign z pasem US. Kto następny?

Zwycięzca: Jeff Hardy (11:36)


Singles Match

Daniel Bryan vs Big Cass – ** i 1/4*

No cóż, wracamy do słabych/średnich walk na gali, a serię rozpoczynamy od Bryana i Cassa, którzy dali nam typowy pojedynek Dawid vs Goliat. Na szczęście nie trwało to tak długo, jak inne walki podczas tej gali i za bardzo nie mieliśmy się kiedy zanudzić. Dla obydwu zawodników jest to spokojny powrót do ringu, więc nie mamy się do czego przyczepić. Nikt nie oczekiwał dobrej walki, więc dostaliśmy coś przyzwoitego. Nic więcej. Dziwi trochę fakt, że starcie zakończyło się poddaniem się Big Cassa, co mocno zniża jego hierarchię na SmackDown Live. Niby po walce były Tag Team partner Enzo Amore zaatakował Daniela, co powoduje, że jeszcze podczas Money in the Bank czeka nas jakieś rozszerzenie ich rywalizacji.

Zwycięzca: Daniel Bryan (7:40)


SmackDown Women’s Championship Match

Charlotte Flair vs Carmella (c) – **

Kolejna słaba walka, którą oglądało się strasznie dziwnie. Od początku było widać, że Carmella będzie tutaj pokazywana jako ta, która boi się być w jednym ringu z Charlotte i chce obronić swój tytuł sprytem i tak się to jej udało. Typowa walka kobiet Face vs Heel o mistrzostwo. Tempo było tutaj bardzo zmienne, gdyż czasami dostawaliśmy długie momenty z Holdami, a potem to się rozkręcało. Ostatecznie co do zakończenia wszystko fajnie, bo w zasadzie Charlotte nie straciła na tym absolutnie niczego. Gorzej chyba z jej kolanami, które mogły strasznie ucierpieć podczas nietrafionego Moonsaultu. Wyglądało to tragicznie i nie zdziwię się, jeśli federacja da jej trochę odpoczynku na SmackDown. Carmella wygrała i bardzo dobrze, gdyż jako mistrzyni może dać naprawdę dobre story.

Zwyciężczyni: Carmella (10:05)


WWE Championship No Disqualification Match

Shinsuke Nakamura vs AJ Styles (c) – ** i 1/2*

Od razu zaznaczam, że walka mi się podobała i gdyby nie to, co się wydarzyło na sam jej koniec, oceniłbym ją wyżej niż teraz. Był to No DQ Match, więc na jakieś zabójcze tempo rodem z NJPW nie mogliśmy liczyć. Sama stypulacja została wykorzystana fatalnie, gdyż jedyne co otrzymaliśmy, co w normalnej walce byłoby skwitowane dyskwalifikacją, to Low Blowy i rzucenie w Nakamurę krzesłem, które tak w ogóle fatalnie się odbiło w twarz mistrza. Spowodowało to oczywiście lekkie krwawienie u AJa. Panowie ponownie nie zachwycili, ale znów sama walka nie była zła i oglądało się to dobrze.

Ringowo mogę powiedzieć, że było to na podobnym poziomie, jak ich starcie z Wrestlemanii, a może nawet trochę lepsze, ale też gorsze od tego z Greatest Royal Rumble. Jednak jest jedno ale… Zakończenie, które po prostu było tragiczne i gdybym miał przyznawać teraz nagrodę za najgorsze zakończenie roku, to miałbym już wielkiego faworyta. Podwójny nokaut w walce, w której nie ma dyskwalifikacji… Nie wiem, czy sędzia powinien odliczać ich w tamtym momencie, bo szczerze nie obchodzi mnie to, ponieważ to zakończyło walkę o mistrzostwo WWE. Już szczerze zrozumiałem zakończenie ich pojedynku na Greatest Royal Rumble, gdyż było ono logiczne dla przedłużenia feudu, ale to już jest wielka przesada. Co za dużo, to nie zdrowo. Federacja chce to prowadzić dalej aż do Money in the Bank, a może nawet Extreme Rules. Wszystko rozumiem, ale czemu w taki sposób?

Chcieliśmy już Nakamurę jako mistrza WWE, gdyż to był idealny moment na dokonanie tego, a zamiast tego mamy kolejne zakończenie remisem. To co? Na Money in the Bank Double Pinfall? A na Extreme Rules Steel Cage Match i wyjście z klatki w tym samym momencie i kolejny remis? To się dłuży strasznie i jak oglądając ten feud na tygodniówkach jestem zadowolony, tak tutaj siedząc i oglądając zakończenie jestem po prostu zażenowany. Tragiczne zakończenie. Road Dogg, czy to Ty to rozpisałeś? Szczerze, nie zdziwiłbym się, gdyby tak było.

Wynik: Double KO (21:20)


Tag Team Match

Bobby Lashley & Braun Strowman vs Kevin Owens & Sami Zayn – * i 1/4*

Tag Team Match, który po prostu zanudzał i nie był warty bycia podczas tej gali. Wszyscy liczyli na Heel Turn Lashley’a i rozpoczęcie feudu z Strowmanem. Jednocześnie dałoby to dobrą możliwość na wygranie walki przez Owensa i Zayna, które jednocześnie, by nie spowodowało, że giganci dużo nie straciliby na swojej wiarygodności. Natomiast co otrzymaliśmy? Nic ciekawego, po prostu nic ciekawego. Ponad 8 minut obijania Kanadyjczyków, czyli coś, co widzieliśmy na RAW podajże dwa tygodnie temu. Z Heel Turnu nici, ze zwycięstwa Kami nici, a dostaliśmy po raz kolejny podwaliny pod rozpad drużyny, tyle, że nie tej, której chcieliśmy. Owens i Zayn na dobre stracili wiarygodność przez to, że zostali dosłownie zniszczeni przez Bobby’ego i Brauna. Tragedia, boję się jutrzejszego RAW i tego, co WWE wymyśli dla nich.

Zwycięzcy: Bobby Lashley & Braun Strowman (8:40)


Singles Match

Roman Reigns vs Samoa Joe – * i 1/2*

Ogromny zawód, liczyliśmy na znacznie lepszy pojedynek, który miał skraść show, a za to otrzymaliśmy drugą najnudniejszą walkę na całej gali. To co się działo przed starciem było o niebo lepsze od tego, co działo się po gongu. Joe zaatakował Romana jeszcze przed rozpoczęciem pojedynku, a akcja szybko przeniosła się poza ring, gdzie The Big Dog otrzymał Uranage na stół komentatorski. Reigns został dotkliwie pobity, ale po kilku minutach brawlu Panowie wrócili na ring, gdzie sędzia ostatecznie dał znak, by rozpocząć walkę. 

To co się potem wydarzyło, zdecydowanie wolałbym zapomnieć, gdyż było to tragiczne widowisko. Joe i Roman zawiedli, a „Rest Holdy”, które zdominowały to starcie usypiały fanów na trybunach, jak i tych przed telewizorami. Było parę zrywów, ale to były krótkie momenty, które szybko przerodziły się w kolejne zabicie tempa. Roman wykonał Speara, jednak Samoa kontynuował walkę dzięki Rope Breakowi. Potem jednak drugi finisher spowodował, że pojedynek się zakończył.

Super. Reigns wygrał, co powoduje, że na SummerSlam najpewniej ponownie zmierzy się z Brockiem Lesnarem w ostatecznej walce. Natomiast dla Joe było to potwierdzenie, że daleko mu do Main Eventu SmackDown Live. Wrócił po kontuzji i przegrał pierwszą ważną walkę. Jego wiarygodność jest na bardzo niskim poziomie i na ten moment logicznie myśląc, nawet nie ma szans, by zostać mistrzem WWE.

Zwycięzca: Roman Reigns (18:15)


Podsumowanie: Tragiczna gala, która miała kilka pojedynków, które powinny wypaść o wiele lepiej, szczególnie Main Event, który był po prostu fatalny. Oprócz openera i no może walki o mistrzostwo United States i tej o tytuł WWE można, a nawet trzeba pominąć i zapomnieć, że to w ogóle się wydarzyło. Lecimy do Money in the Bank.

O Autorze

Fan wrestlingu od 2010 roku. Jego ulubionymi wrestlerami są: AJ Styles, Kenny Omega, Kevin Owens oraz Young Bucksi. Interesuje się także piłką nożną, w szczególności kibicuje Realowi Madryt, Atletico Madryt oraz Liverpoolowi.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany