Artykuły

Zapowiedź Wrestle Kingdom 12

New Japan Rumble 

Piotr Przybylik – Satoshi Kojima

Piotr Małecki –  Yuji Nagata

Szymon Mrozik  – Satoshi Kojima

Damian Puto  – BUSHI

Marcel Rutkowski – Satoshi Kojima



IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match
Roppongi 3K (Sho & Yoh) (c) vs. The Young Bucks (Matt & Nick Jackson)

Bucksi walczący o te tytuły na Wrestle Kingdom, to już chyba klasyka. Rok temu z Roppongi Vice, a w tym Roppongi 3K. Na King Of Pro-Wrestling zadebiutowali w nowym gimmicku, a Rocky służy jako menadżer i wychodzi mu to naprawdę dobrze, bo trafia do Japońskiej i Amerykańskiej publiki. Japończykom nie można odmówić talentu, bo poziom ich walk stoi na porównywalnym poziomie co braci Jackson. 

Dobrze więc, że to ta walka otwiera galę, bo starcia o te pasy robiły to często i przede wszystkim zawsze skutecznie o czym przekonaliście się podczas WIW Ocenia. 

 

Piotr Przybylik (typ: Roppongi 3K) – R3K od powrotu do New Japan są niesamowici. Każda walka z ich udziałem jest co najmniej dobra, ale więcej jest tych świetnych. Jako pierwsi mistrzowie zdobyli Super J Tag League i w sumie, to bardziej Bucksi wybrali siebie jako pretendentów, ale no nieważne.
W końcu na WK dywizja Tag Teamowa w obu wagach otrzymuje świeże zestawienia, to jest naprawdę duży plus. Dla mnie inny wynik, niż obrona tytułów nie istnieje. Bucksi nie mają prawa wygrać, ale mają prawo odwalić kawał świetnej roboty i razem z Japończykami udanie otworzyć galę w Tokyo Dome. 

Piotr Małecki (typ: Roppongi 3K) – Walki o pasy IWGP  Tag Team Junior Heavyweight to zawsze był dobry punkt gal Wrestle Kingdom. Tutaj w openerze dostaniemy walkę z naprawdę dużym potencjałem. Co ciekawe Roppongi 3K są najdłużej panującymi mistrzami od czasu panowania braci Bucks. Tutaj jednak nie widzę innego rozwiązania, niż obrona mistrzostw przez podopiecznych Rockiego Romero. Sho i Yoh prezentują się znakomicie od czasu powrotu, więc należy im się obrona tytułów na największej gali w roku. Jedno jest jednak pewne, to będzie świetny opener.

Szymon Mrozik (typ: Roppongi 3K) – Mam nadzieję, że będzie to opener gali. Walka wypadnie dobrze, ale to raczej nikogo nie powinno dziwić. Według mnie pojedynek wygrają Sho i Yoh, ponieważ jeszcze niewystarczająco „nacieszyli się” mistrzostwami i cały czas są „hot”, dlatego też nie ma sensu, by New Japan zabierało im tytuły. Liczę na dobre tempo i około 12 minut świetnej zabawy, które jeszcze bardziej nakręci mnie na resztę gali.

Damian Puto (typ: Roppongi 3K) – Przed ich powrotem do NJPW nie byłem zbytnio zaznajomiony z Japończykami, ale wywarli oni na mnie bardzo dobre wrażenie. Bracia Jackson oczywiście są klasą samą w sobie, ale nie liczę na ich zwycięstwo. R3K należy się trochę dłuższy title reign by ludzie mogli odpocząć od Bucksów z tytułami. Oczekuje świetnego openeru i dłuższej batalii pomiędzy tymi zespołami niż miało to miejsce ostatnio. 

Marcel Rutkowski (typ: Roppongi 3K) – Nie ma szans, by NJPW w takim momencie odebrało tytuły obecnym mistrzom. Są na fali wznoszącej i muszą to kontynuować. Bucksom porażka dużo nie zrobi, a Sho i Yoh po świetnym debiucie skwitowanym zdobyciem złot Tag Teamowych dla Juniorów, a następnie wygraniem turnieju Super Jr. Tag Team. Jak tak dalej pójdzie to mają szansę powalczyć w 2018 roku o miano Tag Teamu roku. Już teraz są świetni, a to dopiero początek. Liczę na świetny, techniczny pojedynek godny openera Wrestle Kingdom.

 



Gauntlet Match for NEVER Openweight 6-Man Tag Team 
Bullet Club (Tama Tonga, Tanga Loa & Bad Luck Fale) (c) vs. Taguchi Japan (Ryusuke Taguchi, Togi Makabe & Juice Robinson) vs. Chaos (Tomohiro Ishii, Toru Yano & Beretta) vs. Michael Elgin & War Machine (Hanson & Raymond Rowe) vs. Suzuki-gun (Takashi Iizuka, Taichi & Zack Sabre Jr.) 

Jeszcze niedawno pasy były w posiadaniu Los Ingobernables de Japon. Wszystko się zmieniło w kilka grudniowych dni. EVIL i SANADA wygrali z Guerrillas of Destiny stając się pretendentami o pasy IWGP Tag Team, co doprowadziło później do walki pomiędzy EVILEM, SANADĄ i BUSHIM, a Fale’em i G.O.D. 
Walkę wygrał oczywiście Bullet Club i już kilka dni po tym wydarzeniu otrzymaliśmy potwierdzenie tego Gauntlet Matchu, który stanie się raczej już klasycznym dodatkiem na większych galach. 

W walce mamy wielu utalentowanych wrestlerów. Beretta, Ishii, Robinson, Sabre, Elgin i wielu innych. 
Gauntlet Matche rządzą się jednak takimi prawami, że nie otrzymamy długich starć pomiędzy dwoma ekipami, a raczej 2-4 minutowe potyczki po czym eliminacja jednej drużyny i wejście kolejnej. 

 

Piotr Przybylik (typ: Taguchi Japan) – Po finale World Tag League bałem się, że tej walki nie będzie, ale LIJ pasy straciło na rzecz Bullet Club i teraz otrzymamy walkę, która mimo wszystko jest miłym „zapychaczem” i przy okazji Juice w końcu coś wygra. Inny zwycięzca mi się nie widzi, choć nie zdziwi mnie obrona tytułów przez Panów z Tonga. Szkoda trochę, że w Suzuki-gun zamiast Desperado i Kanemaru, to dali takiego Taichi’ego i Iizukę, ale pewnie oni będą pierwszymi, którzy z walki wylecą. 

Piotr Małecki (typ: Taguchi Japan) – Ciężko typować tego typu pojedynki. Jedyne co mi przyszło do głowy to metoda eliminacji. Od razu skreśliłem więc team Elgina i War Machine. O tym pierwszym ostatnio głośno raczej z powodów poza ringowych, a War Machine mają kierować się wkrótce do NXT. Suzuki-gun idzie drugie w kolejności do skreślenia. Wydaje mi się, że akurat ta trójka przedstawicieli stajni ma bardzo małe szanse na wygraną. Z drugiej jednak strony te tytuły są tak prowadzone, że żadna trójka jako mistrzowie nie zdziwi. Zostaje nam więc Bullet Club, Taguchi Japan i Chaos. Moim zdaniem wrócimy do dominacji krótkich title reignów, dlatego BC straci te pasy już jutro. Kto wie, może zwycięzcy przegrają je na New Year’s Dash, jak rok temu? Z dwójki Chaos i Taguchi Japan wybieram tych drugich, ale to raczej już osobiste preferencje, aniżeli jakakolwiek logika. Powtarzam jednak, że żaden wynik mnie nie zdziwi.

Szymon Mrozik (typ: Chaos) – Walka, która raczej najmocniejszym punktem gali nie będzie i chyba nigdy nie aspirowała, by taką być. Do sedna… Fanem tej stypulacji nie jestem, szczególnie w starciach wieloosobowych, no ale może chociaż troszkę mnie zaskoczą. Stawiam na członków Chaosu, ponieważ uważam, że są w stanie wygrać i w sumie ucieszyłbym się, widząc Berettę z pasem, ale znowu Toru Yano z pasem… Ajajaj, w co ja się wpakowałem. Tak czy owak poza tą trójką stawiałbym na reprezentantów Taguchi Japan.  

Damian Puto (typ: Bullet Club) – Nie jestem zwolennikiem gauntlet matchy, ba, wręcz przeciwnie, w ogóle ich nie lubię. Na walkę będę patrzył z przymrużeniem oka, ale po cichu liczę na zwycięstwo Elgina i War Machine. Jednak jeśli Bullet Club miałoby stracić tytuły, to wyżej wymieniona trójka ma najmniejsze na to szanse, ponieważ War Machine są już jedną nogą w NXT. Nie wydaje mi się, by Suzuki-gun miało jakiekolwiek szansę ze względu na ich mocno nijaki team (nie licząc Zacka), a Chaos mimo całkiem mocnej drużyny jest lekkim zapychaczem. Idąc drogą eliminacji zostaje Taguchi Japan i Bullet Club. Postawie mimo wszystko na aktualnych mistrzów, przez to, że dopiero co zgarneli tytuły (choć to akurat niekoniecznie musi wpływać na wynik) i to mimo wszystko Bullet Club, czyli zielone.

Marcel Rutkowski (typ: Taguchi Japan) – Po raz kolejny czeka nas Gauntlet na WK o te pasy, a w tym roku skład jest naprawdę dobry i nie wiadomo, która z drużyn może wyjść zwycięsko. Najmniejsze szanse daję elginowi i war machine, gdyż byli mistrzowie iwgp tag team są o krok od przyjścia do NXT. Głównymi faworytami są: chaos w świetnym składzie oraz taguchi japan. Mimo wszystko stawiam na ryusuke i spółkę. Spodziewam się naprawdę dobrego pojedynku. 



Cody vs. Kota Ibushi 

Walka na sam początek dodana do karty jako ROH World Championship Match. Feud pomiędzy tymi zawodnikami już rozpoczęto, a tutaj nagle na Final Battle Cody traci pas na rzecz Daltona Castle. Były pytania, czy teraz dostaniemy triple threat, czy też rewanż z Final Battle. Skończyło się na tym, że pas ROH nie będzie po prostu broniony i teraz po prostu mamy walkę o nic. Rok temu Golden Star otwierał show walką z ACH’em, a Cody debiutował na japońskim ringu w walce z Juice’em Robinsonem. Obaj walki wygrali i z pewnością tutaj będą chcieli nie tylko dać lepsze walki, niż te zeszłoroczne, ale też będą chcieli pokazać swą wyższość nad rywalem.

 

Piotr Przybylik (typ: Kota Ibushi) – Jeszcze miesiąc temu miał być, to Title’s Match, ale na Final Battle Castle sobie z Cody’m wygrał i teraz na Wrestle Kingdom czeka nas walka bez tytułu. Czy to dobrze? Bardzo, bo Ibushi teraz ma szansę na wygraną, a na to liczę, bo American Nightmare, to w sumie lepiej niech siedzi w ROH, bo jego wygrane w Japonii i tak do niczego nie dążą. Walka na 100% wypadnie lepiej niż ta zeszłoroczna (oczywiście o Cody’ego chodzi). 

Piotr Małecki (typ: Kota Ibushi) – Pamiętam moment ogłoszenia tej walki, gdy Cody był jeszcze mistrzem ROH, a czekała go obrona na Final Battle. „Zaspoilerowali nam wynik” – mówili wszyscy, w tym ja. Amerykańska federacja jednak postawiła na element zaskoczenia i wygraną Daltona Castle. Z tego powodu znika nam element mistrzowski w tle i dlatego stawiam na Ibushiego. Za Kotą przemawia również fakt, że naprawdę dobrze się prezentował w 2017 roku podczas G1 Climax i innych gal NJPW. Z kolei Cody dość rzadko pojawia się w Japonii i raczej nie jest tam tak wielkim dealem, jakby sam się chyba spodziewał. W tym starciu więc NJPW pokonuje ROH.

Szymon Mrozik (typ: Kota Ibushi) – Po utracie pasa przez Cody’ego nic nie stoi na przeszkodzie, by Ibushi zwyciężył w tym starciu. Na Climaxie pokazał się z dobrej strony (przyznam się bez bicia, widziałem tylko pojedyncze walki, niecały turniej), na Power Struggle walczył, jak równy z równym z Hiroshim Tanahashim o mistrzostwo Interkontynentalne, więc dlaczego nie miałby pokonać członka Bullet Clubu? Cody wirtuozem w ringu nie jest, nie był i nigdy już nie będzie, za to Kota potrafi wyczyniać cuda, pomiędzy linami i chciałbym, żeby to właśnie Japończyk wygrał.

Damian Puto (typ: Kota Ibushi) – Po usłyszeniu, że Ibushi wystąpi w Climaxie, wielu z nas miało nadzieję, że Kota podpisał kontrakt z NJPW i otrzyma porządny push. Od tego czasu stoczył kilka świetnych walk na owym turnieju, jak i poza nim. Jak się okazuje, kontrakt Złotej Gwiazdy jest jedynie tymczasowy, co mocno ogranicza możliwości przy jego bookingu.
Cody jak to Cody, ponad pewien poziom nigdy nie wskoczy, ale o tym wiemy od dawna. Na Final Battle Rhodes stracił mistrzostwo ROH, co mocno stawia Kote w roli faworyta, a Amerykanin nie ma mocnej pozycji w Japonii, więc wszystkie znaki na niebie wskazują na zwycięstwo Japończyka. Nie mam ogromnych oczekiwań względem tego pojedynku, ale jestem pewien, że Panowie nie zawiodą i stoczą przyzwoite starcie.

Marcel Rutkowski (typ: Kota Ibushi) – NJPW ewidentnie przestało stawiać na byłego członka Legacy, co pokazuje, że z tego co pamiętam, to członek Bullet Clubu ogłaszał w jednym z odcinków being the elite, że weźmie udział w G1 Climaxie. Kota to również wielka niewiadoma pod tym względem, że od dawna jest zamieszanie z jego kontraktem z NJPW. Jeszcze przed Final Battle Ibushi był skazany na porażkę. Porażka i utrata mistrzostwa ROH przez Cody’ego powoduje, że to Japończyk jest faworytem do wygrania tego pojedynku. Starcie ma jakąś historię przez ostatnie eventy New Japan, kiedy to Cody zaatakował Kotę, wykonując mu Cross Rhodes na rampie. Walka ma szansę wyjść naprawdę świetnie. Ważne żeby nasz kochany American Nightmare chciał walczyć.  



IWGP Tag Team Championship Match

Killer Elite Squad (Lance Archer & Davey Boy Smith Jr.) (c) vs. EVIL & SANADA

Spore odświeżenie w walkach o te tytuły, ale wiadomo że coś świeżego = coś lepszego. 
Obie drużyny miały naprawdę dobre występy w niedawnym World Tag League. Panowie z LIJ pokonali w finale Tangę i Tamę, co dało im title shota na pasy, których broni Archer i Smith Jr.
K.E.S. ma za sobą już ledwie jedną obronę mistrzowską, ale to głównie przez turniej WTL, gdzie byli jednymi z uczestników i w sumie wypadli oni dobrze, choć przegrali z War Machine i Guerrillas of Destiny, czyli z ekipami z którymi mierzyli się w zeszłym roku tyle razy, że ludzie mieli obawy, że takowe starcie znajdzie i na WK.

Panowie nie mierzyli się ze sobą dotychczas, więc nie wiemy dokładnie czego się spodziewać, ale nie powinnyśmy spodziewać się słabej walki. 

 

Piotr Przybylik (typ: EVIL & SANADA) – Jak dobrze, że walki z udziałem War Machine, G.O.D. i K.E.S. dobiegły końca i 4 Stycznia otrzymamy coś nowego. Archer i Smith jako mistrzowie wypadają okej, ale EVIL i SANADA nie tylko będą ciekawszymi mistrzami, ale dają przy okazji większą gwarancję na świetne starcia. Ciekawi mnie czas tego pojedynku, bo K.E.S. jak dla mnie po piętnastu minutach jest nieoglądalne. 

Piotr Małecki (typ: EVIL & SANADA) – Miniony rok był tragiczny dla dywizji Heavyweight Tag Team. NJPW obracało się w zasadzie tylko wokół 3 drużyn i stało się to do bólu monotonne. Ucieszył więc fakt zwycięstwa World Tag League przez członków LIJ. Wydaje się, że będą oni stanowili idealne odświeżenie dla dywizji i jednocześnie wejdziemy w nowy rok ze zmianami w kulejącej części rosteru. Nowy rok, lepsza dywizja? Oby. Liczę, że zwycięstwo EVILA i Sanady będzie początkiem zmian na lepsze.

Szymon Mrozik (typ: EVIL & SANADA) – Dywizja Heavyweight Tag Team w New Japan kuleję i jest to fakt, dlatego sądzę, że dwójka gniewnych, żądnych krwi zawodników może ją odświeżyć. K.E.S. wrócili, fajnie, ale chciałbym, żeby to członkowie Los Ingobernables de Japon zwyciężyli, nie tylko ze względu na fakt, że mogą nareperować dywizję, ale po prostu z sympatii do nich. 

Damian Puto (typ: EVIL & SANADA) – Moimi faworytami w tej potyczce są członkowie LIJ. Killer Elite Squad nie porwali swoim title reignem, ale nie można też powiedzieć, że strasznie zawiedli. EVIL i SANADA natomiast są na dobrej drodze, by zdobyć tytuły Tag Team. Wygrali w ładnym stylu World Tag League, lecz następnie stracili tytuły 6 man NEVER Openweight. Mam nadzieję na dobrą, ale nie za długą walkę i nowych mistrzów.

Marcel Rutkowski (typ: EVIL & SANADA) – Członkowie Los Ingobernables de Japon po można powiedzieć, że zaskakującym zwycięstwie w World Tag League nadal byli mistrzami Six-Man TT. Mówiło się, że na New Year Dash mieliby bronić tych tytułów, ale federacja ogłosiła, że dojdzie do tego podczas Road to Tokyo Dome. Utrata tych pasów na rzecz Bullet Clubu spowodowała znaczną poprawę ich sytuacji jeśli chodzi o walkę z Killer Elite Squad. K.E.S. zaliczyli z pewnością udany powrót do NJPW, zdobywając mistrzostwa Tag Team. Jednak wydaje się, że to jest już ten moment na to, by inna drużyna zasiadła na tronie dywizji TT. Członkowie Los Ingobernables de Japon wydają się więc idealnymi kandydatami na odebranie pasów. Jest to świeże zestawienie i pojedynek powinien wyjść przyzwoicie, a może nawet bardzo dobrze. 

KATEGORIE
ArtykułyWIWZapowiedzi

Wielki fan wrestlingu od 2008 roku. Kibicował Juice'owi Robinsonowi już w 2016 roku! Lubi też Deana Ambrose'a, KUSHIDĘ i Hiromu Takahashiego. Poza wrestlingiem lubi też piłkę nożną(kibic Manchesteru United i Valencii) Uwielbia również filmy, seriale(Bojack, R&M, Family Guy)

KOMENTARZE

*

*