Jak to już mamy w zwyczaju, przed WWE PPV wracamy do gali o tej samej nazwie, tylko rok wstecz. Elimination Chamber 2017 był ostatnim dużym przystankiem dla brandu SmackDown przed WrestleManią 33. Na szali znalazły się trzy tytuły mistrzowskie: SmackDown Women’s, SmackDown Tag Team oraz w walce wieczoru, tytułowym Elimination Chamber Matchu zawodnicy rywalizowali o mistrzostwo WWE. 

W dodatku zwycięzca Royal Rumble Matchu 2017, czyli Randy Orton, zawalczył w singlowym starciu z Lukiem Harperem. Były to początki rozłamu nowego Wyatt Family. Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. O reszcie jednak raczej nie warto pamiętać, o czym za chwilę będziecie mogli przeczytać. Niech będzie jednak, że wypełnię dziennikarski obowiązek i poinformuję, że zobaczyliśmy jeszcze dwie walki kobiet: Nikki Bella vs. Natalya, Mickie James vs. Becky Lynch oraz Handicap Match, w którym Dolph Ziggler starał się pokonać Apollo Crewsa i Kalisto. 

Zapraszam więc, do zapoznania się z WIW Ocenia!


Match #1
Kick-Off
Singles Match
Mojo Rawley vs. Curt Hawkins – * i 3/4*

Powiedzmy sobie szczerze, zapewne 99% osób oglądających to PPV raczej odpuszczało sobie Pre-Show. Skład zapowiedzianego singles matchu nie powalał na kolana no i sama walka również tego nie zrobiła. Hawkins dominował przez większą część pojedynku, następnie otrzymaliśmy przebudzenie Mojo no i koniec. Po drodze jeszcze Curt był dość bliski zwycięstwa, jednak obecnie nawet na tygodniówkach możemy zobaczyć lepsze starcia. Kiepski poziom i jeżeli w ten sposób fani mieli się rozgrzać przed główną częścią show to… nie wyszło.

Zwycięzca: Mojo Rawley (07:59)


Match #2
Singles Match
Becky Lynch vs. Mickie James – ** i 1/2*

Szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś gorszego. Tymczasem otrzymałem całkiem solidny opener z nieźle przeprowadzonym, płynnym zakończeniem. Ocena mogłaby być nawet o ćwiartkę wyższa, ponieważ panie dobrze wykorzystały swój czas. Przez te ponad 10 minut nie odniosłem wrażenia, że pojedynek mógłby się już dawno zakończyć. Na mały minusik jednak zasługuje fakt, że po Mick Kicku od James mieliśmy przypięcie w zasadzie pod linami. Becky więc nie miała tego „dramatycznego” momentu będącego kliszą, gdzie po drugim uderzeniu sędziego położyłaby nogę na linie. Zamiast tego zobaczyliśmy od razu rope break, przeciągnięcie na środek ringu i two count. Nieco zabiło to emocje i możliwość wygranej przez James. Poza tym, było nieźle.

Zwyciężczyni: Becky Lynch (11:33)


Match #3
Handicap Match
Dolph Ziggler vs. Apollo Crews & Kalisto – **

Jeżeli chodzi o poziom walki, to był on na podobnym poziomie co Kick-Off tego show. Plusik dla Zigglera jednak za zaatakowanie Kalisto podczas jego wejścia. Zarówno oglądając to rok temu, jak i teraz, uznaje to za bardzo dobrą taktykę w przypadku tego Handicap Matchu. Wyglądało to tak, jakby Dolph miał zwyciężyć jeszcze zanim Kalisto zdąży się wykurować. No… jednak nie. Siedem minut pojedynku, który nie odznaczył się niczym wyjątkowym. Luchador wrócił pod koniec walki i wraz z Crewsem odniósł zwycięstwo. Zaczynam rozumieć Zigglera i jego obecny brak chęci do czegokolwiek. Naprawdę kiepski pojedynek.

Zwycięzcy: Apollo Crews & Kalisto (07:20)


Match #4
WWE SmackDown Tag Team Championship
Tag Team Turmoil Match
Rhyno & Heath Slater vs. Breezango vs. The Vaudevillans vs. The Usos vs. The Ascension vs. The American Alpha (c) – ** i 1/4*

Jesteśmy niecały tydzień po historycznym Gauntlet Matchu na RAW. Tam dostaliśmy siedmiu zawodników, tutaj mamy do czynienia z sześcioma drużynami. Absolutnie nie oczekiwałem, żeby to starcie trwało prawie dwie godziny. Chodzi raczej o to, jak wypadły poszczególne ekipy w tym pojedynku. The Vaudevillans spędzili bowiem w kwadratowym pierścieniu jakieś dwie minuty, Breezango cztery. Najlepszym pojedynkiem była konfrontacja Usos z American Alpha, jednak ona sama nie była na niesamowitym poziomie, a co dopiero pozostałe części tego Tag Team Turmoil. The Ascension w dodatku wypadło upokarzająco, ponieważ nie byli w stanie pokonać mistrzów, którzy stoczyli już jedną walką, a po niej zostali zaatakowani. Kiepsko.

Zwycięzcy: American Alpha (21:05)


Match #5
Singles Match
Natalya vs. Nikki Bella – * i 1/2*

O jejku. Wystarczy spojrzeć na to, że w walce brały udział Natalya i Nikki Bella, że trwało to 13 minut oraz, że skończyło się poprzez Double Count Out i nawet nie oglądając tego, można się domyślić, że nie było to coś wysokich lotów. Było chyba jeszcze gorzej, niż można to było sobie wyobrazić. Natalya co chwilę krzyczała do Nikki „Shut Up” oraz „You Can’t See Me”. Z drugiej strony Bella tylko utwierdzała ją w przekonaniu, że wiele zawdzięcza Johnowi, zakładając STF-U (swoją drogą wyglądające lepiej niż to Ceny). Naprawdę nie było tu nic ciekawego, żadnej akcji która mogła zapaść w pamięć. Dodatkowo dostaliśmy remis dzięki Double Count Outowi. Na to właśnie wykorzystaliśmy niecałe 20 minut czasu PPV. 

Zwyciężczyni: Double Count Out (13:17)


Match #6
Singles Match
Luke Harper vs. Randy Orton – *** i 3/4*

Zadziwiająco dobry pojedynek. Walka zwycięzcy Royal Rumble z przejściowym rywalem na ostatnim PPV przed WrestleManią to właściwie tradycja. W tym roku tego najprawdopodobniej nie doświadczymy, jednak za przykład niech posłużą walki Alberto Del Rio z Kofim Kingstonem w 2011 albo Batisty z Del Rio w 2014. W przypadku Ortona i Harpera jednak historia była lepiej zbudowana, niż w podanych walkach. Nie czuło się, że jest to zapychacz. Co więcej, Harper wykonywał naprawdę wymyślne akcje, takie jak Springboard Senton czy Dropkick, coś, czego nie widzimy raczej w jego arsenale. Podkreśliło to tylko wagę pojedynku oraz pokazało Luke’a z mocnej strony. Sam Orton nieco się podpromował takim zwycięstwem, bo wygrał z wyglądającym świetnie Harperem. Szkoda, że Luke nie jest wykorzystywany singlowo, ponieważ jak tutaj udowodnił, ma potencjał.

Zwycięzca: Randy Orton (17:14)


Match #7
WWE SmackDown Women’s Championship
Singles Match
Alexa Bliss (c) vs. Naomi – ** i 1/2*

Trzecia już walka kobiet na tej gali. Trzeba także dodać, że był to Co-Main Event, stąd też wszyscy czekali na walkę wieczoru w klatce Elimination Chamber. Był to jednak niezły pojedynek. Wypadł on znacznie lepiej niż starcie Nikki Belli z Natalyą. Przez czynniki, które wymieniłem na początku, jednak ciężko było się zaangażować w akcję, która działa się w kwadratowym pierścieniu. Dodatkowym minusem może być długość walki. Natalya vs. Nikki trwało pięć minut dłużej, a nie wniosło absolutnie nic. Tymczasem wielki moment Naomi i jej pierwsze mistrzostwo kobiet w karierze zostaje osiągnięte po… niemal najkrótszej walce na show, w głównej karcie krócej trwał tylko Handicap Match. Można było z tego wyciągnąć znacznie więcej.

Zwyciężczyni: Naomi (08:19)


Main Event
WWE Championship
Elimination Chamber Match
AJ Styles vs. John Cena (c) vs. Dean Ambrose vs. Bray Wyatt vs. The Miz vs. Baron Corbin – *** i 3/4*

Dwudziesty Elimination Chamber Match, pierwszy w nowej klatce. Zmiany w niej zostały przyjęte raczej pozytywne, może jedynie poza podłogą otaczającą ring. Trzeba pochwalić tę walkę za naprawdę wiele dobrych motywów. Podbudowano tutaj feud na linii Ambrose – Corbin, który doprowadził do ich walki na WrestleManii. Styles i Cena rozpoczęli walkę, która odbyła się zaledwie dwa tygodnie po ich potyczce na Royal Rumble, był więc to idealny ruch. Jako pierwszy wyszedł Ambrose, czyli osoba która miała również wspólną historię z tą dwójką. Wszystko miało więc tutaj ręce i nogi w kwestii bookingu. Były również minusy, jednak naliczyłem się ich na tej gali już wystarczająco, więc powiedzmy, że tutaj odpuszczę. Najgłupszym motywem była kilkuminutowa przerwa Ceny po tym, jak upadł z trzech metrów na matę poza ringiem. Wracając do plusów… ostatnia trójka: Cena, Wyatt i AJ pokazała się z fenomenalnej strony. Kontry, tempo, finishery… wszystko tu było. John nawet w pewnym momencie skacze z komory na Stylesa i Wyatta, co ukazuje jego determinacje. Cały występ Stylesa również należy pochwalić, odnalazł się on w tej konstrukcji bardzo dobrze. Wygrywa Wyatt, co było do przewidzenia, jednak było to dobrze zbudowane zwycięstwo. Wyeliminował on Cene i Stylesa po Sister Abigail. Bardzo dobry Main Event.

Zwycięzca: Bray Wyatt (34:26)


Podsumowanie: Elimination Chamber 2017 było naprawdę słabym PPV. Na osiem walk, które mogliśmy obejrzeć, zaledwie dwie są godne polecenia. Reszta była co najwyżej akceptowalna. W znacznej mierze jednak dostaliśmy naprawdę bardzo słabe występy. Handicap Match, Tag Team Turmoil, Kick-Off oraz Bella vs. Nikki – absolutna strata czasu, która nie wniosła nic patrząc na to, co działo się po tym PPV. Takie show, jak to sprawia, że jestem za połączeniem PPV dla obu brandów. Na szczęście WWE zdecydowało się na taki krok. Sceptycznym polecam się zapoznać, albo przypomnieć sobie Elimination Chamber 2017. Kwintesencja tego, jak źle przeprowadzić brandowe PPV.

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany