Promocja gali Hell in a Cell opierała się na konflikcie Kevina Owensa z Shanem McMahonem. To ten punkt programu zawsze przyciągał przed ekrany podczas SmackDown Live. Oprócz tego w ciemno mogliśmy zakładać, że starcie o pasy Tag Team wyjdzie tak dobrze jak na Battleground i SummerSlam. Co z resztą? Nieco odstawała jakością względem walk w tytułowej klatce. Czy jednak warto było poświęcić ponad trzy godziny na kolejne, teoretycznie po prostu kolejne PPV? Oceny mówią same za siebie. Zapraszam do zapoznania się z subiektywną opinią na temat najnowszego WWE PPV – Hell in a Cell

Kick Off
Match #1
Tag Team Match
Chad Gable & Shelton Benjamin vs. The Hype Bros (Mojo Rawley & Zack Ryder) – ***

Starcie drużyn było bardzo dobrym rozpoczęciem, jeżeli chodzi o Kick Off tegorocznego Hell in a Cell. Obie ekipy pokazały się z niezłej strony, mieliśmy wymiany inicjatyw i przez chwilę można było zwątpić w zwycięstwo faworytów – Benjamina i Gable’a. Pomimo tego, że obyło się bez przewidywanego heel turnu Zacka Rydera, walkę w Kick Off można zaliczyć na plus.

Winners: Gable & Benjamin (10:24)


Match #2
WWE SmackDown Tag Team Championship
Hell in a Cell Match
The New Day (Xavier Woods & Big E) (c) vs. The Usos (Jey & Jimmy Uso) – **** i 1/2*

Teoria o Hell in a Cell Matchu o pasy Tag Team rozpoczynającym główną galę się sprawdziła. Jednak cóż to było za rozpoczęcie! Byliśmy przyszykowani na niesamowite starcie, po tym co Usos i New Day pokazywali nam m.in. na Battleground i SummerSlam. To jednak najprawdopodobniej była ich najlepsza walka. Masa przedmiotów, momentami innowacyjne użycie klatki, near-falle, kilka świetnych spotów. To wszystko efekt wprowadzenia do klatki dwóch drużyn, które absolutnie rządzą na SmackDown. Wynik może się wydać nieco kontrowersyjny, jednak jeżeli ma to oznaczać kolejny rewanż i potencjalny klasyk… biorę w ciemno!

Winners: The Usos (21:54)


Match #3
Singles Match
Randy Orton vs. Rusev ** i 1/4*

Po starcie z najwyższego poziomu zostaliśmy ściągnięci na ziemie. Dużą rolę w tej walce odgrywały barykady poza ringiem i wszelkiego rodzaju chwyty w kwadratowym pierścieniu. Tempo ślimacze, na plus można zaliczyć końcówkę i przejście z próby RKO do The Accolade. Wynik już nie był taki pozytywny, ponieważ postać Ruseva nieco traci na wiarygodności. Do tej pory zdecydowanie najgorsza walka gali.

Winner: Randy Orton (11:19)


Match #4
WWE United States Championship
Triple Threat Match
Tye Dillinger vs. Baron Corbin vs. AJ Styles (c) ***

Spekulacje o Triple Threat Matchu potwierdziły się podczas Kick Offu, gdy Daniel Bryan dodał do walki mistrzowskiej „Perfect 10” Tye’a Dillingera. Spowodowało to odblokowanie się kilku możliwości poprowadzenia tego starcia. Jak to WWE ma w zwyczaju, pojedynki trzyosobowe oraz czteroosobowe prowadzone są zazwyczaj dwójkami (dwóch się bije, reszta odpoczywa za ringiem), tutaj nie było inaczej. Najciężej oglądało się fragmenty z Baronem Corbinem, jednak ogólny obraz tej walki jest pozytywny. Osobiście nieco skróciłbym ten pojedynek, ponieważ nie potrzebował on niemal 20 minut, jednak był to porządny Triple Threat o pas. Zwycięstwo Corbina to lekkie zaskoczenie, jednak tutaj nie ma się co czepiać wyniku.

Winner: Baron Corbin (19:20)


Match #5
WWE SmackDown Women’s Championship
Natalya (c) vs. Charlotte ** i 1/4*

Podczas „Tuż przed galą” dyskutowaliśmy o możliwości Cash-Inu i powrocie Paige do WWE. Żadna z tych sytuacji nie miała pokrycia w rzeczywistości. W zamian dostaliśmy dość słabą walkę, która zakończyła się dyskwalifikacją. Natalya nie jest gwarantem starć o pas na najwyższym poziomie i to jest fakt. Podczas SummerSlam i wczorajszego Hell in a Cell byliśmy tego świadkami. Nie pomogło skupienie się na osłabianiu nogi Charlotte. Fani psychologii ringowej może to polubią, brakowało jednak tempa i jakiejkolwiek podbudowy pod finisz.

Winner: Charlotte by DQ (12:13)


Match #6
WWE Championship
Shinsuke Nakamura vs. Jinder Mahal (c) ** i 1/2*

Niezależnie od tego, czy Jinder Mahal jako mistrz WWE to dobry wybór, czy też nie… jedno trzeba przyznać, walki z jego udziałem nie porywają. Nie pomógł udział w dwóch ostatnich pojedynkach mistrzowskich Shinsuke Nakamury. Znów w pewnym sensie do wszystkiego wmieszali się Singh Brothers i doprowadzili do (znów) lekko kontrowersyjnej końcówki. Walka mała jednak swoje pojedyncze momenty, dlatego też została oceniona wyżej niż Rusev vs. Orton i Natalya vs. Charlotte. Boli jednak taki, a nie inny obraz mistrzostwa WWE na SmackDown. Od kilku miesięcy jest to pas numer 2 w WWE i sama federacja się z tym nie kryje.

Winner: Jinder Mahal (12:03)


Match #7
Singles Match
Bobby Roode vs. Dolph Ziggler** i 3/4*

Wejście bez muzyki dla Dolpha Zigglera po tylu tygodniach parodiowania gwiazd było ruchem idealnym. Jeżeli bierzemy pod uwagę główną kartę, to oprócz Hell in a Cell Matchów, jest to druga najlepiej oceniona walka. Skąd taka „wysoka” ocena? Pomimo niskich oczekiwań i braku większego feudu pomiędzy tymi dwoma panami, byli w stanie zaciekawić swoją walką i opowiedzieć w pewien sposób historię. Nie był to pojedynek kradnący show, jednak jak na brandowe PPV była to po prostu walka na solidnym poziomie. Tyle wystarczy, by zaciekawić.

Winner: Bobby Roode (11:31)


Main Event
Hell in a Cell Falls Count Anywhere Match
Shane McMahon vs. Kevin Owens**** i 1/2*

Już przed galą było wiadome, że całe show będzie stało Hell in a Cell Matchami. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że oba wypadną tak dobrze. Można mieć zarzuty w przypadku walki wieczoru, że przerwy pomiędzy spotami były zbyt długie, że sama walka trwała zbyt długo, jednak obiektywnie na to wszystko patrząc… to za kilka lat może być klasyk. Był to najprawdopodobniej jeden z najbardziej kompletnych Hell in a Cell Matchów w historii. Mieliśmy walkę poza klatką, walkę na szczycie konstrukcji, skok z samej góry, bijatykę w środku i tam dość ciekawe akcje. Każda z tych składowych, często pojedynczo budowała jeden Hell in a Cell Match. Tutaj dostaliśmy wszystko w pigułce i nie możemy czuć się zawiedzeni. Zostało to okraszone interwencją Samiego Zayna, która dodaje do tej mieszanki nutkę zniecierpliwienia względem najbliższego SmackDown. A oto właśnie chodzi, prawda? Żeby dyskutować po PPV i czekać na wyjaśnienia podczas tygodniówki.

Winner: Kevin Owens (38:43)


PODSUMOWANIE: 

Tegoroczne Hell in a Cell było bardzo nierówną galą. Z jednej strony mamy dwa pojedynki w klatce, do których będzie się wracało jeszcze za kilka lat, z drugiej strony mamy takie sprawy jak obraz tytułu WWE, który jak najszybciej chce się wymazać z pamięci. Skupmy się jednak na pozytywach. Dawno w WWE nie było gali, gdzie można by było uznać dwie walki jako przyszłe klasyki, a właśnie takie zdanie mam o tegorocznych Hell in a Cell Matchach. Dobra robota WWE, pokazaliście, że brandowe PPV po dodaniu stypulacji może wyjść naprawdę dobrze. Czy TLC powtórzy ten sukces? Będzie ciężko jednak nic nie stoi na przeszkodzie!

O Autorze

Wrestling poznał w wieku ośmiu lat i do dziś jest z nim związany. Obecnie oczarowany brytyjską sceną wrestlingu. Jego ulubionymi zawodnikami są Katsuyori Shibata, Marty Scurll i Kevin Owens. Prywatnie uczeń technikum, wielki fan seriali.

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany