Kolejna w historii WWE gala pod nazwą Fastlane nie zapowiadała się na show godne poświęcenia trzech godzin swojego czasu. Ostatni większy przystanek przed Wrestlemanią miał tylko potwierdzić to, w jakim kierunku zmierza federacja, w kontekście najważniejszej gali w roku. Powinno więc obyć się bez niespodzianek, ze średnim poziomem ringowym, a po gali powinniśmy byli mówić o kandydacie do jednego z gorszych PPV roku. Tymczasem… nie. Fastlane okazało się być całkiem udaną galą, jeżeli podchodziło się do niej bez jakichkolwiek oczekiwań. Miała oczywiście swoje mankamenty, jednak bez wątpienia można było przy kilku walkach naprawdę przyjemnie spędzić czas.

Jak jednak wypadło to w ocenach gwiazdkowych dla konkretnych pojedynków? Zapraszam na zapoznanie się, z kolejnym wydaniem WIW Ocenia i jednocześnie ostatnim z głównego rosteru WWE przed WrestleManią 34.

Match #1
Kick Off

Six Man Tag Team Match
Tye Dillinger, Fandango & Tyler Breeze vs. Chad Gable, Mojo Rawley & Shelton Benjamin – **

Walka ta została dodana do Kick Offu jakieś dziesięć minut przed jej rozpoczęciem. Coś jednak musiało odbyć się przed główną kartą i padło na Six Man Tag Team Match. Pojawił się oczywiście element humorystyczny, którym było nawiązanie do zapaśniczej przeszłości Chada Gable przez Breezango, a poza tym sama walka przebiegła dość sztampowo. Było oczywiście nieco zamieszania w ringu, jednak na koniec zwycięsko z tej potyczki wyszła drużyna face’ów. Zdecydowanie było to coś godnego pominięcia. Drużynowa walka, którą zapewne można zobaczyć, na co drugim house show.

Zwycięzcy: Tye Dillinger & Breezango (07:25)


Match #2
Singles Match
Shinsuke Nakamura vs. Rusev – ** i 3/4*

Rozpoczynamy główną kartę od starcia, w którym brał udział zwycięzca tegorocznego Royal Rumble Matchu. Wynik był z tego powodu przesądzony, jednak bardziej niż to, ciekawił sam przebieg walki, ponieważ to, że coś takiego może wyjść dobrze, udowodnili Harper i Orton rok temu podczas Elimination Chamber. Okoliczności bowiem były podobne. Przez pierwszą połowę pojedynku jednak nie mogliśmy powiedzieć, że widzimy coś na solidnym poziomie. Walka była prowadzona dość wolno, mało było w niej konkretów czy ciekawych akcji. Z czasem jednak uległo to zmianie. Zaczęliśmy widywać coraz częstsze kopnięcia od Nakamury, czy też Ruseva, co zdecydowanie dodało dynamiki temu openerowi. Losy przedstawione w kwadratowym pierścieniu stały się ciekawsze i przede wszystkim coraz to bardziej efektowne. Finalnie walka była po prostu przyzwoita i spełniła swoje zadanie.

Zwycięzca: Shinsuke Nakamura (14:50)


Match #3
WWE United States Championship
Randy Orton vs. Bobby Roode (c) – ** i 3/4*

Pierwszy z pojedynków o mistrzostwo na tej gali pozytywnie zaskoczył. Wydawało się, że specyfika walki, jaką zazwyczaj prowadzą Roode i Orton doprowadzi do tego, że zwyczajnie wynudzimy się podczas tego pojedynku. Tymczasem było zupełnie inaczej. Otrzymaliśmy fizyczną, jednak nie nudną czy też wolną potyczkę. Panowie dostali niemal dwadzieścia minut na gali, co zdecydowanie wyszło na plus, ponieważ wykorzystali je bardzo dobrze i walka po prostu się nie dłużyła. Czuć było to, jak wpływa na obu zawodników czas, pomimo nie narzuconego wariackiego tempa pojedynku. Zobaczyliśmy kilka kontr z Glorious DDT i RKO, co pozwalało cały czas utrzymywać zainteresowanie walką. Wszystko zostało zakończone poprzez RKO Outta Nowhere, gdy Orton przejął Roode’a w locie po tym, jak mistrz wyskoczył z drugiej liny. Jaki był jednak cel tego skoku? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy. WRESTLING!

Zwycięzca: Randy Orton (19:15)


Match #4
Tag Team Match
Natalya & Carmella vs. Becky Lynch & Naomi – **

Dwie naprawdę przyjemne walki zostały przerwane przez ten twór. Tak, jak napisałem już w typowaniu redakcyjnym, podbudowy nie było tutaj żadnej. Nie liczę kompletnie tych kilku segmentów na tygodniówkach, ponieważ nawet tam była to zapchaj dziura. Na FastLane z kolei było to pokazanie na gali innych kobiet, niż Charlotte i Ruby Riott. Pojawiło się w samej walce kilka błędów i nieporozumień, a nawet lekkich głupot. Nie można więc uznać tych dziewięciu minut za dobrze wykorzystany czas. Kobiety zaczynają ponownie stawać się przerwą na toaletę, ponieważ gdy odbiera się im stypulacje, to 80% z nich nie broni się ringowo.

Zwyciężczynie: Natalya & Carmella (08:55)


Match #5
WWE SmackDown Tag Team Championship
The Usos (c) vs. The New Day – *** i 1/4*

Walka numer sześć pomiędzy tymi drużynami o tytuły Tag Team. Znają się oni doskonale i każdy z ich pojedynków był minimum na dobrym poziomie. Tutaj znowu udało im się zaciekawić i zrobić coś innego, coś czego wcześniej nie widzieliśmy w wykonaniu tych drużyn. Tym razem dostaliśmy lekką zamianę ról. Usos wykonali bowiem Boom Drop i Midnight Hour, a New Day odpowiedziało na to m.in. Splashem z narożnika. Wszystko odbywało się na naprawdę wysokich obrotach i bardzo przyjemnie się to oglądało. Całość została przerwana przez Harpera i Rowana i oficjalnie w wynikach widnieje No Contest. Szykuje się więc Three Way podczas WrestleManii 34, co pokazuje, że ten pojedynek był tylko przystankiem przed daniem głównym.

Zwycięzcy: No Contest (09:00)


Match #6
WWE SmackDown Women’s Championship
Charlotte (c) vs. Ruby Riott – ** i 1/4*

Raczej nikt nie wierzył w to, że Ruby Riott zgarnie tytuł kobiet SmackDown na ostatnim przystanku przed WrestleManią 34. Był to jeden z pewniejszych typów przed galą. Czy jednak dostaliśmy, chociaż coś solidnego w kwadratowym pierścieniu? No… niekoniecznie. Tak, jak w walce drużynowej kobiet, tak i tutaj niestety wdarło się kilka botchy, które zaburzyły odbiór tego pojedynku. W połączeniu z tym,  że nie było szans na zmianę mistrzyni, ocena po prostu nie może być inna. Panie nie były w stanie zaciekawić. Jedno z największych rozczarowań gali, ponieważ w przypadku Tag Team Matchu i Kick Offu wiedzieliśmy, że będzie źle.

Zwyciężczyni: Charlotte (13:45)


Main Event
WWE Championship
Six Pack Challenge
AJ Styles vs. John Cena vs. Dolph Ziggler vs. Baron Corbin vs. Sami Zayn vs. Kevin Owens – *** i 1/2*

Walka wieczoru była rozważana jeszcze przed galą, w kontekście show stealera, ze względu na skład i fakt, iż był to pojedynek wieloosobowy. Wszystko rozpoczęło się od serii finisherów od Johna Ceny. Następnie dostaliśmy chwilę w ringu pomiędzy Johnem a Stylesem. Po kilkunastu godzinach wciąż możemy sobie przypomnieć kilka spotów, które wprowadzały taki pozytywny chaos. Nie było bałaganu, a raczej wrażenie, że to faktycznie walka pomiędzy sześcioma zawodnikami. Kontry, finishery, położenie się Samiego Zayna i… i Shane McMahon. Pytanie brzmi: Co zobaczymy na WrestleManii? Shane vs. Kevin & Sami czy Three Way? A może jeszcze coś innego? Nieważne. Problem leży w tym, jak rozpisywane jest obecnie show i sama postać McMahona. Shane i Daniel mieli usuwać się w cień i dawać szanse wrestlerom, być alternatywą na RAW, a tymczasem obecnie u niebieskich jest znacznie gorzej, niż u czerwonych w tym aspekcie. Wracając jednak do walki, to finisz wyglądał bardzo efektownie i płynnie. Cała walka zresztą ciągnięta była na wysokim tempie. Solidny Main Event.

Zwycięzca: AJ Styles (21:55)


Podsumowanie: Fastlane 2018 okazało się być pozytywnym zaskoczeniem. Ostatnie PPV przed WrestleManią to co roku taki moment, w którym ciężko czegokolwiek oczekiwać. Bo przecież znamy już główne programy na obydwu brandach, mniej więcej wiemy, jak potoczy się historia przez najbliższe kilka tygodni. Tymczasem otrzymaliśmy kilka niespodzianek, podkręconych piłek, które nieco zmieniły drogę do WrestleManii dla kilku gwiazd SmackDown Live. Dodatkowo otrzymaliśmy naprawdę solidne walki, może z kilkoma wyjątkami. Mimo wszystko można uznać tą gloryfikowaną tygodniówkę, jak można nazwać FastLane, za udaną.

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany